Menu Region

Sopot nade wszystko

Sopot nade wszystko

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Hubert Kropielnicki redaktor działu kultura

Prześlij Drukuj
Wczorajszy popis gwiazd piosenki z lat 80., zaserwowany na finał 45. Międzynarodowego Sopot Festivalu, nie zapisze się złotymi zgłoskami w muzycznych annałach naszej ojczyzny.
Liczba drwin, którymi publiczność już w trakcie imprezy obrzucała na forach internetowych Shakina Stevensa, Samanthę Fox, a zwłaszcza Sandrę (zbędna nadwaga plus niezbędny playback) przyprawia o drżenie serca.

Gdyby złośliwość była radioaktywna, internet wyleciałby w powietrze - jak Hiroszima z songu wyżej wspomnianej wokalistki, który szturmował listy przebojów w sezonie 1990.

I tak jest co rok.
Z matematyczną bezwzględnością zarówno słuchacze, jak i krytycy bezlitośnie masakrują najpierw Opole, a później Sopot. Obrywają wszyscy - gwiazdy, scenografowie, reżyserzy i konferansjerzy - a jednak oba muzyczne spędy trwają w dobrym zdrowiu i gromadzą przed ekranami telewizorów milionową widownię. Włącznie z wyżej podpisanym redaktorem dziennika "Polska", który z zapałem ogląda obie fiesty, łkając z estetycznej zgrozy i bawiąc się przy tym wyśmienicie.

Albowiem taka jest poetyka telewizyjnego święta popularnej piosenki. Jeżeli ktoś szuka dobrej muzy, niech skoczy na koncert 83-letniego B.B. Kinga - ale w Sopocie liczy się coś innego. To zwierciadło, w którym przegląda się gust statystycznego konsumenta towaru o nazwie "hit".

Krótko mówiąc, festiwal to drogocenny papierek lakmusowy, z pomocą którego producenci i radiowcy testują rynek. A więc klaszczmy z czystym sumieniem, panie i panowie - bo tutaj nie chodzi o nasze uszy, tylko o nasz szmal.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się