Menu Region

Legia Warszawa - Pogoń Szczecin 3:1. Wymęczony awans...

Legia Warszawa - Pogoń Szczecin 3:1. Wymęczony awans "Wojskowych" do ćwierćfinału Pucharu Polski

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Dębek

Prześlij Drukuj
Mistrzowie Polski potrzebowali dogrywki, żeby wyeliminować Pogoń z 1/8 finału Pucharu Polski. W niedzielę o 18 legioniści zmierzą się u siebie z przedostatnim w ligowej tabeli Ruchem Chorzów.
1/7

Legia Warszawa - Pogoń Szczecin

(© Bartek Syta/Polskapresse)

  • Legia Warszawa - Pogoń Szczecin
  • Legia Warszawa - Pogoń Szczecin
- Puchar Polski jest dla nas ważny. Pokazaliśmy to przeciwko Miedzi, kiedy wystawiliśmy najsilniejszy skład. Oczywiście nie jest łatwo grać na trzech frontach, ale na razie nam się to udaje. Zagrać w finale krajowego pucharu to wielka sprawa dla każdego piłkarza i nie chcemy nikogo tej szansy pozbawiać, dlatego zrobimy wszystko, żeby wygrać z Pogonią i awansować do ćwierćfinału - zapowiadał przed czwartkowym meczem Henning Berg.


Jak powiedział, tak zrobił. Mimo czekających legionistów spotkań z Ruchem (niedziela) i Metalistem Charków (czwartek, oba przy Łazienkowskiej) wystawił najsilniejszy możliwy skład. Kontuzjowanych Tomasza Brzyskiego, Dossę Juniora i Miroslava Radovicia zastąpili Guilherme, Inaki Astiz i Orlando Sa. O taryfie ulgowej dla gości nie mogło być mowy.

Tym bardziej, że to zespół ze Szczecina przyjechał do stolicy osłabiony brakiem m.in. Marcina Robaka i Adama Frączczaka. Na ławce rezerwowych zasiadł też Radosław Janukiewicz, którego zastąpił rezerwowy bramkarz, 22-letni Dawid Kudła. Dopiero drugi raz rolę szkoleniowca Pogoni pełnił Jan Kocian.

- Jestem zdziwiony, że wybranego w poprzednim sezonie na najlepszego szkoleniowca w Polsce Jana Kociana zwolnili z Ruchu. To człowiek, który na pewno zdoła poukładać grę Pogoni i osiągać dobre wyniki. Myślę, że już w czwartek w ich grze będzie widać rękę Słowaka - przewidywał Berg.

Może dzięki ręce Kociana, a już na pewno za sprawą nogi Łukasza Zwolińskiego w 11. minucie goście objęli prowadzenie. Zaspała obrona, a po podaniu Takuyi Murayamy napastnik portowców musiał tylko dostawić nogę. Właśnie przed asystującym mu Japończykiem Berg ostrzegał w środę.
Legia wymęczyła grą 15 tysięcy kibiców na trybunach, ale awansowała do 1/4 finału Pucharu Polski
- Musimy zwrócić szczególną uwagę na Takuyę Murayamę, to świetny ofensywny zawodnik. My natomiast pracujemy nad pewnymi detalami w naszej grze i będziemy chcieli pokazać, że ciągle się rozwijamy - mówił Norweg.

Legioniści szybko pozbierali się po straconej bramce. Dziesięć minut później wyrównał Michał Żyro. Patrząc na luz, z jakim skrzydłowy wpakował piłkę do siatki strzałem z ostrego kąta, trudno dziwić się doniesieniom o ofertach transferowych spływających do klubu, których najwięcej jest z Anglii. Prezes Bogusław Leśnodorski w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" twierdzi jednak, że piłkarz nie ma presji wyjazdu, a za mniej niż pięć milionów euro nie odejdzie.

Gospodarze mieli jeszcze kilka dobrych sytuacji na objęcie prowadzenia, ale marnowali je Michał Kucharczyk i Orlando Sa. W pierwszej połowie nieco ponad 15 tys. zgromadzonych na Pepsi Arenie kibiców (w dużej mierze zaproszone przez klub dzieci) nie doczekało się już bramek.

Po przerwie Legia zaatakowała śmielej, ale tempo meczu dalej pozostawiało wiele do życzenia. Pogoń chwilami rekonstruowała w swoim polu karnym obronę Częstochowy. Robiła to jednak na tyle skutecznie, że do rozstrzygnięcia meczu potrzebna była dogrywka. Już na jej początku Łukasz Broź pewnie wykorzystał rzut karny za faul na Ondreju Dudzie. Po zmianie stron wynik na 3:1 ustalił Tomasz Jodłowiec. Mimo dość bezbarwnej gry Legia awansowała do 1/4 finału PP.

W niedzielę o 18. zmierzą się z Ruchem, który nie będzie miał w nogach meczu pucharowego - odpadł w poprzedniej rundzie z trzecioligową Ostrovią Ostrów Wielkopolski. Mimo tego przedostatni w tabeli podopieczni Waldemara Fornalika raczej nie powinni sprawić mistrzom Polski większych problemów. Ostatni mecz wygrali... 16 sierpnia, z Piastem. Od tamtej pory przegrali cztery mecze i cztery zremisowali. Do rewelacyjnej formy sporo brakuje też rywalom Legii w LE, Metalistowi. Awansował co prawda do 1/4 finału Pucharu Ukrainy, ale nie potrafił pokonać Howerły Użhorod. Na wyjeździe zremisował 2:2, u siebie 1:1. a

Puchar Polski - 1/8 finału


Legia Warszawa - Pogoń Szczecin 1:1 (1:1), 3:1 p.d.
Bramki: Żyro 23, Broź 92 z karnego, Jodłowiec 108 - Zwoliński 11; Sędziował: Szymon Marciniak (Płock); Widzów: 15 412
Legia: Kuciak - Broź, RzeźniczakI, AstizI, Gui-lherme (113. Pinto) - Żyro, VrdoljakI, JodłowiecI, Kucharczyk, DudaI - Sa (63. Saganowski). Trener: Henning Berg.
Pogoń: Kudła - Rudol, Matynia, Golla, Dąbrowski - Bąk, Murawski (65. Rogalski), Matras, MurayamaI, Kun - Zwoliński (59. Małecki, 82. Kozłowski). Trener: Jan Kocian.

Stal Stalowa Wola - Śląsk Wrocław 0:1 (Juanito 87);
Górnik Zabrze - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:4 (Ćerimagić 17, Magiera 78 z k. - Horoszkiewicz 7, Mańka 38 sam., Korzym 66, Magiera 70 sam.);
Piast Gliwice - GKS Bełchatów 5:0 (Badía 8, 36, Janczyk 45, 63 z k., Vassiljev 74);
Ostrovia Ostrów Wlkp. - Cracovia 1:2 dogr. (Czech 71 - Kapustka 45, Zjawiński 98); Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 4:2 dogr. (Sadajew 1, Linetty 7, 120, Douglas 112 - Gajos 16, Arajuuri 26 sam.).

14. kolejka T-ME
Piątek: Górnik Łęczna - Lechia Gdańsk (godz. 18, transmisja Canal+ Family, nSport+); Korona Kielce - Wisła Kraków (20.30, Canal+ Sport); Niedziela: Górnik Zabrze - Pogoń Szczecin (13., Canal+ Family); Cracovia - Zawisza Bydgoszcz (15.30, nSport+); Śląsk Wrocław - Lech Poznań (15.30, Canal+ Family); Legia Warszawa - Ruch Chorzów (18, Canal+ Sport); Poniedziałek: Podbeskidzie Bielsko-Biała - Piast Gliwice (18., Canal+ Family, nSport+); Jagiellonia Białystok - GKS Bełchatów (20.30, Canal+ Sport).
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się