"Kingmaker" Jarosław Kaczyński. Rządy z zaplecza, czyli...

    "Kingmaker" Jarosław Kaczyński. Rządy z zaplecza, czyli między Piłsudskim a Krzaklewskim

    Witold Głowacki

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Jarosław Kaczyński wyraźnie zmierza do modelu rządzenia, który wybrał po 1926 roku Józef Piłsudski. Grozi mu jednak to samo, co spotkało Mariana Krz

    Jarosław Kaczyński wyraźnie zmierza do modelu rządzenia, który wybrał po 1926 roku Józef Piłsudski. Grozi mu jednak to samo, co spotkało Mariana Krzaklewskiego ©Fot. Grzegorz Jakubowski

    Model rządzenia z tylnego siedzenia, do którego zdaje się zmierzać Jarosław Kaczyński, udało się w Polsce realnie zastosować wyłącznie Józefowi Piłsudskiemu. Inne próby kończyły się czasem karykaturą, czasem groteską.
    Jarosław Kaczyński wyraźnie zmierza do modelu rządzenia, który wybrał po 1926 roku Józef Piłsudski. Grozi mu jednak to samo, co spotkało Mariana Krz

    Jarosław Kaczyński wyraźnie zmierza do modelu rządzenia, który wybrał po 1926 roku Józef Piłsudski. Grozi mu jednak to samo, co spotkało Mariana Krzaklewskiego ©Fot. Grzegorz Jakubowski

    Na pierwszym planie nowy prezydent Andrzej Duda i nowa premier Beata Szydło. To oni biorą na siebie ciężar bezpośredniego starcia z materią polityki, to oni zmagają się z bieżącymi kryzysami i zawirowaniami. To ich spala władza. Za ducha polityki i jej strategię odpowiada jednak ktoś zupełnie inny pozostający formalnie w cieniu, a jednak ważniejszy od prezydenta i szefowej rządu razem wziętych.

    W tej chwili Jarosław Kaczyński zdaje się pracować nad tego rodzaju scenariuszem. Frontmanami PiS i jego prezesa są dziś prezydent elekt Andrzej Duda i oficjalna już kandydatka partii na szefową rządu Beata Szydło.

    STANISKIS: PREMIEREM POWINIEN BYĆ KACZYŃSKI. SZYDŁO MA JEGO ZŁE CECHY, ALE ŻADNEJ JEGO ZALETY


    Dla samego Kaczyńskiego przewidziana jest natomiast inna rola. "Kingmakera" - jak to niedawno explicite ujął Marcin Mastalerek, rzecznik PiS. Mastalerek, absolwent stosunków międzynarodowych, z pewnością doskonale zna znaczenie tego słowa. I wie, że jednym z podręcznikowych "kingmakerów" był na przykład Rycymer, germański wódz, który w V w. w Rzymie przy pomocy armii wynosił na tron, a następnie likwidował czterech kolejnych marionetkowych cesarzy. Sam nigdy się nie pokusił o koronę, co przyczyniło się do tego, że mógł zejść z tego świata naturalną śmiercią. Na wieść o tym piąty wyniesiony do władzy przez Rycymera cesarz Olibriusz z pewnością odetchnął z ulgą. "Kingmaker" to pojęcie o naprawdę dosłownym znaczeniu - to ktoś, kto "czyni królem". I może na tym miejscu posadzić kogoś innego.

    Teoretycznie trudno o bardziej komfortową sytuację dla polityka. Problem w tym, że rządzenie z tylnego siedzenia tylko z pozoru jest wygodnym i bezpiecznym rozwiązaniem. W rzeczywistości to chyba najtrudniejszy możliwy model sprawowania władzy. Zwłaszcza w demokracji. W dwudziestowiecznej Europie udawało to się tylko przywódcom wyjątkowego formatu, w dodatku takim, którzy raczej nie skrywali swych co najmniej autokratycznych aspiracji. Rządził więc z tylnego siedzenia marszałek Józef Piłsudski, rządził w ten sposób także Charles de Gaulle.

    Umówmy się, to jednak wciąż nie ta liga. Nawet wśród najwierniejszych wyznawców Jarosława Kaczyńskiego rzadko pojawiają się głosy wprost porównujące prezesa PiS z tymi politykami. Ostatnio próbował tego profesor Andrzej Nowak, który w mowie przygotowanej przed kilkoma miesiącami na konwencję Andrzeja Dudy zestawiał Kaczyńskiego właśnie z Piłsudskim. Ale - co ważne - Nowak wskazywał przede wszystkim na wiek Kaczyńskiego, który w 2016 r. będzie miał 67 lat, tyle samo, co Piłsudski w momencie śmierci. Nowak sugerował więc w swym wystąpieniu, by PiS poszukał kandydata z młodszego pokolenia nie tylko na prezydenta, ale też na premiera. Przy tym zaś delikatnie, aluzyjnie sugerował Kaczyńskiemu model rządzenia wzorowany na tym wypracowanym przez Piłsudskiego po zamachu majowym 1926 r.

