Polska » Pojechał do Nowej Zelandii do pracy, przeżył trzęsienie

Pojechał do Nowej Zelandii do pracy, przeżył trzęsienie

Data dodania: 2011-02-26 12:53:20 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-02-26 13:03:48

Kurier Lubelski

Ewa Pajuro

4KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

- Wszystko trwało może 20 sekund, ale wstrząsy wtórne były odczuwalne jeszcze przez cały następny dzień - opisuje Michał Makowski, pracownik lubelskiej firmy Pol-Inowex, który przeżył wtorkowe trzęsienie ziemi w Nowej Zelandii.

1/2
Pojechał do Nowej Zelandii do pracy, przeżył trzęsienie

W miejscowości, w której przebywa pan Michał, brakuje chleba. Półki świecą pustkami

(© Michał Makowki)

Mężczyzna znajdował się w miejscowości oddalonej o około 120 km od epicentrum. Kataklizm pochłonął ponad 100 ofiar śmiertelnych. - Zbliżające się niebezpieczeństwo zauważyliśmy dzięki dźwigowi w naszej hali. Jego ramię zaczęło się dziwnie wychylać. Po chwili poczuliśmy drżenie - wspomina Michał Makowski. - Zawsze wyobrażałem sobie, że trzęsienie ziemi odczuwa się w postaci wibracji, a to były takie jakby poziome ruchy.
∨ Czytaj dalej
Wszyscy pracownicy wybiegli na zewnątrz hali. Na początku nie zdawałem sobie sprawy, że to trzęsienie ziemi. Dopiero po kilku sekundach to zrozumiałem. Pomyślałem: Boże, nie ma żartów - opisuje pan Michał.

- Zaraz potem zacząłem uspokajać sam siebie, że przecież jestem na zewnątrz i nic mi na głowę nie spadnie. Wszystko trwało może 20 sekund. Nikomu z nas nic się nie stało. Wstrząsy wtórne były jednak odczuwalne jeszcze przez cały następny dzień. Siedząc w domu słyszałem, jak w szafce dzwonią talerze - wspomina.

Pracownik lubelskiej firmy Pol-Inowex pojechał do Nowej Zelandii, by nadzorować montaż linii produkcyjnej przywiezionej z Torunia. - Nasza firma, mówiąc najprościej, zajmuje się przeprowadzkami całych firm, całych linii produkcyjnych. Najczęściej demontujemy urządzenia i pakujemy je do kontenerów. Czasem zdarza się też, że klienci proszą nas, byśmy zapewnili nadzór także nad montażem urządzeń w nowym miejscu. Z taką sytuacją mamy do czynienia teraz. Jeden z naszych pracowników pojechał do Nowej Zelandii, by tam nadzorować montaż linii produkcyjnej przywiezionej z Torunia - wyjaśnia Piotr Rakowski, dyrektor zarządzający Pol-Inowex.

Pracownik firmy w przyszłym tygodniu przyjedzie na kilka dni do Polski. Potem na jakiś czas wróci jeszcze do Nowej Zelandii. - Nikt nie mówi tego wprost, ale panuje tam atmosfera niepokoju - tłumaczy Makowski. I dodaje, że wcześniejsze trzęsienie miało miejsce jesienią ubiegłego roku.



Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

trzesienie CHCH

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

grywale@op.pl (gość), 27.02.11, 07:26:38

mieszkam w Christchurch bylem ok kilometra od epicentrum ktore znajdowalo sie ok 5 km pod ziemia i co ja mam powiedziec???? 120 km od epi to tylko poczuli lekkie drgania ja ledwie uszedlem z zyciem...nikomu nie zycze koszmar ,tragedia

odpowiedzi (0)

skomentuj

do Woj

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kali (gość), 26.02.11, 21:58:19

możesz mieć racje ,działali na zlecenie Spółki Cukrowej ...tylko czy na N Zelandii uprawiaja buraki??

odpowiedzi (0)

skomentuj

cukier

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

woj (gość), 26.02.11, 15:14:42

A może montowali maszyny z naszej lubelskiej cukrowni i w końcu ktoś się wkurzył?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Tragedia !

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

oko (gość), 26.02.11, 13:41:44

Tylko można przekazać wyrazy głębokiego współczucia rodzinom w których to trzęsieniach zginęli bliscy ! Jest to tragedia tym bardziej większa że niewielu się jej spodziewało .Wyrazy głębokiego współczucia rodzinom !

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 21.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.