Nie wiem, co dzieje się z "Kwiato"

    Nie wiem, co dzieje się z "Kwiato"

    Tomasz Jaroński

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Tomasz Jaroński

    Tomasz Jaroński

    Mam wrażenie, że wszyscy poczyniliśmy ogromny krok naprzód w rozumieniu kolarstwa zawodowego. Ta konotacja dotyczy oczywiście bieżącego Tour de France. Kolarstwo ma to do siebie, że nie da się wygrywać wszystkiego, nikt w peletonie od czasów Eddy'ego Merckxa nie jest Kanibalem, który wygrywa od lutego do października.
    Tomasz Jaroński

    Tomasz Jaroński

    Oczekiwania kibiców w Polsce były wielkie. W naszej czwórce był przecież ubiegłoroczny mistrz świata oraz zwycięzca dwóch etapów i klasyfikacji górskiej Wielkiej Pętli. Na razie jednak po stronie mamy dwa wyróżnienia dla najbardziej walecznych kolarzy. O ile dla Bartka Huzarskiego i jego ekipy Bora to prestiż, to dla koszulki mistrza świata raczej pewien despekt. Klasyfikacja ta jest bowiem zarezerwowana dla kolarzy w rodzaju "dzielni Francuzi".


    Słowa te piszę po pierwszym tygodniu Tour de France. Z ręką na sercu nie wiem, co się dzieje z Michałem Kwiatkowskim. Nikt nie wie, oprócz zainteresowanego. Bartek Rainka z mojej redakcji był na wyścigu i z Michałem rozmawiał dwa razy po kilka minut, w tym raz... przez telefon.

    A to miał być tydzień Michała. Zresztą wyniki przed dniem przerwy na to wskazują. W czołówce, oprócz kandydatów do zwycięstwa w całym wyścigu, mamy typowych "klasykowców": Greg van Avermaet, Peter Sagan, Tony Gallopin, Geraint Thomas, Zděnek Štybar. To towarzystwo takie Michałowe. We wtorek zaczną się Pireneje i wiatry wywieją wymienionych zawodników z czołówki.

    "Kwiato" mówi, że nie jest w formie, choć cały czas, patrząc na jego jazdę, nasuwa mi się nieodparty wniosek, że to coś w rodzaju demonstracji. Krzysztof Wyrzykowski, który śledził jazdę kilkunastu co najmniej mistrzów świata, twierdzi, że kolarzowi w tęczowej koszulce tak jeździć nie wypada. To trzeźwe spojrzenie, z którym się zgadzam, ale serce szuka jednak innego dna. Czy słusznie? Czas pokaże - nie mam innej odpowiedzi.

    Tak sądzi Darek Baranowski, który twierdzi, że dni Michała nadejdą pomiędzy Pirenejami a Alpami. Tak więc nie pozostaje nic innego, tylko czekać. A co z tym krokiem, od którego zacząłem felieton? Otóż zauważyłem, że liczba hejtów na temat Kwiatkowskiego na rozmaitych forach jest znikoma. Czyli wiemy, o co chodzi. I dobrze. Patrzymy w przyszłość z dużym optymizmem. I już.

    ***

    Jaroński i Wyrzykowski: Michał Kwiatkowski nas zawodzi, ale pchamy go dalej



    Źródło: AIP/x-news

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo