Menu Region

Pancerze z Siemianowic ochronią polskie wojsko

Pancerze z Siemianowic ochronią polskie wojsko

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Dziennik Zachodni

Michał Wroński

Prześlij Drukuj
We wrześniu 20 transporterów Rosomak z Siemianowic Śląskich dołączy do polskiego kontyngentu wojskowego w Afganistanie. W ten sposób rząd chce spełnić prośby żołnierzy. Dla nich każdy kolejny "Rosiek" to większa szansa na bezpieczny powrót z patrolu.
O Rosomaki żołnierze prosili premiera Donalda Tuska, podczas jego wizyty w Afganistanie. W tej chwili korzystają z 30 transporterów w wersji bojowej i czterech opancerzonych wozów ewakuacji medycznej.

Park maszynowy uzupełnia 140 samochodów HMMWV (popularnie nazywanych hummerami). Podniesienie liczby transporterów do 50 zwiększyłoby bezpieczeństwo naszych żołnierzy na patrolach. Jest szansa, że przed końcem roku liczba Rosomaków w polskim kontyngencie wojskowym w Afganistanie wzrośnie nawet do 65. Jednak oficjalnie o zwiększeniu kontraktu dla producenta - Wojskowych Zakładów Mechanicznych w Siemianowicach Śląskich nikt jeszcze w Ministerstwie Obrony Narodowej nie mówi.
Dlaczego żołnierze tak upominają się o Rosomaki? - Bo to naprawdę dobre wozy - twierdzi płk. Zbigniew Piątek, szef Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Katowicach. Ale transportery nie miały tak dobrej opinii na początku afgańskiej misji. Świeżo kupione od fińskich zakładów Patria wozy okazały się zbyt... lekkie, by sprostać ostrzałowi na polu walki. Trzeba było kilku miesięcy badań i testów, by pokrył je izraelski pancerz kompozytowy. Od tej pory w Afganistanie zyskały wśród Talibów przydomek "mały zielony czołg".

Wytrzymują ataki z granatników i wybuchy min pułapek. Ich załogi mogą nie bać się odłamków. Wszystkie wypadki śmiertelne polskich żołnierzy w Afganistanie, to wynik ataków na nieodporne hummery. Dotychczas nie zginął ani jeden żołnierz korzystający z Rosomaka.

- Podobno w Afganistanie mówią, że jak jedzie "takie zielone na ośmiu kołach", to lepiej nie atakować, tylko się kryć - twierdzi z dumą Józef Jędruch, dyrektor handlowy siemianowickich WZM.

Prośby polskich żołnierzy o Rosomaki nie dziwią. Z uwagi na niewielką liczbę transporterów, żołnierze są zmuszeni do korzystania z hummerów, które nie są wozami bojowymi. Można w nich prowadzić rozpoznanie, czy zadania konwojowe. Nie chronią jednak przed ostrzałem czy wybuchami min.

To wysyłanie patroli w hummerach było przyczyną tzw. "buntu w wojsku", kiedy żołnierze odmówili wyjazdu na patrol. Ostatni tragiczny wypadek z udziałem patrolu saperskiego w hummerze miał miejsce 20 sierpnia. Po wybuchu miny pułapki zginęło trzech polskich żołnierzy, a jeden został ciężko ranny.

Urzędnicy z Ministerstwa Obrony Narodowej zapowiadają, iż prośby żołnierzy powinny zostać spełnione w ciągu najbliższych tygodni. Niewykluczone, że do końca roku polski kontyngent otrzyma jeszcze jedną dostawę Rosomaków. Czy w ślad za tym można spodziewać się zwiększenia kontraktu dla produkujących transportery Wojskowych Zakładów Mechanicznych w Siemianowicach Śląskich? Urzędnicy z MON są ostrożni w swych deklaracjach.

- Program modernizacji technicznej sił zbrojnych RP na lata 2009-2018 jest w trakcie realizacji i będzie gotowy pod koniec 2008 roku. Po zakończeniu prac nad programem, będzie wiadomo czy docelowo zostanie zwiększona dostawa KTO Rosomak - odpowiadają w oficjalnym komunikacie urzędnicy z departamentu prasowego MON.

W tym roku Wojskowe Zakłady Mechaniczne wyprodukują 62 "planowe", bojowe wersje Rosomaka. W sumie, w podpisanym przed pięcioma laty kontrakcie MON zamówiło w Siemianowicach 690 pojazdów. Wartość kontraktu wyniosła prawie 5 mld złotych.
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się