Menu Region

Tai Woffinden: Chcemy skompletować drużynę na medal...

Tai Woffinden: Chcemy skompletować drużynę na medal mistrzostw Polski (ROZMOWA, ZDJĘCIA)

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Kamila Błaszczak, Wojciech Koerber

1Komentarz Prześlij Drukuj
Z Taiem Woffindenem, wciąż aktualnym mistrzem świata na żużlu, zawodnikiem Betardu Sparty Wrocław, rozmawiają Kamila Błaszczak i Wojciech Koerber.
1/17

Tak Woffinden: "Wszystkie pieniądze, które zarabiam, inwestuję w speedway. I właśnie dlatego zostałem przed rokiem mistrzem świata."

(© Paweł Relikowski)

  • Z Rafałem Hajem, menedżerem innego mistrza świata, tyle że 20 lat starszego, Grega Hancocka.
  • Z lewej Troy Batchelor.
  • Z prawej menedżer Betardu Sparty Piotr Baron.
  • W towarzystwie Juricy Pavlica i Macieja Janowskiego. Ten drugi będzie w przyszłym roku kolegą Woffindena w WTS-ie, a rywalem w cyklu Grand Prix.
  • Z sympatią, Faye.
  • Z sympatią i mamą - Sue.
Niektórzy plotkują, a nawet się upierają, że kontrakt z Pańskim polskim klubem podpisze Tomasz Gollob. Co Pan na taki scenariusz, choć my wiemy, że nie jest on na dziś realny.

Cóż, zawsze podziwiałem Golloba jako żużlowca. Byłoby cudownie startować z nim w drużynie. Kiedykolwiek.

Pan parafował przed rokiem dwuletnią umowę z Betardem Spartą. To oznacza, że w kontekście kolejnego sezonu wszystko z klubem macie już ustalone, czy może trzeba jeszcze zamienić słowo na temat finansów?


Nie trzeba. Faktycznie podpisałem dwuletni kontrakt i po zakończeniu obecnego sezonu niecierpliwie będę oczekiwał kolejnego. Jeżdżę już we Wrocławiu trzy lata i nigdy nie miałem problemów z płatnościami. Mam nadzieję, że będzie tak dalej. Betard Sparta to jeden z najlepszych i najsolidniejszych klubów, w których do tej pory jeździłem, ponadto profesjonalnie zarządzany. Jesteśmy cały czas w kontakcie i chcemy skompletować ekipę, która w przyszłym sezonie sięgnie po medal mistrzostw Polski.

W mijającym sezonie z pewnych względów się nie udało. Jak, z perspektywy kilku miesięcy, można dziś wyjaśnić kłopoty i turbulencje, w które wpadł Pan u progu sezonu?

To prawda, na początku borykałem się z różnymi problemami, bo taki jest właśnie speedway. Ja natomiast jestem tylko człowiekiem, nie maszynką do zdobywania punktów. Wraz z moim teamem pracowaliśmy bardzo ciężko, by wydostać się z tej trudnej sytuacji. I się udało.

A w sobotę w Toruniu szykuje się atak na wicemistrzostwo świata? Przed ostatnią rundą Grand Prix ma Pan trzy punkty straty do drugiego Krzysztofa Kasprzaka i wydaje się, że do dwóch medali – srebra oraz brązu – kandyduje czterech zawodników.

Nie planuję niczego. Albo inaczej – jedno, co planuję, to pojechać tam i dać z siebie wszystko. Przypomnę tylko, że celem na ten rok było zakończenie cyklu Grand Prix w pierwszej trójce.

Kilka tygodni temu dodał Pan na Instagramie zdjęcie, na którym widać Taia Woffindena drzemiącego w parku maszyn między kolejnymi biegami. Po tak wyczerpującym sezonie wciąż zamierza Pan reprezentować barwy aż tylu klubów?

Zdobyłem doświadczenie, które podpowiada mi, że to cholernie ciężka sprawa, startować w tak wielu klubach, a do tego jeszcze w cyklu Grand Prix. Wciąż nie podjąłem jednak decyzji, co zamierzam w przyszłym roku. Mam chwilę na zastanowienie.

Za to dokładnie rok temu, bez zastanowienia, powiedział Pan w wywiadzie dla naszej gazety, że przez najbliższych dziesięć lat nie planuje dzieci i powiększenia rodziny. Bo teraz interesują Pana kolejne tytuły mistrzowskie oraz pościg za 6-krotnym złotym medalistą IMŚ, Tonym Rickardssonem. To wciąż aktualna deklaracja?

Owszem, aktualna. Uważam, że każdy powinien mieć jakiś cel, a Rickardsson pokazał nam, że realizacja takiego postanowienia jest możliwa. Teraz muszę tylko znaleźć sposób, dzięki któremu osiągnę to samo, co Szwed.

Dał się Pan poznać jako osoba bardzo aktywna, zatem plany na zimę są już opracowane?

Rzeczywiście, taki mam styl życia i, nie ukrywam, chwalę to sobie. Zimą faktycznie zapewniam sobie sporo rozrywki, ale jeśli chcecie wiedzieć, co zamierzam tym razem, to musicie śledzić mnie na Instagramie (@twoffinden).

Możemy tam również śledzić zmiany na Pańskim ciele? Chodzi, rzecz jasna, o kolejne tatuaże.

Pewnie. Wciąż mam wiele do zrobienia na swoim ciele. Myślę, że około 80 procent moich malunków ma jakieś znaczenie, a 20 procent tatuaży zostało wykonanych po prostu dla zabawy.

Wszyscy wiemy, że wy, żużlowcy, najlepiej bawicie się jednak wygrywając na torze, co w przypadku światowej czołówki wiąże się z niezłymi zarobkami. Inwestuje Pan część tych pieniędzy w spokojną przyszłość?

Wszystkie pieniądze, które zarabiam, inwestuję w speedway. I właśnie dlatego zostałem przed rokiem mistrzem świata.

A w 2017 roku zechce Pan powalczyć o tytuł mistrza World Games? Żużlowcy rywalizować będą na Stadionie Olimpijskim, w związku z czym obiekt przejdzie renowację.

Jeżeli dostałbym zaproszenie od organizatorów, na pewno bym je przyjął. Myślę, że ta impreza jest szansą dla naszego sportu, a jeśli prace ominą tor, nie powinno to stanowić dla nas problemu. Przy okazji chciałbym podziękować naszym kibicom za doping przez cały sezon, a także sponsorom i miastu za wspieranie wrocławskiego żużla.

Rozmawiali Kamila Błaszczak i Wojciech Koerber

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Oby się udało

+12 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

 •

Brawo dla zarządu Sparty też że nie ma takiego czegoś jak w innych klubach "Zastaw sie a postaw sie" nie ma medali ale bankrutami też nie jesteśmy dajemy takie kontrakty na jakie nas obecnie stać

odpowiedzi (0)

skomentuj