Menu Region

Kowalewski: Nie wiedziałem, że jestem Żydem. Zacząłem się...

Kowalewski: Nie wiedziałem, że jestem Żydem. Zacząłem się zastanawiać dzień przed pogromem

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Anita Czupryn

4Komentarze Prześlij Drukuj
Krzysztof Kowalewski, czyli kultowy pan Sułek z radiowego słuchowiska emitowanego w Trójce pt. "Kocham pana, panie Sułku". Jest aktorem Krzysztof Kowalewski, czyli kultowy pan Sułek z radiowego słuchowiska emitowanego w Trójce pt. "Kocham pana, panie Sułku". Jest aktorem

Krzysztof Kowalewski, czyli kultowy pan Sułek z radiowego słuchowiska emitowanego w Trójce pt. "Kocham pana, panie Sułku". Jest aktorem teatralnym, telewizyjnym i filmowym. Popularność przyniosły mu role w filmach Stanisława Barei. W nie mniej kultowym filmie "Miś" zagrał Jana Hochwandera, kierownika produkcji filmu "Ostatnia paróweczka Hrabiego Barry Kenta". Jego debiut to epizodyczna rola w "Krzyżakach" Aleksandra Forda (© Bartek Syta/Polskapresse)

- Nie mogę już towarzystwa z PiS słuchać, bo oni mówią to samo w ten sam sposób: "To do dupy, to do dupy, wszystko do dupy. To niedobrze i tamto niedobrze, a to źle" - mówi Krzysztof Kowalewski, aktor teatralny i filmowy.
"Taka zabawna historia" to dla mnie książka o tym, jak człowiek staje się aktorem, a aktor pozostaje człowiekiem. Chyba najmocniej na człowieka działa to, czego doświadczył, a Pan doświadczył wyjątkowo dużo traum. Niełatwo było Panu grzebać się w tej przeszłości?
Nie będę udawał. Ale nie było też trudno. Przede wszystkim dzięki osobowości Juliusza Ćwielucha, który przeprowadzał ze mną tę rozmowę. To bardzo ciekawa osoba jako dziennikarz. Świetnie potrafi rozmawiać, otwierać rozmówcę - i tak też stało się ze mną. Każde nasze kolejne spotkania nie tylko kręciły się wokół mnie, tylko dosyć szeroko rozmawialiśmy o tym, co nas w ogóle interesuje. A przy okazji wchodziliśmy w tematy bliskie mnie.

Powiedział Pan więcej, niżby chciał?
Nie. On czasem narzekał, że mu z odpowiedziami umykam. Ale ja nie miałem tego wrażenia ani zamiaru. Prawdopodobnie podświadomość tak działała.

Wojna, brak ojca, powstanie warszawskie, pogrom kielecki - to wszystko opowiada Pan tak, jak widziały to oczy dziecka. Jakby to było przygodą. Zabawną . Nie czuł Pan strachu?
Strach pojawia się wprost proporcjonalnie do świadomości. Ten strach więc wtedy, kiedy to przeżywałem na bieżąco, musiał być taki, na ile ja zdawałem sobie sprawę, że to jest groźne. Jeśli patrzyłem na trupa Niemca na rynku kieleckim...

... którego rozjeżdżali czołgiem rosyjscy żołnierze.
Tak, popisując się precyzją. Nie dziwię się im. Teraz się nie dziwię. Wtedy też patrzyłem na to w taki sposób. Ja już widziałem trupy w powstaniu. I niemieckie, i polskie, i właściwie byłem z tym otrzaskany. To nie była dla mnie rewelacja. Ani strach, ani obrzydzenie. Normalność.

Czy kiedykolwiek dla Pana miało znaczenie to, że jest Pan Żydem?
Zupełnie nie miało takiego znaczenia, gdyż ja o tym nie wiedziałem. Moja matka świadomie mnie nie poinformowała. Dopiero dzień przed pogromem kieleckim zacząłem się zastanawiać, gdy dwóch bliźniaków na podwórku złapało mnie, wykręciło ręce i chcieli, żebym się przyznał, że moja babka była Żydówką. Zastanawiało mnie to: "Dlaczego babka?". I dlaczego w zestawieniu ze mną to padło.

A marzec '68 roku?
Mnie nie dotknął. Ale moich wielu przyjaciół wyemigrowało, stąd moje liczne wtedy wizyty na Dworcu Gdańskim i pożegnania.
Nie ma znaczenia te 31 lat różnicy. Moja żona umysłowo jest na takim poziomie, że prawdopodobnie jest starsza ode mnie
O czym trudniej było Panu opowiadać - o wojnie, swoich relacjach z mamą czy o miłości? Bo mnie się wydaje, że przy tym ostatnim temacie najczęściej się Pan migał.
(śmiech) Migałem się? Uciekałem? Prawdopodobnie ta moja podświadomość chroniła we mnie to, co jest najbardziej intymne. W związku z czym tutaj za bardzo wylewny nie jestem. Ale chyba daliśmy sobie radę z tym tematem. Na tyle, na ile.

W bardzo delikatny sposób.
To jest delikatnie ruszone, bo ja uważałem, że nie ma sensu inaczej. Nie ma sensu: "Teraz opowiem państwu o swoich kobietach". To bzdura.

Albo: "Kobiety mojego życia!".
Śmieję się z tego.

Prawdziwy mężczyzna nie chwali się podbojami?
Śmieję się też z tytułu "Prawdziwy mężczyzna". Była zresztą taka sztuka Neila Simona, w której grałem. To puszenie się ewentualnymi podbojami, z których połowa jest nieprawdziwa, jest durne. Ponieważ ja mam duże zasoby autoironii, i to już z urodzenia, to nie potrafię samego siebie tak wystawiać na strzał. Bo potem te wszystkie pisemka zaczną...

Już zaczęły!
Co wyciągnęli? A, syfilis.
1 3 4 5 »
4

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

interesujace

+4 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ja (gość)  •

Fajny wywiad.Facet ma dystans do swiata i ludzi.Jest do tego kulturalny i na poziomie.POZDRAWIAM.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Ja też nie wiedziałem, ale podejrzewałem żydowskie korzenie Kowalewskiego.

+29 / -10

Zdjęcie autora komentarza

 •

Cała tzw. "kultura" PRLu była mocno zażydzona. Większość tzw. "artystów" zmieniło nazwiska
na polskie.
Po 1989 nastąpiła odwilż i pojawili się artyści Polacy. Nie trwało to jednak zbyt długo.
Starzy kadrowcy PRL oraz ich latorośl, ponownie brylują na Sralonach.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Dlaczego nie lubimy PiSu?

+48 / -21

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

 •

Kiedys dawno temu miał być taki wieloodcinkowy program o machlojach braci Kaczyńskich i wystepował dziwny młody człowieczek o niepolskim nazwisku, który tłumaczył jaki to on jest uczciwy, bo wozi wielkie pieniądze do banków szwajcarskich, a te pieniądze to deponują u niego bez żadnych powkitowań bogaci ludzie w Polsce, bo wiedzą, że jest uczciwy, I wystepował stary, znany aktor, o nieco przepitej twarzy i potwierdzał, że ten młody człowiek to jest dla niego jak syn i że on jest bardzo uczciwy. Dalszgo ciągu nie było, bo sie sponsorzy programu zdaje sie zorientowali, że kabaret im z tego wychodzi. No to może to była przyczyna tego, że tak bardzo nie lubimy PiSu?

skomentuj

Za to was Żydów ,,bardzo kochamy,,!

+5 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Polak (gość)  •

Polacy do tego stopnia ,,nienawidzą,, PISu że wybrali Prezydenta i Posłów z tej ,,znienawidzonej,, partii i to z zdecydowaną większością w Sejmie.
Polacy uratowali najwięcej Żydów podczas gehenny II wojny światowej...moja ś.p. Mama dokarmiała Żydów z Getta...a wy nieustannie byście chcieli tym krajem rządzic i prowadzic go w/g swoich potrzeb....Hitler to zbrodniarz i pomiot szatana ...ale dlaczego tak nienawidził Żydów?.... dlaczego w eksterminacji Żydów w Europie pomagało tak wielu z elit Europy?.... ja znam odpowiedż ...a wy?

odpowiedzi (0)

skomentuj