Pierwszy chłop II RP. Trzy rządy Wincentego Witosa

    Pierwszy chłop II RP. Trzy rządy Wincentego Witosa

    Włodzimierz Knap

    Dziennik Polski 24

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Premier Wincenty Witos z marszałkiem Józefem Piłsudskim
    1/8
    przejdź do galerii

    Premier Wincenty Witos z marszałkiem Józefem Piłsudskim ©Fot. Archiwum

    28 MAJA 1923. Wincenty Witos po raz drugi zostaje premierem Polski. Na czele gabinetów stał trzykrotnie. W połowie lat dwudziestych musiało dojść do starcia między nim a Józefem Piłsudskim.
    W połowie lat dwudziestych XX stulecia na polskiej scenie politycznej bezsprzecznie pierwszoplanową rolę odgrywały dwie osoby: Józef Piłsudski oraz Wincenty Witos.

    Musiało dojść między nimi do starcia, choć wcześniej nieraz ze sobą współpracowali. Różnili się nie tylko tym, że jeden nosił maciejówkę, a drugiego na pierwszy rzut oka wyróżniał brak krawata. Jeden był szlachcicem, drugi – chłopem.


    Do zwarcia między nimi musiało dojść, mimo że mieli podobne poglądy na kształt ustrojowy Polski. Obaj chcieli osłabienia sejmu oraz przyznania znacznie większej władzy dla silnej jednostki. Zapewne mieli na myśli siebie.

    Nie można im się dziwić, jeśli pamięta się, że polityka w II RP na szczeblu parlamentarnym przypominała, najdelikatniej mówiąc, bazar. Nie można było sprawnie rządzić.

    Witos chciał wejść na taką drogę w sposób legalny. Piłsudski wzorem Aleksandra Wielkiego bronią rozwiązał problem. Witos nie mógł mu tego do końca życia wybaczyć. Marszałek zaś wobec chłopskiego premiera zachowywał się po zamachu majowym jak dyktator. Nie oszczędzał swojego do niedawna poważnego rywala.

    Nikt jednak Wincentemu Witosowi nie zabierze miejsca w naszej historii, i to z wielu powodów. Głównym było to, że jako pierwszy autentyczny chłop stanął na czele rządu. Ale choć swoją chłopskość podkreślał, to kierował się racją stanu całego państwa.

    ***

    Trzykrotnie Wincenty Witos stał na czele rządu w II Rzeczypospolitej. Zawsze działo się to w dramatycznych okolicznościach.

    Tego rodzaju sprzężenie losu, może fatum, można z jednej strony nazwać przekleństwem. Z drugiej jednak, czyż jest lepszy czas dla polityka, by pokazał swoją wielkość niż arcytrudny?

    Czy Witos go wykorzystał? Zapewne mógł znacznie lepiej, niezależnie od licznych i bardzo poważnych przeszkód i ograniczeń.

    Nie ulega jednak wątpliwości, że był jednym z najwybitniejszych polskich polityków. W dziejach ruchu ludowego, choć nie brakowało w nim wspaniałych postaci, wyrasta ponad wszystkich. Na tle natomiast przywódców PSL w III Rzeczypospolitej jest niczym potężny dąb przy krzaczkach.

    639 dni

    Pierwszy gabinet Wincentego Witosa działał 433 dni (24 lipca 1920 r. – 13 września 1921 r.). 254 z nich przypadło na czas wojny z bolszewikami. Ironią losu jest, że Lenin, ich wódz, uzasadniał konieczność interwencji w Polsce m.in. przywróceniem demokracji i takiegoż rządu. Rzecz w tym, że na czele „jaśniepańskiego” rządu w Warszawie stał autentyczny chłop: Witos. Żaden natomiast przywódca puczu październikowego w Rosji, z Leninem na czele, nie miał nic wspólnego z proletariatem.

    Drugi jego rząd trwał dwieście dni (28 maja 1923 – 15 grudnia 1923 r.). Upłynęły one w całości w okresie głębokiego kryzysu gospodarczego, zwłaszcza szalejącej inflacji. Trzeci formalnie skończył się po sześciu dniach (10 maja 1926 – 15 maja 1926). W praktyce po niespełna dwóch dniach urzędowania został wciągnięty w wir wydarzeń związanych z zamachem stanu Józefa Piłsudskiego.

