Menu Region

Anna Gwozdowska: Nie ma jak Lwów

Anna Gwozdowska: Nie ma jak Lwów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Dziennikarka działu opinie

1Komentarz Prześlij Drukuj
W czasie ostatniej wakacyjnej wyprawy odwiedziłam Tuluzę. Rajcy miejscy wpadli tam na pomysł, aby udostępnić mieszkańcom i turystom rowery. Wypożycza się je w kilku punktach miasta. Za niewielką opłatą uiszczoną kartą kredytową można nimi jeździć do woli.
Od razu przyszło mi do głowy, że np. w Warszawie miejscowi cwaniacy potrzebowaliby zaledwie kilku godzin, aby opracować metodę rozmagnesowania zabezpieczeń, które wymyśliły miejskie służby z Tuluzy, a rowery szybko znalazłyby nowych właścicieli.

Bo łamanie prawa wychodzi Polakom znacznie lepiej niż np. odnoszenie sukcesów w sporcie. W dodatku, jak przypomina autor dzisiejszego artykułu o fałszerzach, taką mamy tradycję.

Przedwojenna lwowska "szkoła" fałszerzy nie miała sobie równych. A dziś, w przeciwieństwie do lwowskiej szkoły matematyków, ma - jak się okazuje - swoich znakomitych kontynuatorów.

To prawda, że sztuka ta przydała się bardzo w czasie wojny, kiedy podrabianie dokumentów było kwestią życia i śmierci, ale dziś żyjemy przecież w wolnym kraju. Tymczasem zewsząd zalewają nas fałszywe dokumenty, ale państwo jest zbyt słabe, aby nas przed tym ochronić.

Apeluję więc do urzędników, aby przynajmniej nie wymyślali kolejnych przepisów, licencji itp., bo dostarczają tylko dodatkowej, dobrze płatnej roboty fałszerzom.
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Pani Anna Gwozdowska ma goroźne resentymenty

+2 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

WK (gość)  •

W Polsce jeszcze żyje wielu tkaich którzy zaryzykowaliby konflikt nawet na najwyższym szczeblu by Lwów, Wilno było polskie. Ale niech idą sami, a nie ciągną całego społeczeństwa.

odpowiedzi (0)

skomentuj