Jan Englert: W reklamie aktor jest breloczkiem

    Jan Englert: W reklamie aktor jest breloczkiem

    Ryszarda Wojciechowska

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Jan Englert: - Jestem człowiekiem teatru, ale tak mało teraz gram, że zagrałbym nawet w serialu

    Jan Englert: - Jestem człowiekiem teatru, ale tak mało teraz gram, że zagrałbym nawet w serialu ©Karolina Misztal

    Aktor ma teraz tak wiele możliwości zarabiania, że nie opłaca mu się etat w teatrze - mówi Jan Englert.- Ale łatwo zarobione pieniądze powodują, że zaczyna nam się nie chcieć ciężko pracować.
    Jan Englert: - Jestem człowiekiem teatru, ale tak mało teraz gram, że zagrałbym nawet w serialu

    Jan Englert: - Jestem człowiekiem teatru, ale tak mało teraz gram, że zagrałbym nawet w serialu ©Karolina Misztal

    To było niezwykłe spotkanie. Sala sopockiej Galerii Sztuki pękała w szwach. Trudno było nie tylko o miejsce siedzące ale nawet stojące, z którego widz mógł zobaczyć tego popularnego aktora. Popularnego, chociaż nie grywa w serialach, nie fotografuje się na ściankach i nie bryluje w kolorowych mediach. Jan Englert, bo o nim mowa, opowiadał tym razem publiczności m.in. o aktorach breloczkach i o tym, ile tracił na wadze, grając Ryszarda III.

    O pomyłkach

    Gdy zapytano go, jak długo przygotowywał się do tego wykładu, odparł ze śmiechem, że... pięćdziesiąt lat. A kiedy pytająca przejęzyczyła się i w pytaniu pomyliła podmiot z przedmiotem, opowiedział anegdotę o tym, jak to i jemu zdarzało się przejęzyczyć. - Przed laty, w czasach rewolucyjnej Solidarności, przemawiając w SPATiF powiedziałem z patosem, że potrzebni są nam ludzie ze... schizmą. Dopiero po wybuchu śmiechu zorientowałem się, że popełniłem jakiś idiotyzm. Pomyliłem charyzmę ze schizmą.

    O córce i o tym, dlaczego młodzi wracają do teatru

    Aktor przyznał, że jest bardzo dumny ze swojej piętnastoletniej córki. - Spytałem niedawno, co słychać w szkole. Dlaczego nie ma chłopaka? I nagle ona zadała mi pytanie: - Tato, a jaki byłeś w moim wieku? Odparłem, że... śmieszny. I to prawda. Miałem pretensje do losu o to, że się urodziłem o 10 lat za późno i przez to nie miałem szansy walczyć w Powstaniu Warszawskim i... zginąć za ojczyznę. Tak wtedy myślałem i o tym jej powiedziałem. Minęło pół godziny, ona przychodzi do mnie i mówi: - Tato, moi koledzy chcą być milionerami, a ty chciałeś być Kordianem. Pomyślałem, że w tym zwykłym skrócie wiele się zawiera. Nie wiem, czy młodzi dzisiaj mają rację, że chcą być milionerami. Pewnie ją mają. Z jednym wszak zastrzeżeniem, żeby nie zapominali o tym, że czasem warto być Kordianem.
    Jego wielkim marzeniem, jak mówił, było zagrać Kordiana na scenie. To akurat się nie spełniło.
    - Dlaczego? - dociekano z sali. - Bo nikt mnie nie obsadził w tej roli. Natomiast po raz trzeci Kordiana reżyseruje w teatrze.
    Aktor opowiadał, że obserwuje powrót ludzi do teatru, co go bardzo cieszy. - Teraz młodzi umawiają się na randki do teatru. To forma ucieczki od świata wirtualnego w rzeczywisty, prawdziwy. W Stanach Zjednoczonych dzieci uzależnione od internetu, leczone są przez zabawę w teatr. Bo teatr to konieczność otwarcia się na partnera. A internet wprost przeciwnie. Internet to... ja. Ja wchodzę na Facebook, ja mam 15 hejtów i 57 lajków, ja mam coś do powiedzenia, ja mogę naurągać komu chcę. Ucząc w szkole, dostrzegam potrzebę wyjścia studentów poza ten teren informacji. Bo przecież w internecie tylko się informujemy. Już nie mówię o randkach. Dziewczyny, chłopaki, rany boskie, co to będzie, jak skończymy te wzajemne podchody. Te dwa tygodnie drżenia łydek, ten teatr, który odgrywamy przed sobą, kiedy się pojawia zainteresowanie drugą osobą. A teraz jest krótko i jeszcze często po angielsku: I miss you. Me too. I tyle. Czy lepiej? Krócej na pewno. Ale bardziej płytko.
    Aktor mówił też, że często słyszy pytanie: - Co by pan chciał przekazać swoim studentom albo swoim dzieciom?
    - Na litość boską, jak to sformułuję, to już nie przekażę. Bo to będzie tylko demagogia. Niech patrzą, jak żyłem. Jeśli żyłem niegodziwie, niech ocenią, że niegodziwie. To co robimy, co wykonujemy, jest tym, co zostawiamy. A nie to, co głosimy, albo do czego się nawet modlimy.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo