Menu Region

Nadszedł czas na nową wiktorię wiedeńską

Nadszedł czas na nową wiktorię wiedeńską

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Romaniuk Piotr Wierzbicki Wiedeń

2Komentarze Prześlij Drukuj
Cisza przed burzą, a właściwie cisza... w czasie burzy - tak krótko można określić atmosferę, która wczoraj panowała na ulicach Wiednia, gdzie Polacy rozegrają dziś drugie spotkanie grupowe w mistrzostwach Europy. Wczoraj w mieście kilkakrotnie biły pioruny, ale nawałnica Polaków ma nadciągnąć dopiero dzisiaj.
Władze stolicy Austrii spodziewają się, że w dniu meczu do miasta przyjedzie ponad 60 tys. gości znad Wisły. Wczoraj, nie licząc wyładowań atmosferycznych, było jednak bardzo cicho i spokojnie. W dzień po ulicach błąkały się niewielkie grupy fanów ubranych w biało-czerwone barwy. Niektórzy z nich nie mieli nawet zorganizowanych noclegów.

- Sorry, nie wiecie, gdzie możemy znaleźć jakieś pole namiotowe, ewentualnie hotel lub schronisko?
- zaczepiło nas pod stadionem kilkoro rodaków, widząc akredytacje prasowe z polskimi nazwiskami. - Od pół godziny chodzimy i pytamy, ale nikt nie potrafi wskazać nawet punktu informacyjnego - skarżyli się wysłannikom dziennika "Polska".

Organizatorzy o chuligańskie rozróby raczej się nie obawiają. - Najgorsze, czyli mecz Polska - Niemcy, mamy już za sobą - mówi Heinz Palme, szef rządowej agencji koordynującej przygotowania do ME w Austrii. - Wiem, że kibice z Polski za swoje zachowanie zebrali bardzo dobre recenzje - dodaje.

Wczoraj od czasu do czasu ulicą przemknął samochód z polską flagą. Spore zainteresowanie przechodniów budził pomalowany na biało-czerwono van z napisem "Vienne, vidi, vici!".

Dziś jednak mają być korki, czego najbardziej obawiają się poruszający się samochodami po mieście mieszkańcy. Część Polaków przyjedzie pociągami z Warszawy, Krakowa i Katowic.

Nie wiadomo, ilu z 60 tys. podróżnych z Polski wejdzie na stadion Ernsta Happela, gdzie odbędzie się dzisiejszy mecz. Teoretycznie przysługuje nam niecałe 10 tys. wejściówek, ale w pierwszym spotkaniu przeciwko gospodarzom turnieju Chorwaci mieli podobną pulę, a zajęli 27 tys. krzesełek z 51 tys., które zamontowane są na stadionie.

Reszta mecz obejrzy w gigantycznej Fan Zonie, która może pomieścić 70 tys. osób. To największy taki plac spośród wszystkich przygotowanych w ośmiu miastach, gdzie rozgrywane są mecze turnieju.

Sprzedawcy piwa i austriackich kiełbasek zacierają ręce. Na razie jednak obroty są o 90 proc. niższe, niż szacowano. Podczas wtorkowych i środowych meczów, transmitowanych na 15 olbrzymich telebimach (największy ma 70 mkw.), Fan Zone nie zapełniła się nawet w połowie.

Pojawiły się nawet głosy, że szykuje się strajk sprzedawców. Władze miasta za postawienie budki z piwem i kanapkami żądają niewspółmiernie wysokich opłat. Nic dziwnego, że za byle hamburgera trzeba zapłacić co najmniej 4 euro. Piwo podane w plastikowym kubku tańsze jest o pół euro.

Jeśli dojdzie do protestu, to na pewno nie dzisiaj, bo być może to dla handlowców ostatnia okazja, żeby zarobić. Jeśli Austriacy przegrają, to odpadną z turnieju i nieliczni kibice tej reprezentacji wrócą do własnych zajęć.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

...ale nadzieja kochanką odważnych

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Tomek (gość)  •

Zatem odważnie dzisiaj będę kibicował :-)

odpowiedzi (0)

skomentuj

nadzieja matką głupich

+1 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Lucas (gość)  •

Wszyscy wierzą, że Polska dziś pokona Austrię a prawda jest taka, ze po raz kolejny dostaniemy baty, reperzentacja wróci do domu, Leo poda się do dymisji, a Listkiewicz ją przyjmie i poszuka nowego trenera. W Holandii.

odpowiedzi (0)

skomentuj