    Wzór dla młodych

    Sam Witos jest przykładem tego, że z nizin społecznych można wspiąć się na szczyt, i to wyłącznie dzięki własnej pracy. W Dwudniakach, przysiółku gminy Wierzchosławice, urodził się 21 stycznia 1874 r. W „Kim byłem, kim jestem” wspominał: „Majątek rodziców składał się z niespełna dwóch morgów (około 1 hektara) lichego, pod lasem położonego gruntu i małej izdebki, ze stajni na mieszkanie przerobionej. Drugą, większą jej część, zajmowała krowa”. Tę od piątego roku życia pasł, „włócząc ją po rowach i miedzach na powrozie”. Zapewne część dzisiejszych uczniów zazdrościłaby młodemu Wincentemu tego, że do szkoły nie chodził zbyt długo. Edukację zakończył na czwartej klasie.

    Bardzo wiele jednak czytał. Na podstawie jego wspomnień można odtworzyć młodzieńcze lektury (m.in. Kraszewski, Skarga, Pasek, Mickiewicz, Słowacki, Konopnicka, Pol, Sienkiewicz, Tołstoj, Zola, Pismo Święte).

    Wzruszyć, a zarazem pouczyć mogą takie jego słowa: „Pracowałem z zawziętością jakąś chorobliwą, oszczędności do granic skąpstwa doprowadziłem. Wódki nie piłem, pierwszego papierosa w 38. roku życia wypaliłem, towarzystwa unikałem”. Można też, czytając wspomnienia, współczuć mu. Nie krył: „Nazywano mnie odludkiem i nim w rzeczywistości byłem. W towarzystwie książki i gazety najlepiej się czułem”. Przechodził przez okres burzy i naporu. Przyznał, że jako młody człowiek miał za złe Jakubowi Szeli, iż w wyrzynaniu szlachty ograniczył się do jednej okolicy.

    Nauka polityki

    Rozumienia polityki nauczyła go działalność w Stronnictwie Ludowym, potem w galicyjskim Sejmie Krajowym, następnie w parlamencie austriackim. Zasiadał w nim od 1911 do 1918 r. Nie był tam zbyt aktywny. Dowodzić może tego fakt, że głos zabrał tylko raz: w czerwcu 1917 r. Po polsku pomstował na krzywdy wyrządzane przez władze cywilne i wojskowe oraz przekonywał, że Polska zasługuje na niepodległość.

    O jego pozycji świadczyć może fakt, że w październiku 1918 r. stronnictwa polityczne działające w Galicji powierzyły Witosowi kierowanie Polską Komisją Likwidacyjną. O jego względy zabiegano wszędzie. Gdy powstawała II RP, ten syn chłopów z Wierzchosławic był już jednym z ważniejszych aktorów na scenie politycznej.

    Chciał przejąć władzę, stanąć na czele rządu. Te jego plany przekreślił powrót Piłsudskiego do kraju. Premierem został Jędrzej Moraczewski. Witos był członkiem jego rządu przez jeden dzień. Jego podpis widnieje bowiem na protokole z pierwszego posiedzenia. Na odbytym następnego dnia drugim nie figuruje już jego nazwisko. Swoje odejście tłumaczył radykalizmem społecznym gabinetu.

    Po wyborach przeprowadzonych w styczniu 1919 r. do Sejmu wprowadził ponad 40-osobową grupę posłów PSL „Piast”. Kandydował na marszałka sejmu. W II turze przegrał sześcioma głosami z kandydatem prawicy Wojciechem Trąmpczyńskim. Po upadku rządu Ignacego Paderewskiego proponowano mu objęcie teki szefa rządu. Odmówił. Uzasadniał to łapczywością innych formacji na teki ministerialne.

    Premier po raz pierwszy

    Do legendy przeszła historyjka mówiąca, że Witos orał pod łubin i wywoził gnój, gdy na teren jego gospodarstwa weszli wysłannicy Piłsudskiego z informacją, że naczelnik państwa jemu powierzył misję tworzenia rządu. Poprzedni, Stanisława Grabskiego, upadł po miesiącu.

    Był 24 lipca 1920 r. Witos misję przyjął. W tym samym dniu utworzył rząd. Z dzisiejszej perspektywy przypomina to bajkę. Wtedy jednak Polska znajdowała się w dramatycznym położeniu. Zajęte było Wilno, Baranowicze, Grodno. Walki toczyły się nad Bugiem.
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    wspołczesni witosi

    janusz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    A dzisiejsze pożal się boże PSL?Korupcja,machlojki ,kumoterstwo itd,itd.Nadzieja jest taka że już niedługo...

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo