Menu Region

Gdzie zniknęła taśma z przesłuchania groźnego bandyty

Gdzie zniknęła taśma z przesłuchania groźnego bandyty

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Maciej T. Nowak

Prześlij Drukuj
W opolskiej policji szykuje się gigantyczna afera. W archiwum komendy wojewódzkiej zaginęła ważna kaseta wideo
Kaseta, na której nagrano pierwsze przesłuchanie Dariusza P., oskarżonego o gangsterską egzekucję dokonaną na zlecenie Janusza W. ps. Siara. Do zabójstwa doszło w listopadzie 2003 r. na ul. Kośnego, w centrum Opola. Do Jana P. strzelono dwukrotnie. Zginął na miejscu.

Kaseta może być ważnym dowodem, który da odpowiedź na pytanie, czy policjanci ze specgrupy pracującej nad zabójstwem, biciem wymusili przyznanie się Dariusza P. do winy i obciążenie zleceniodawcy mordu.

Brak kasety w policyjnym archiwum wyszedł na jaw w trakcie procesu Dariusza P., gdy Sąd Okręgowy w Opolu chciał ją obejrzeć. Nagranie z przesłuchania chciałby także zobaczyć prokurator ze Strzelec Opolskich, który bada, czy policjanci pobili Dariusza P. Na filmie może być widać, czy P. zeznawał swobodnie i czy ma na twarzy ślady bicia.

Wczoraj na rozprawie sędzia Dariusz Kita odczytał pismo z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu: "Nie jesteśmy w stanie udzielić odpowiedzi na pytanie, gdzie jest kaseta ani co się z nią stało. Brakuje adnotacji i pokwitowań, kiedy i komu została przekazana".

- Wszczęliśmy już postępowanie wyjaśniające, które ma odpowiedzieć na pytanie, co się stało z kasetą - powiedział nam Jerzy Matlak, zastępca komendanta wojewódzkiego opolskiej policji. - Musimy sprawdzić, czy nie dołączono jej do akt, które przekazywaliśmy prokuraturze. Musimy też przejrzeć nasze archiwum i przesłuchać osoby, które zajmowały się tą sprawą.
Komendant Matlak raczej nie wierzy w to, by kasetę mógł ktoś celowo ukraść.

- Pierwszy raz dostałem w twarz jeszcze w mieszkaniu, zaraz po wejściu policjantów - opowiadał w sądzie Dariusz P. - Później w komendzie bili mnie aż do momentu, gdy włączyli kamerę i zaczęli rejestrować przesłuchanie. Chciałem się jak najszybciej dostać do aresztu.

Oskarżony opowiadał w sądzie, że został przez funkcjonariuszy pobity tak mocno, że nie chciano go przyjąć w takim stanie do policyjnej izby zatrzymań. Wzywano lekarza.

Strzeleckiej prokuraturze udało się ustalić, że do pobicia bandyty na pewno doszło. Obrażenia, jakie miał, potwierdza służbowa notatka strażnika więziennego, którą sporządzono po tym, jak P. trafił za kratki.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się