Menu Region

Miał być planem B Tuska, a pędzi na manowce. Czy Sikorski...

Miał być planem B Tuska, a pędzi na manowce. Czy Sikorski skończy z hrabiowskim stylem?

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Joanna Miziołek

Prześlij Drukuj
Donald Tusk nie wbił noża w serce Radosława Sikorskiego. Bo wciąż traktuje go jako plan B, jeśli Ewa Kopacz nie podoła na stanowisku szefa rządu. Jedno jest pewne: pozycja obecnego marszałka Sejmu bardzo osłabła po ostatniej aferze dotyczącej słów Władimira Putina.
1/2

Radosław Sikorski

(© FOT WOJCIECH BARCZYNSKI / POLSKAPRESSE)

Gdyby Donald Tusk chciał wbić nóż w serce Radosława Sikorskiego, uciąłby spekulacje i powiedział, że rozmowy dotyczącej propozycji Putina nie było. Nie zrobił tego. Bo wciąż Sikorskiego traktuje jako plan B, jeśli Ewa Kopacz nie podoła na stanowisku szefa rządu - opisuje sytuację z ostatnich dni nasz informator. Inny zaraz po rozmowie Kopacz - Tusk mówi, że gdyby premierem był Donald Tusk, to powiedziałby: "Polacy, nic się nie stało".
"Przepraszam" ze strony Radosława Sikorskiego to była wielka rzecz. A to trudne słowo, które padło z ust marszałka Sejmu miało być wynikiem zdecydowanej reakcji Ewy Kopacz. - Nie będę tolerować tego rodzaju zachowań - tak skończyła krótkie oświadczenie na konferencji pani premier. - Po naszemu to powiedziała do Radka "spieprzaj, dziadu" - mówi polityk PO.

Prześledźmy, jak zmalała pozycja Radosława Sikorskiego - z polityka, o którym pochlebnie rozpisywał się "The Economist", do osoby, z której dziś się kpi. Aby to zrobić, musimy się cofnąć do momentu, kiedy Sikorski był jeszcze ministrem spraw zagranicznych.

A tym najbardziej gorącym dla niego momentem był ten, kiedy wybuchła afera podsłuchowa. Ta nie ona skłoniła go jednak do skruchy. - Zadzwoniłem do Radka, mówię mu, że powinien przeprosić. A on wpadł w histerię. Wykrzyczał mi: "Ku… za co ja mam przepraszać?! Dwa dni i zapomną" - mówi jeden z naszych rozmówców z Platformy. Nie zapomnieli. Afera taśmowa była na tyle mocna, że prezydent miał się domagać dymisji Radosława Sikorskiego ze sprawowanej funkcji. To była fala niepowodzeń. A o dziwo poprzedziła ją lawina sukcesów. Podczas wybuchu konfliktu na Ukrainie Radosław Sikorski zyskał u Donalda Tuska dodatkowe punkty. Zresztą Sikorski brylował potem w zagranicznych mediach.

Jest niedziela, 51. urodziny Radosława Sikorskiego. "Fareed Zakaria GPS" w CNN i w BBC - dwie prestiżowe stacje emitują z nim wywiad. To najlepszy prezent, jaki mógł sobie wymarzyć. Radosław Sikorski musiał wtedy poczuć, że odniósł życiowy sukces, bo jego zaufani przekonywali o tym dziennikarzy. Wtedy zamierzał odcinać od niego kupony. Miał plan. Nie chciał być dłużej szefem MSZ. Co wtedy planował? Chciał dostać się do struktur NATO, ale to przepadło. Więc widział się na stanowisku w Unii Europejskiej. Niedługo potem i ten plan runie w gruzach. Ale to i tak nie było jego największe pragnienie. Była nim inna funkcja. Jego ambicje polityczne sięgają stanowiska premiera lub prezydenta. Stanowisko marszałka Sejmu, które dostaje kilka miesięcy później, ma być dla niego trampoliną do tego, by w przypadku niepowodzenia Ewy Kopacz zająć jej miejsce na stanowisku szefa rządu. Ale zanim o tym, zostańmy jeszcze przy historii.

Czas zagrożenia na Ukrainie to czas Radosława Sikorskiego. Szef MSZ został pochwalony przez zagraniczną prasę za prowadzenie negocjacji w sprawie Ukrainy. Niemiecka prasa stwierdziła, że był w pełni przygotowany do wyjazdu do Kijowa. - Jeśli nie podpiszecie tego (porozumienia), będziecie mieli stan wojenny, będziecie mieli armię. Wszyscy będziecie martwi - powiedział do opozycjonistów Sikorski, kiedy wychodził z rozmów. Potem mówił, że dzisiaj są publikowane dokumenty świadczące, że były plany jeszcze okrutniejszego rozprawienia się z Majdanem. - Janukowycz pokazał najkrwawiej, jak można, że jest gotów do użycia siły i dlatego te negocjacje były tak dramatyczne, ale z chwilą kiedy się już zaczęły i trwały przez całą noc bez przerwy, bez minuty snu, zabijanie się skończyło - mówił Sikorski. I bez dwóch zdań przyczynił się do podpisania porozumienia na Ukrainie.

W swojej partii Radosław Sikorski mimo tamtych osiągnięć na arenie międzynarodowej nie wzbudza sympatii. - Radek kocha siebie z wzajemnością- drwi jeden z polityków. Inny dorzuca: - Znam jego relacje z innymi posłami i ich opinie na jego temat i delikatnie mówiąc, nie są pozytywne. On ma w sobie coś z angielskiego lorda. Lekko się wywyższa i uważa innych za gorszych - mówi. Pytamy więc dalej, jak odbierany jest Sikorski wśród kolegów. - Radziu jest kochany. Opiekuje się skrzywdzonymi, działa w Greenpeace i Animalsach. Ma wrażliwe serce i duszę. Pisze wiersze, pije mleko, słucha Chopina - prawdziwy Polak - ironizuje jeden z polityków.
1 3 »
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się