W stronę Orbána albo... Politycy też chcą zarobić na kursie...

    W stronę Orbána albo... Politycy też chcą zarobić na kursie franka

    Witold Głowacki

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    07.01.2015 warszawakonferencja prasowa premier ewy kopacz na 100 dni rzadow - kancelaria prezesa rady ministrow rzad studniowka rzadu podsumowanie nz
    1/2
    przejdź do galerii

    07.01.2015 warszawa

    konferencja prasowa premier ewy kopacz na 100 dni rzadow - kancelaria prezesa rady ministrow rzad studniowka rzadu podsumowanie

    nz - ewa kopacz

    fot. bartek syta / polskapresse ©Bartek Syta

    Zaczyna się licytacja na propozycje mające poprawić sytuację posiadaczy kredytów we frankach. Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło już rozwiązania wzorowane na węgierskich.
    Około 700 tysięcy Polaków, którzy spłacają kredyty we frankach szwajcarskich, to elektorat na tyle poważny, że politycy przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi nie zawahają się przed niczym, by pozyskać ich głosy. Z kolei frankowcy na tyle mocno odczuwają gwałtowny wzrost kursu franka - a tym samym comiesięcznych rat - że mogą być skłonni do głosowania portfelem.

    Pierwszą ofertę dla frankowców - częściowo wzorowaną na rozwiązaniach wprowadzonych na Węgrzech przez rząd Viktora Orbána - przedstawiło w piątek Prawo i Sprawiedliwość. Według PiS osoby zadłużone we frankach powinny mieć prawo do spłacenia całości kredytu według kursu sprzed decyzji szwajcarskiego banku centralnego o uwolnieniu kursu franka - czyli po ok. 3,5 zł za franka.

    Koszty różnicy kursowej miałyby ponieść banki. Propozycja PiS, która zdążyła przerazić krajowych bankowców, jest i tak mniej radykalna niż rozwiązanie zastosowane przez Orbána - na Węgrzech banki musiały dodatkowo odliczyć od kredytu cały tzw. spread walutowy i wszystkie koszty wynikające z podwyżek oprocentowania pobrane przez cały okres kredytowania.

    Pomysł PiS przedstawiali wiceprezes partii Beata Szydło i poseł Paweł Szałamacha. Partia Jarosława Kaczyńskiego postawiła przy tym swoiste ultimatum rządowi Ewy Kopacz. Jeśli premier w ciągu kilku dni nie przedstawi satysfakcjonującego PiS programu pomocy frankowcom, partia ma zgłosić własny projekt ustawy.

    Zamiary rządu wobec frankowców nie są jednak jednoznaczne. Premier Ewa Kopacz jak dotąd nie zajęła w tej sprawie stanowiska. Natomiast wicepremier i szef PSL Janusz Piechociński wysyła raczej sprzeczne komunikaty. W piątek zapowiedział "pilne spotkanie" z ministrem finansów Mateuszem Szczurkiem. Wcześniej mówił, że wzrost kursu franka ma charakter "jednorazowego impulsu". Jeszcze wcześniej odsyłał do Rady Polityki Pieniężnej. Z kolei w niedzielę ogłosił, że rząd może jednak podjąć jakieś działania. - Jeśli frank zejdzie poniżej 4 zł, będziemy mieli inną presję na dokonywanie zmian w regulacjach. A jeśli utrzyma się dłużej (...), to trzeba będzie myśleć o planie racjonalnego wsparcia - mówił Piechociński. Żadnych szczegółów na temat tego planu jednak nie podał.

    Także politycy Platformy jak dotąd unikają zajęcia jednoznacznego stanowiska wobec problemu. Część z nich - np. Rafał Grupiński - sugeruje (podobnie zresztą jak Komisja Nadzoru Finansowego), że objęcie frankowców jakimkolwiek specjalnym programem pomocowym byłoby niesprawiedliwe wobec innych kredytobiorców - tych, którzy zaciągnęli swe zobowiązania w złotówkach czy w euro. Bardzo jednoznacznie przeciw specjalnemu traktowaniu dla frankowców wypowiadają się politycy Twojego Ruchu. - Sam wziąłem kredyt we franku. Dlatego że był wtedy najtańszym kredytem. I przez osiem lat dobrze na tym wychodziłem, bo płaciłem mniej niż moi koledzy, którzy wzięli kredyt w złotówkach. Teraz płacę więcej, ale przecież byłem świadomy, co robię - mówił IAR Andrzej Rozenek.

    W czwartek szwajcarski bank centralny zdecydował się na uwolnienie sztywnego w ostatnim czasie kursu franka względem euro. Frank poszybował z poziomu ok. 3,5 zł do - przez moment - ok. 5 zł, by ustabilizować się na poziomie 4,2-4,3 zł. W ciągu kilkunastu minut zmieniło to sytuację tych polskich kredytobiorców, którzy zdecydowali się na wzięcie kredytów - niemal wyłącznie hipotecznych - we frankach szwajcarskich.
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Politycy, politycy

    frankowicz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Nie ma jak być politykiem. Co się powie, to się powie i nie trzeba się potem do tego przyznawać, a polak frankowicz ponosi tego konsekwencje. jakpozwacbank.pl - bo rządu pozwać nie można...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    kto za taką szaleńczą ruletkę zapłaci

    spokojny

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 5

    Dobre. PiS proponuje każdemu grę w fajnego totolotka. Jak wygrywam to sobie zabieram wygraną do kieszeni a jak przegrywam to straty pokrywa państwo. Tylko kto za taką szaleńczą ruletkę zapłaci?...rozwiń całość

    Dobre. PiS proponuje każdemu grę w fajnego totolotka. Jak wygrywam to sobie zabieram wygraną do kieszeni a jak przegrywam to straty pokrywa państwo. Tylko kto za taką szaleńczą ruletkę zapłaci? Dlaczego podatnik ma płacić za głupotę spekulantów, którzy zapomnieli o prostej zasadzie: „długi zaciągamy w tej walucie, w której zarabiamy pieniądze”.

    Jest proste rozwiązanie: brać tanie kredyty w euro, zarabiając w euro a nie spekulować walutami i też nie wchodzić do strefy euro a potem płakać. Kto bierze kredyt w innej walucie niż zarabia?zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo