Menu Region

Następny protest kierowców sparaliżuje Polskę

Następny protest kierowców sparaliżuje Polskę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Dąbrowski

Prześlij Drukuj
Protesty transportowców przeciwko rosnącym kosztom prowadzenia biznesu dotarły do Polski. W samo południe w całym kraju na godzinę stanęło blisko 100 tys. ciężarówek.
W ten sposób nasi kierowcy poszli w ślady swoich kolegów z Portugalii, Hiszpanii, Francji i Włoch, którzy domagają się obniżenia cen paliw. Na razie był to miękki protest - tiry zaparkowały na poboczach - ale przewoźnicy ostrzegają, że jeśli ich postulaty nie zostaną spełnione, to następna akcja może zablokować główne szlaki drogowe kraju.

Rząd mógłby wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom, zmniejszając akcyzę, jednak w tej sprawie nie zamierza ustąpić minister finansów Jacek Rostowski.
Jutro Sejm ma głosować nad wotum nieufności wobec niego. Chociaż z sejmowej arytmetyki wynika, iż wniosek zgłoszony przez Prawo i Sprawiedliwość nie ma szans na powodzenie, to presja na zmianę stanowiska rządu w sprawie akcyzy rośnie.

Wysokie ceny ropy to niejedyny powód protestu. Impulsem do akcji organizowanej przez Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD) stała się zapowiedź zmiany ustawy regulującej opłaty za korzystanie z dróg krajowych i autostrad. Obecnie kierowcy ciężarówek korzystają z tzw. winiet, które uprawniają m.in. do bezpłatnego przejazdu autostradami. Koszt rocznej opłaty wynosi 2,8 tys. zł. To niemało, zważywszy że na razie mamy tylko 235 km płatnych odcinków autostrad.

W tym roku ze sprzedaży winiet trafi do budżetu około 665 mln zł. Ale rząd uważa, że to za mało, bo prywatnym podmiotom, które autostrady wybudowały i nimi zarządzają, będzie musiał wypłacić za pośrednictwem Krajowego Funduszu Drogowego aż 815 mln zł. W kolejnych latach kwota ta ma rosnąć.

Dlatego wczoraj w Sejmie zaczęto rozpatrywać projekt zmiany ustawy o drogach publicznych. Przewiduje on, że od 1 lipca winiety znikną, a kierowcy ciężarówek będą musieli każdorazowo płacić za przejazd autostradą. Grzegorz Pisarski, poseł Socjaldemokracji Polskiej, uważa, że rządowa nowelizacja to nie najlepszy pomysł.

- Z projektu wynika, że przewoźnicy mieliby płacić nawet 2,5 zł za każdy kilometr. A przecież niektóre firmy pobierają teraz mniejsze stawki za fracht - twierdzi Grzegorz Pisarski. Wskazuje, że wiele firm będzie musiało znacząco podwyższyć ceny swoich usług albo po prostu zniknie z rynku.

Przeciwni zmianie ustawy są też koncesjonariusze autostrad. Uważają, że to znacząco uszczupli ich wpływy. - Rządowy projekt zakłada, że gdy znikną winiety i kierowcy będą sami opłacać przejazd, aż 65 proc. z nich może zrezygnować z płatnych autostrad - wylicza Zofia Kwiatkowska, rzecznik Autostrady Wielkopolskiej.

Z autostrad i dróg ekspresowych (bo te z czasem też staną się płatne) ruch przeniesie się na trasy powiatowe i gminne. Mieszkańcy miejscowości, przez które one przebiegają, już planują protesty. Także kierowcom tirów nie uśmiecha się jazda po gorszych lokalnych drogach. Prezes ZMPD Jan Buczek zapowiedział, że jeżeli środowa akcja nie skłoni rządu do konkretnych działań, przewoźnicy zorganizują ostrzejsze akcje, które latem sparaliżują Polskę.

Chwile grozy przeżyli Polacy, którzy spali w tirze w pobliżu Walencji w Hiszpanii. W ostatniej chwili uciekli z pojazdu, który podpalili protestujący transportowcy. Hiszpanie bezwzględnie obchodzą się z każdym, kto nie popiera ich protestu, nawet jeśli jest to obcokrajowiec. Żaden tir nie może wyjechać w trasę, mimo że Polakom kończy się woda i jedzenie. - Jeśli ktoś nie strajkuje, jego pojazd może być obrzucony kamieniami albo podpalony - żalą się kierowcy.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się