    Przypomnijmy, że Piłsudski nigdy nie sięgnął po fotel prezydenta, premierem był zaś tylko przez pierwsze dwa lata po zamachu (choć od maja do października na czele rządu stał Kazimierz Bartel) i potem jeszcze raz zaledwie przez kilka miesięcy w 1930 r. Tymczasem aż do śmierci marszałka w 1935 r. cała realna władza w Polsce spoczywała w jego ręku. To że w Zamku Królewskim urzędował prezydent Ignacy Mościcki, a premierami byli: Bartel, Sławek czy Prystor miało tu całkowicie drugorzędne znaczenie. Wszyscy oni byli de facto nominatami Piłsudskiego - pełnili swoje funkcje wyłącznie z jego namaszczenia. Sam Piłsudski zadowalał się znacznie skromniejszymi rolami ministra spraw wojskowych i generalnego inspektora sił zbrojnych (w razie wojny Wodza Naczelnego). A jednak jego formalni przełożeni Kazimierz Bartel czy Walery Sławek nie ośmieliłby się nawet awansować średniej rangi urzędnika bez osobistej zgody "zwykłego ministra", czyli Piłsudskiego.

    Pierwsza z propozycji Nowaka wygląda dziś na uwzględnioną: kandydatką na premiera została Beata Szydło, znacznie młodsza od Kaczyńskiego. Ale czy sam Kaczyński pokusi się o pójście drogą zarysowaną przed nim przez profesora? Czy na pewno odważy się przymierzać buty Piłsudskiego?
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (11)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    mściwy

    jarek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 3

    Ten kunys na robi burdelu.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Z cyklu, interesujące treści z bieżących publikacyj z sieci:

    Farmer John (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    (...) Ryszard Makowski: „Ewa na boczny tor” ... Internet znowu oszalał z radości. Hasło „Kolej na Ewę” okazało się tak plastyczne do przerabiania, że od tweetów i memów zaroiło się jak od grzybów...rozwiń całość

    (...) Ryszard Makowski: „Ewa na boczny tor” ... Internet znowu oszalał z radości. Hasło „Kolej na Ewę” okazało się tak plastyczne do przerabiania, że od tweetów i memów zaroiło się jak od grzybów po deszczu ... Teza jest prosta: Komorowski, Sikorski teraz kolej na Ewę ... Platforma przerażona klęską w wyborach prezydenckich próbuje nie tracić fasonu ... Jednak sztab wyborczy Ewy Kopacz ma nie gorszą rękę do ośmieszania swojej kandydatki na premiera niż nieodżałowany sztab tęgich głów prezydenta Komorowskiego. Tam lekką ręką wydano na blamaż 19 milionów złotych. Tak, tak 19 milionów! ... Ciekawe ile teraz przeznaczono na te kampanijne wygibasy? Z pewnością nie będą to zmarnowane pieniądze. Ubaw społeczeństwo ma zapewniony ... Już pomysł by podróżować Pendolino, symbolem platformerskich przekrętów trafiony jest rewelacyjnie. Ogólnie genialna myśl by poruszać się pociągami i w ten sposób przypomnieć jaki bałagan na kolei zapanował pod rządami PO, zasługuje na medal z kartofla jak to się kiedyś mawiało ... Rzecznik prasowy sztabu Ewy Kopacz, Joanna Mucha kiedyś zasłynęła wypowiedzią po podróży Warszawa – Lublin: „myślałam, że takich pociągów już nie ma”. Zobaczyła normalny pociąg z naszego taboru i nie mogła wyjść ze zdziwienia. Co ona myślała, że tu jeżdżą same Orient – Ekspresy (...)

