Bastian Schweinsteiger. Rambo idzie na ratunek Manchesterowi...

    Bastian Schweinsteiger. Rambo idzie na ratunek Manchesterowi United [VIDEO]

    Tomasz Dębek (AIP)/Foto Olimpik/X-News

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Bastian Schweinsteiger
    1/2
    przejdź do galerii

    Bastian Schweinsteiger ©Matthias Schrader

    Debiutował w Bayernie jako 18-latek z obciachową fryzurą. Po latach dorobił się wśród kibiców statusu boga. W poniedziałek opuścił ich jednak dla Manchesteru United. "Czerwone Diabły" zapłaciły za niego około 12 milionów funtów. Bastian Schweinsteiger rusza na podbój Premier League. ZOBACZ VIDEO.

    Foto Olimpik/X-News

    Słyszeliście że kręcą nowy film z serii Rambo? Będzie o tym co zrobiłem na Maracanie – żartował po powrocie z ubiegłorocznych mistrzostw świata Bastian Schweinsteiger. W finale Argentyńczycy robili wszystko, żeby go sponiewierać.
    Po łokciu Sergio Aguero na jego twarzy powstała krwawiąca rana pasująca do innego bohatera granego przez Sylvestra Stallone’a – Rocky’ego. Po każdym upadku na murawę wstawał gotowy do dalszej walki. Niemieckie media ogłosiły go „Nieśmiertelnym”, na całym świecie podkreślano jego wkład w zwycięstwo. – Nie mam siły, ledwo stoję na nogach – przyznał „Schweini” po finale, w którym przebiegł 15 kilometrów, najwięcej wśród piłkarzy obu drużyn.

    Z Brazylii wrócił spełniony. Wcześniej miał na koncie po dwa medale mistrzostw świata i Europy, ale brakowało mu złotego. Za upragniony triumf zapłacił wysoką cenę. – Cierpiał w każdym meczu, zwłaszcza ostatnim – przyznaje jeden z jego przyjaciół. Przez cały turniej narzekał na kolano. Wytrzymało mundial, ale już po kilku minutach sierpniowego sparingu z gwiazdami MLS musiał zejść z boiska.

    Pauzował do końcówki listopada. Wrócił, ale kolejne kontuzje nie dawały mu spokoju. W pierwszym składzie na mecze Bundesligi znalazł się tylko 15 razy, najmniej od kiedy w sezonie 2002/03 debiutował w Bayernie. Latem poprosił władze klubu, by puściły go do Manchesteru United. W poniedziałek kluby oficjalnie potwierdziły transfer.

    – To nie była łatwa decyzja. W Monachium spędziłem wiele wspaniałych lat. Zawsze będę z sentymentem wspominał klub, jednak jestem gotowy na nowe ekscytujące wyzwanie w lidze, którą uważam za najsilniejszą na świecie. United to jedyny zespół, dla którego mogłem opuścić Bayern – przyznał Schweinsteriger, który zagrał dla Bawarczyków 500 oficjalnych spotkań. Zdobył osiem mistrzostw i siedem pucharów Niemiec, a w 2013 roku Ligę Mistrzów i Superpuchar Europy.

    Rodowity Bawarczyk odchodzi z Bayernu jako żywa legenda. Kiedy przed meczami na Allianz Arenie spiker anonsuje skład gospodarzy, na numer „31” kibice reagują okrzykiem „Bastian Schweinsteiger, Fussballgott!”. Kiedy 13 lat temu pryszczaty nastolatek z fryzurą wokalisty boysbandu po dwóch treningach z Ottmarem Hitzfeldem debiutował w pierwszej drużynie (jako... lewy obrońca) nikt nie spodziewał się, że kiedyś będzie bogiem trybun. – Gdy pierwszy raz to usłyszałem, zacząłem zastanawiać się, czy to dobrze, czy źle. Wcześniej kibice nazywali tak Carstena Janckera. A on był strasznym drewniakiem – żartował Schweinsteiger.

    Dlaczego zdecydował się na transfer? Nigdy nie ukrywał, że kibicuje United. – Moim idolem był Eric Cantona. Uwielbiam też atmosferę na angielskich stadionach. Kiedy w zeszłym roku graliśmy w Manchesterze, było wspaniale. Wielkim fanem MU jest też mój brat. Zawsze namawia mnie, żebym tam poszedł – zdradził w wywiadzie dla „The Timesa” z 2010 roku.

    Sir Alex Ferguson starał się wtedy o Schweinsteigera, ale trener Bayernu nawet nie chciał słyszeć o odejściu swojego ulubieńca, którego przestawił z prawego skrzydła na środek pomocy. Tym szkoleniowcem był Louis van Gaal, dziś prowadzący United. – Dobrze się znamy. Jestem bardzo szczęśliwy, że udało się nam go sprowadzić. Jego osiągnięcia mówią same za siebie. To wielki profesjonalista, który wniesie do United wiele doświadczenia i umiejętności. Nie mam wątpliwości, że to będzie dobry transfer – przekonuje holenderski trener.

    Schweinsteiger przeżył z van Gaalem wiele. Z bliska widział nawet jego... przyrodzenie. Kontrowersyjny trener ściągnął kiedyś w szatni spodnie chcąc pokazać, że ma jaja i nie boi się zdjąć z boiska żadnego zawodnika. – Nigdy wcześniej nie przeżyłem czegoś podobnego. Na szczęście nie widziałem wiele, bo siedziałem z tyłu – opowiadał skłócony wówczas z van Gaalem Luka Toni. W przeciwieństwie do Włocha, Schweinsteiger siedział w pierwszym rzędzie.

    Mimo takich przygód, Holender ma coś, czego w ostatnich miesiącach brakowało Pepowi Guardioli. Zaufanie Schwein-steigera. Jego rolę w pomocy Bayernu przejął rodak trenera, Xabi Alonso. Wszystko wskazywało na to, że w nadchodzącym sezonie będzie podobnie. A Niemiec chciał być jak najlepiej przygotowany do gry na Euro 2016. Jeśli będzie zdrowy i w formie, van Gaal na pewno znajdzie dla niego miejsce w składzie United.

    Schweinsteiger podpisał z „Czerwonymi Diabłami” trzyletni kontrakt. W Bayernie zagra jednak jeszcze przynajmniej jeden mecz. Klub obiecał mu zorganizowanie pożegnalnego spotkania, kiedy zdecyduje się na zakończenie kariery. – Wtedy porozmawiamy też o jego przyszłości w Monachium, już w innej roli. Nasze drzwi są dla niego zawsze otwarte – podkreśla Karl-Heinz Rummenigge, prezes rady wykonawczej Bayernu.

    Pytanie, czy „Schweini” wróci do Bawarii jako piłkarski bóg Premier League, czy syn marnotrawny. W Anglii są pewni, że mentalnie szybko wpasuje się w tamtejszy styl gry. Kibice United niepokoją się tylko, czy wytrzyma jego organizm.

    Współpraca: Jonathan Northcroft, The Times

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo