Menu Region

Sławomir Majak: Nawet remis z Gruzinami postawi nas w bardzo...

Sławomir Majak: Nawet remis z Gruzinami postawi nas w bardzo trudnej sytuacji. Trzeba wygrać

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Cezary Kowalski

Prześlij Drukuj
- Remis z Gruzją będzie dla nas porażką - mówi Sławomir Majak, były piłkarz reprezentacji Polski, w rozmowie z Cezarym Kowalskim.
1/2

Mecz Polska-Gruzja w Lubinie w 2011 roku

(© PIOTR KRZYZANOWSKI/POLSKAPRESSE)

Istnieje teza, że jak teraz nie wygramy w meczu z Gruzją w Tbilisi, to te zdobycze z początku eliminacji, historyczny sukces z Niemcami, zostaną stracone...
Zgadza się. Mówiłem już po meczu z Niemcami, że jeśli nie przełoży się to na dobrą grę ze Szkocją i kolejne trzy punkty u siebie, to już wrażenie będzie zatarte. Remis to my mieliśmy uzyskać z Niemcami, a ze Szkocją wziąć całą pulę. Nawet remis w Tbilisi postawi nas w bardzo trudnej sytuacji. Poprzeczka jest wysoko i każdy inny wynik niż kolejne zwycięstwo będzie przez nas przyjmowany z dużym niedosytem.

W rankingu Gruzja jest na 117. miejscu...
Tym bardziej powinniśmy wziąć wszystko. Przypomnę jednak, że w 1997 r. też jechaliśmy do Gruzji jako faworyci po rozbiciu 3:0 Mołdawii, a wcześniej dwóch zwycięstwach do zera w meczach towarzyskich, a skończyło się na 3:0 dla Gruzinów. Ja zresztą dostałem czerwona kartkę. Gruzja przy ewentualnym zwycięstwie nad nami zacznie się liczyć w eliminacjach.

Można odnaleźć jeszcze jakieś inne analogie do tego 1997 r. Też się wówczas rodziła drużyna. Janusza Wójcika.
Po euforii zostaliśmy sprowadzeni na ziemię. Ale na tych analogiach bym zakończył. Jednak teraz dysponujemy lepszym składem. A Gruzini słabszym. W Gruzji grał wtedy obecny selekcjoner Temur Kecbaja, a kiedyś także mój kolega z Anorthosisu Famagusta. Fantastyczny zawodnik. Oprócz samego meczu pamiętam, że lecieliśmy jakimś starym rozpadającym się samolotem. Niektóre okna były w nim zespawane, woda kapała do środka. Byliśmy przerażeni. Natomiast ze 150 działaczy, którzy z nami polecieli - nikt. Bo byli znieczuleni. (śmiech)

Jaki jest Temur Kecbaja?
Byliśmy na Cyprze w pakiecie. Wójcik, Czyżniewski, ja, Michalski i Kowalczyk. Byliśmy traktowani jak gwiazdy, które miały jakąś tam przeszłość reprezentacyjną czy grę w Lidze Mistrzów. Temur był kolejnym, który dołączył do paczki. Wrócił z Anglii po urazie. Ale i tak było widać, że to kawał zawodnika. Gwarantował poziom. Później objął drużynę w roli trenera i osiągnął z nią historyczny sukces, awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Zresztą niewiele brakowało, a wyszedłby z grupy z Interem i Chelsea. Także warsztat ma, znając go, mogę powiedzieć, że jego oczekiwania na początku eliminacji były wyższe. Mimo tego, w szczególności na swoim terenie, ten zespół będzie jeszcze odbierał punkty. Uważam, że to nie jest dużo słabszy zespół od Polski, Szkocji czy Irlandii. Od Niemców już jednak tak. Na wiosnę Niemcy powinni już zdecydowanie odskoczyć.

Jak powinniśmy zagrać w Gruzji?
Błędem byłoby nastawienie defensywne. Jeżeli nie będzie żadnych urazów, to pewnie Nawałka wyjdzie w identycznym ustawieniu jak z Niemcami. Ja bym to zmienił. Jednak dałbym zagrać w środku linii pomocy ofensywnemu zawodnikowi obok defensywnego. OK, wiem, że pozycja klasycznego playmakera odchodzi do historii, ale dałbym szansę Mili za napastnikami - Lewandowskim i Milikiem. Chociaż Milik poza strzelonymi golami, za co mu chwała, kompletnie niczym nie zaimponował. Mila za to kilka razy pokazał majstersztyk. Jest potrzebny, bo my jednak nie stwarzamy zbyt wielu sytuacji. Nie mamy takich zawodników. Nie było Zielińskiego, Wolskiego, Klicha. W takim meczu jak w Tbilisi będziemy musieli szukać sytuacji, a nie przede wszystkim bronić się, jak z Niemcami. I może być problem.

Abstrahując od bardzo dobrych wyników, to jest postęp w grze reprezentacji?
Tak naprawdę niewiele się zmieniło. My się zachwycamy, bo wyniki są lepsze niż gra, chociaż oczywiście czapki z głów dla chłopaków za te punkty. Popełniamy masę błędów, nie mamy zawodników na środku obrony, którzy potrafią wyprowadzić piłkę - ani Szukała, ani Glik tego nie potrafią. Powinien przynajmniej jeden. Jeżeli słabiej gra środkowa strefa, Jodłowiec czy Krychowiak, Mączyński czy Mila, to jesteśmy zmuszeni grać długą piłką. Dobrze, że mamy takiego napastnika jak Lewandowski, który pomimo tego, że zawsze stoi przy nim kilku zawodników, to potrafi utrzymać się przy piłce. Ale to nie będzie się zawsze udawało. Taktyka polegająca na długiej piłce do Lewandowskiego będzie zgubna. Dopóki nie nauczymy się choć częściowo grać atakiem pozycyjnym, to będą zawsze problemy. Niemcy, którzy z nami przegrali, na naszym tle w kwestii gry w ataku pozycyjnym wyglądali jak gracze z innej epoki. Tam każdy jest kreatywny. Oczywiście tak krawiec kraje, jak mu materiału staje. Nawałka pokazał, że na tę chwilę miał pomysł. Ale jeszcze za wcześnie, aby witać się z gąską. To paradoks, ale zwycięstwo nad Niemcami postawiło nas w trudnej sytuacji. Każdy na nas patrzy przez ten pryzmat. Jednak wygodniej było atakować w roli kopciuszka. Kraju, który nie był w stanie dostać się do Ligi Mistrzów od 18 lat i zajmował 75. miejsce w rankingu FIFA. Teraz nikt już nie potraktuje nas letnio. To było już widać po Szkotach. Byli zdecydowanie bardziej spięci niż wtedy, kiedy na luzie ograli nas za pierwszym razem w Warszawie.
1 »
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się