    (...) Piotr Cywiński: „Paramęt pikczers”, czyli kanadyjskie rozmówki o mafii w parku Jellystone na warszawskim dworcu” ... Był kiedyś taki kabaretowy duet, „Paramęt pikczers”. Para mętów, Jędrek i Maniek, znaczy, znakomity aktor Marian Kociniak i znakomity satyryk-scenarzysta Andrzej Zaorski, gwarzyli sobie o „kulisach srebrnego ekranu”. Ich cykl dawno się skończył, ale życie dopisuje nowe odcinki i aż mnie ręka świerzbi, żeby go reaktywować, za co z góry pana Andrzeja przepraszam:

    • Fajny film wczoraj widziałem…
    Momenty były?
    • No masz… Najlepiej jak ona na dworzec przyszła. Taka, wiesz, kontaktowa była.
    Lubiała wypić?
    • No, co ty! Ona? Ona musi wszystko widzieć na trzeźwo. Ale pogadać lubiała. Podchodzi do Kanadyjczyków…
    To nie w Polsce było?
    • No, w Polsce, oni też na dworzec przyszli.
    I co?
    • I ona do nich po polsku: „a ja mam zięcia z Kanady…”
    Nie mów…!
    • A oni gały wybałuszyli, bo języków ćwoki nie znają. No to wtedy ten miś…
    …Jaki miś?
    • No, koło niej stał, taki łysy…
    Łysy miś?! Nie gadaj…!
    • Niee, to taki facet łysy jest, co się wszędzie szwenda, tylko tak go nazywają, że niby miś, jak ten Yogi z parku
    Jellystone, co to, wiesz, z różnych koszyków łakocie podkradał…
    I co ten łysy miś?
    • No, on do nich po kanadyjsku. Ale się ucieszyli…
    Z tego jej zięcia?
    • Nie tylko, okazało się, że ten miś to też pochodzi z Kanady. Jego ojciec, znaczy.
    To na tym dworcu sami Kanadyjczycy byli?
    • Niee, no, mówiłem ci, że to w Polsce było.
    I co?
    • I ona do nich przez tego misia, jak im się w Polsce podoba. A oni, że w porzo, że jak w parku, że zielono… Wtedy
    ona, żeby oni to powiedzieli wszystkim Polakom, którzy nie wierzą, że w Polsce jest w porzo i jak w parku…
    Powiedzieli?
    • Tak, ale tylko temu misiu, bo oni nie znali polskiego. I jeszcze dodali, że Polacy nie wiedzą, co mają (...)
    Całość publikacyj w sieci!
    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    z tylnego siedzenia

    dpa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    ...akurat

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Żurnalista powtarza kłamstwa na temat Krzaklewskiego i AWS.

    To nie Krzaklewski (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8

    "sterował z tylnego siedzenia", ale to Krzaklewskim i AWS-em kręcili różni Balcerowicze, Mazowieccy,
    Tuski, Komorowscy, UBeki, WSIoki oraz im podobne indywidua z dzisiejszej PO.

    AWS wszedł w...rozwiń całość

    "sterował z tylnego siedzenia", ale to Krzaklewskim i AWS-em kręcili różni Balcerowicze, Mazowieccy,
    Tuski, Komorowscy, UBeki, WSIoki oraz im podobne indywidua z dzisiejszej PO.

    AWS wszedł w koalicje z mafią UW i poniósł tego drastyczne konsekwencje.
    Celem Unii Wolności nie było doprowadzenie do porozumienia AWS, ale zniszczenie obozu prawicowego
    oraz uniemożliwienie Marianowi Krzaklewskiemu wygrania wyborów prezydenckich.
    To właśnie wówczas układ z Magdalenki zawiązał silne stryktury mafijne, z byłymi UBowcami i
    i WSIokami które działają do dnia dzisiejszego.
    W całej tej rozgrywce służb i UW, Krzaklewski i AWS okazali się jedynie słupami i ofiarami
    przeznaczonymi do odstrzału, co też się stało.
    Z byłej AWS nie ma już nikogo na scenie politycznej.
    Natomiast gangsterzy z byłej UW, zasili szeregi PO i kradną do dnia dzisiejszego.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    wszechmocny Kaczyński

    janusz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 3

    to jest chore Gdy trwała elekcja prez.Dudy-Tobedzie marionetka Kaczyńskiego,człowiek bezwolny itp.Teraz gdy jest kampania Szydły-to samo bedzie sterowana z tyłu przez Kaczyńskiego itp.Nie mają...rozwiń całość

    to jest chore Gdy trwała elekcja prez.Dudy-Tobedzie marionetka Kaczyńskiego,człowiek bezwolny itp.Teraz gdy jest kampania Szydły-to samo bedzie sterowana z tyłu przez Kaczyńskiego itp.Nie mają konceptu na bezbłedne posunięcia PISu I są śmieszni w swej desperacjizwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Kim by był Buzek?

    gość (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    Kim by był dziś Jerzy Buzek bez tego "steru z tylnego siedzenia", o którym było głośno przez całe 4 lata jego rządzenia? Krzaklewski dobrze go wyszkolił i dzięki temu od kilku lat nic o nim nie...rozwiń całość

    Kim by był dziś Jerzy Buzek bez tego "steru z tylnego siedzenia", o którym było głośno przez całe 4 lata jego rządzenia? Krzaklewski dobrze go wyszkolił i dzięki temu od kilku lat nic o nim nie słychać; nie to, co samowładczy Tusk - czy długo jeszcze tam zagrzeje?zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Cyrk

    klaun (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    "Inne próby kończyły się czasem karykaturą, czasem groteską."
    Ta próba zaczyna karykaturą i groteską.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Podobał mi się Paweł Kukiz, który używając języka "polityków" PO-PSL

    powiedział w Lublinie; (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9

    "Program mam jak Piłsudski - gonić k....y i złodziei ! "
    I tego powinien trzymać się też Jarosław Kaczyński.

    Mafiozom PO-PSL należy odebrać to co ukradli Polakom i dorżnąć złodziejskie watahy.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Towarzyszu żurnalisto !! Gdzie jest zapisane, że J. Kaczyński ... MUSI ! ... zostać premierem?

    To nie przymus ! (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 1

    Może zostanie, a może nie. Nie wasza brocha.

    Towarzysze żurnaliści nie mogąc znaleźć haka na Jarosława, postanowili uczynić z tego kolejną
    nagonkę.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Nieprawda, bo dziennikarze haka na PiS też mają!

    BiBa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    „Julia”, to był taki specjalny urząd, który miał za zadanie poszukiwać w PiS aferałów i aferalności. „Julia” urząd badał i badał latami. Podatnik na ten cel badawczy wybulił dobre 6 baniek. Ale...rozwiń całość

    „Julia”, to był taki specjalny urząd, który miał za zadanie poszukiwać w PiS aferałów i aferalności. „Julia” urząd badał i badał latami. Podatnik na ten cel badawczy wybulił dobre 6 baniek. Ale wydał całkiem daremnie, bo kasa się nie zamortyzowała. Urząd „Julia” odnalazł w PiS tylko jedyną aferę. Aferę określono kryptonimem „afera dorszowa”. Natomiast powstały z afery uczerbek strat, no dla SP, wyliczono na kwotę 6,75 zł (sześć złotych 75/100). Jednak w tym zapale gorliwości zapomniano określić, czy aferalny dorsz był w ogóle zdatnym do konsumpcji, czy tylko śniętym... „Julia” urząd po tej aferze zlikwidowano. Bo od teraz, więc od momentu braku aferałów i aferalności w PiS, ten sam urząd musiałby zająć się milionowymi aferami w PO & Co.. Sama „Julia” otrzymała w nagrodę fuchę europarlamentarzysty. I która również funkcjonuje u „zaprzyjaźnionych”, jako wieloraki autorytet, dorabiając tam w złotych i do tej skromnej brukselskiej gaży w tysiącach EUR. Rzeczona autorytet wyspecjalizowała się w tematyce pisowskiej. I naturalnie, nigdy sama w PiS nie będąc. W tymże medium podejmuje dość często i dyskurs z elokwentnym, tudzież wyjątkowo oczytanym, Mr Czarzastym. Jak ktoś nie wie, to i taki jegomość z tej górnej szuflady myślącej lewicy. I który często w TVN występuje w jaskrawych i gatunkowych pulowerkach! Nawiasem mówiąc, owy gość już lata wstecz i na łamach Timesa, objawiał: „lewica przed wyborami ma zawsze wynik dwucyfrowy, a po wyborach jedno”. I co wtedy było takim rzeczowym i trafnym! Ale i nieco krytyki, ad. nadmienionego gościa w kolorowych i twarzowych pulowerkach, też się należy. Otóż, dlaczego nie wpłynął swoim autorytetem na SLD... A ściślej, aby SLD w interesach nie kumał się z łapczywą i nierzetelną wspólniczką spod logo PO. Gdyby taką rzeczywistość na czasie zganił, wówczas dzisiaj SLD byłoby opozycją na miarę PiS. I w konsekwencji, nie byłoby po PO już śladu. Na jej miejscu tkwiłby sobie SLD! No tak, to było kiedyś. Ale czy dzisiaj M Czarzasty nie powinien wskazywać - no w tym kolorowym medium i przy każdej okazji, też w rekompensacie dla SLD - że powstały wytwór „NowoczesnaPO” to taki kolejny wspólnik dla „PrastaraPO”... A w istocie i nic innego, jak takie niekulturalne podbieranie wyborców z puli SLD. Ba, do tegoż samego celu jeszcze jest inny twór pn. „Objawienie Stonoga”zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Nieudacznik!

    adam m. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 8

    Kaczyński to nieudacznik!
    http://arturprosty.blogspot.com/2015/06/koniec-jarosawa-kaczynskiego.html

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo