Menu Region

Wenta: sen się skończył

Wenta: sen się skończył

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Przemysław Franczak, Pekin

Prześlij Drukuj
Płacz i zgrzytanie zębów - tyle zostało po marzeniach polskich piłkarzy ręcznych o olimpijskim medalu. Z Islandczykami wygraliśmy, o ironio, cztery ostatnie mecze, by wczoraj przegrać ten najważniejszy - w ćwierćfinale igrzysk. - Sen się skończył - oświadczył smutnym głosem trener kadry piłkarzy ręcznych Bogdan Wenta.
Szkoleniowiec śnił o finale, teraz zachodzi w głowę, dlaczego budzik zadzwonił za wcześnie. I dlaczego zamiast skakać z radości pod sufit, musiał pocieszać podopiecznych, których rezultat starcia z Islandią zwalił z nóg. Dosłownie. Zdruzgotani, zapłakani zawodnicy długo leżeli na parkiecie hali Olimpic Sports Center, nie mogąc uwierzyć w to, co się stało.

- Byliśmy za bardzo spięci - analizował Mateusz Jachlewski.
Polacy rozpięli się, ale zdecydowanie za późno. Gdy wreszcie zaczęli grać na poziomie odpowiednim, by zneutralizować siłę rywali, było za późno. - Tym bardziej że w końcówce zaczęło brakować sił - dopowiadał Mariusz Jurasik.

- Islandczycy zdecydowanie za łatwo dochodzili do pozycji rzutowych - przyznawał Wenta. Słaba gra w obronie nie była jednak jedynym naszym problemem. Drugi nazywał się Bjorgvin Pall Gustavsson. 23-letni syn nauczyciela i lekarki, zamiast iść w ślady rodziców, postanowił zostać bramkarzem w drużynie piłki ręcznej. Na nasze nieszczęście. Gdyby wybrał karierę medyczną, wówczas biało-czerwoni graliby jutro o olimpijski finał, a nie o miejsca 5-8.

Bjorgvin Pall, wbrew imieniu, nie wygląda na krwawego wikinga, ale na piłkę rzucał się wczoraj tak, jak jego wojowniczy przodkowie na stół z piwem i mięsiwem. Bronił w nieprawdopodobnych sytuacjach i to głównie jemu Islandczycy zawdzięczają wysokie prowadzenie od początku meczu (5:2, 12:8, 16:11).

- Tak naprawdę jednak to dzisiaj nie przegraliśmy z Islandią czy ich bramkarzem. Przegraliśmy sami ze sobą - zauważał Artur Siódmiak.

Celna uwaga, choć również on nie uciekł od banału, że "taki jest sport". Wczoraj używali go bodaj wszyscy polscy szczypiorniści, poza tymi, którzy nie mieli ochoty na zwierzenia, jak chociażby Grzegorz Tkaczyk.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się