Menu Region

Ekstraklasa. Wdowczyk przed 23. kolejką: Mecz walki w...

Ekstraklasa. Wdowczyk przed 23. kolejką: Mecz walki w Bielsku, Legia faworytem we Wrocławiu [VIDEO]

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Biliński (AIP)

Prześlij Drukuj
Dariusz Wdowczyk Dariusz Wdowczyk

Dariusz Wdowczyk (© Fot. Tomasz Bołt)

Dwa hity i dwa spotkania, w których trenerzy zagrają z klubami, w których niedawno pracowali. Tak wygląda 23. kolejka T-Mobile Ekstraklasy, którą specjalnie dla nas zapowiada były trener m.in. Legii, Polonii i Pogoni Szczecin Dariusz Wdowczyk.

Źródło: AIP/x-news


Ruch Chorzów - Pogoń Szczecin (piątek, godz. 18, transmisja Canal+ Family, nSport+)
Mecz z podtekstami. Do Chorzowa przyjeżdża trener Jan Kocian, który niedawno prowadził Ruch i został z niego zwolniony. Gospodarze potrzebują punktów jak ryba wody, bo są w strefie spadkowej. Tyle że Pogoń po porażce z Górnikiem Łęczna sprawiła sobie trochę problemów, wypadając z ósemki. To dobra okazja, by do niej wrócić. Wprawdzie do końca fazy zasadniczej zostało jeszcze kolejek kilka gier, a różnice nie są duże, ale im szybciej to zrobią, tym spokojniejsze będą kolejne spotkania.

Lech Poznań - Jagiellonia Białystok (piątek, g. 20.30, Canal+ Sport)
Spotkanie o bardzo dużej randze. Lech jest trzeci, Jagiellonia czwarta. Oba zespoły walczą o europejskie puchary, a także o mistrzostwo Polski. Choć Michał Probierz twierdzi, że jego zespół walczy o utrzymanie (śmiech). Tabela pokazuje co innego. Tyle że są to też drużyny, które lubią tracić punkty ze słabszymi zespołami. Przykład mieliśmy w poprzedniej kolejce, gdy lechici zremisowali z Cracovią, a Jagiellonia przegrała u siebie z Koroną Kielce. W tym meczu stawiam na Lecha. Nawet mimo tego, że ekipa z Białegostoku dobrze spisuje się na wyjazdach. Dwa pierwsze mecze w drugiej części sezonu wygrała, ogrywając Legię i Śląsk.

Wisła Kraków - Zawisza Bydgoszcz (sobota, g. 15.30, Canal+ Sport)
Zawisza to zespół nieobliczalny, który jest na krawędzi i niemal każdy spisał już ją na straty. Ale nasza liga jest nieobliczalna. Świadczy o tym choćby wygrana Zawiszy z Piastem Gliwice tydzień temu. Nie jest więc powiedziane, że i tej kolejce nie sprawi niespodzianki w Krakowie. Z tym że Wisła po porażce w Bełchatowie musi wziąć się w garść. O ile chce nadal liczyć się w walce o europejskie puchary, musi zacząć punktować. To gdzie i kiedy, jeśli nie u siebie i z ostatnim w tabeli zespołem?
Piast Gliwice - Górnik Zabrze (sobota, g. 15.30, nSport+)

Piast Gliwice - Górnik Zabrze (sobota, g. 15.30, nSport+)
To są derby i jak to się mówi, wszystko może się w nich wydawać. W poprzedniej rundzie w Zabrzu wygrał Piast, ale to nie znaczy, że w rewanżu będzie faworytem. Takiego tu nie ma. Zespół z Gliwic przegrał pierwsze ćwierćfinałowe spotkanie w Pucharze Polski z Podbeskidziem, no i o czym już wspomniałem, w Bydgoszczy. Dla nich to szalenie ważny mecz. Z kolei Górnik nie gra oszałamiającej piłki. Ostatnio zremisował 3:3 ze Śląskiem na własnym boisku. Za każdym razem przegrywali, choć chwała im, że potrafili dogonić rywala.

Lechia Gdańsk - PGE GKS Bełchatów (sobota, g. 18, Canal+ Sport)
Lechia trzecie z czterech spotkań po przerwie zagra u siebie. Na razie za bardzo tego nie wykorzystała. Wygrała z Wisłą, ale później tylko zremisowała z Zawiszą, podobnie jak tydzień temu w Chorzowie z Ruchem. Kibice gdańskiej drużyny nie mogą być zadowoleni. Aktywność Lechii na rynku transferowym była spokojniejsza i idąca w piłkarską jakość. Ale na razie nie przekłada się to na wyniki. Być może trener Jerzy Brzęczek potrzebuje więcej czasu, żeby zespół zaczął regularnie punktować. Bo Lechia naprawdę ma dobrych zawodników. Ale do ósemki trudno jej się będzie dostać, mimo że ścisk jest duży.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Korona Kielce (niedziela, g. 15.30, Canal+ Sport)
Podobnie jak w przypadku Kociana, trener Podbeskidzia Leszek Ojrzyński zagra przeciwko swojemu byłemu klubowi. W przypadku tego meczu, jak i Ruchu z Pogonią, wątpię, czy będzie dużo ładnej piłki. Nie powinno za to zabraknąć serducha i walki. Krótko mówiąc, tu punkty są ważne. Nawet po byle jakiej grze.

Śląsk Wrocław - Legia Warszawa (niedziela, g. 18, Canal+ Sport)
Taki sam hit, jak piątkowe starcie Lecha z Jagiellonią. W ostatnim czasie obie drużyny często ze sobą grają. Niedzielna konfrontacja zapowiada się niezwykle ciekawie, zwłaszcza po meczu Pucharu Polski. Jeśli Śląsk nie chce stracić kontaktu z Legią, to musi wygrać. Tym bardziej, że zagra u siebie. A klub walczący o europejskie puchary nie może tracić punktów na własnym boisku, obojętnie z kim przyjdzie mu grać. Choć Śląsk po odejściu Sebastiana Mila stracił trochę na jakości i gra w kratkę. Dlatego stawiam na mistrza Polski. Po odpadnięciu z Ligi Europy całe skupienie zapewne przeszło na rozgrywki ligowe. Musi punktować, bo nie ma dużej przewagi w tabeli.

Górnik Łęczna - Cracovia (poniedziałek, g. 18, Canal+ Family, nSport+)
Co prawda Cracovia zremisowała u siebie z Lechem, ale w tygodniu przegrała z Błękitnymi Stargard Szczeciński w Pucharze Polski. Utarty slogan, że puchary rządzą się swoimi prawami, znów się sprawdził. Co ciekawe, gdy prowadziłem Pogoń, dwa razy graliśmy z Błękitnymi i... dwa razy przegraliśmy. Całe szczęście, że były to mecze towarzyskie. Inaczej w Zachodniopomorskim byłoby z nami krucho (śmiech). Wracając do Cracovii, trener Robert Podoliński będzie musiał odbudować reputację zespołu po wpadce z drugoligowcem. Łatwo nie będzie, bo morale w Łęcznej na pewno poszły w górę po zwycięstwie nad Pogonią w Szczecinie.
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się