Mamma mia, Meryl śpiewa!

    Mamma mia, Meryl śpiewa!

    Karolina Szmytko

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Do tej pory tylko w Bollywood kręciło się takie filmy. Ociekające słodkim kiczem, z zastępami śpiewających i tańczących aktorów, oszałamiającymi kreacjami i egzotycznymi plenerami.
    Tandetny, acz pełen uroku entourage stanowił tło dla popisów Shah Rukh Khana, przystojniaka z fabryki snów w Bombaju, i jego ponętnych partnerek odzianych w kolorowe sari.

    Dziś niepozorna blondynka z New Jersey zwinnym baletowym wykopem strąciła z gwiazdorskiego piedestału 43-letniego mistrza z New Delhi. Blondynka, starsza od Khana o 16 wiosen i obdarzona nie mniej wybuchowym scenicznym temperamentem, to Meryl Streep.
    Laureatka dwóch Oscarów za "Sprawę Kramerów" (1979 r.) i "Wybór Zofii" (1982 r.), ochrzczona najlepszą żyjącą aktorką dramatyczną. A film, który sekwencjami tańców, hulanek i swawoli deklasuje dziesiątki bombajskich hitów, to słodka jak ulepek "Mamma Mia!" w reżyserii Phyllidy Lloyd.

    Hollywoodzka ekranizacja hitu z West Endu (od dnia premiery musical obejrzało 30 mln widzów, przyniósł 2 mld dol. zysku), od jutra szturmuje polskie ekrany.

    U boku boskiej Meryl, w rytm największych szlagierów szwedzkich mistrzów muzycznego kiczu z grupy ABBA, pląsać będzie trzech podtatusiałych playboyów - Colin Firth, Stellan Skarsgard oraz eks-Bond, Pierce Brosnan. Panowie przybywają na grecką wysepkę na prośbę młodziutkiej Sophie (urocza Amanda Seyfried), która planuje ślub i marzy, by do ołtarza poprowadził ją ojciec, którego nigdy nie poznała. Problem w tym, że prawdziwego tatusia - niczym w randce w ciemno - trzeba będzie wyłonić spośród trzech potencjalnych kandydatów. Wszak rozrywkowa mamuśka Donna (brawurowa rola Streep) w młodości lubiła zaszaleć i dziś nie pamięta, któremu z trzech kochanków dała się zbałamucić na dobre.

    Dochodzenie ojcostwa przy wtórze wyśpiewywanych przez aktorów strof "Dancing Queen", "Mamma Mia" czy "Gimmie Gimmie Gimmie" będzie dla widzów musicalu Phyllidy Lloyd nie lada gratką. Nim w zaskakującym finale z ekranu popłyną takty marszu weselnego, widzowie zapieją z zachwytu nad popisami największych gwiazd Hollywood, które z nieskrywaną radością igrają ze swoim emploi.

    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo