Menu Region

Mariusz Staniszewski: Patrzyli na Polskę

Mariusz Staniszewski: Patrzyli na Polskę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Redaktor działu opinie

Prześlij Drukuj
Ci wszyscy, którzy ogłosili, że prezydent Lech Kaczyński nie jest w Europie traktowany poważnie, powinni połknąć języki. W ostatnich latach żaden chyba polski polityk nie miał takiego wpływu na wydarzenia światowe jak właśnie on.
Po przemówieniu Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi drwiono, że wymachuje szabelką przeciw Rosji. Ale fakt, że do stolicy Gruzji zawiózł przywódców czterech państw, z których trzy są członkami Unii Europejskiej, dostrzegły wszystkie światowe media. Informacja ta była powtarzana w niemal każdym serwisie informacyjnym.

I fakt, że bombardowany kraj na Kaukazie nie zostaje zostawiony na pastwę rosyjskich czołgów, poruszył lawinę.
Opinia publiczna krajów UE i USA chciała się dowiedzieć, co ich rządy robią w tej sprawie. Gdyby nie Lech Kaczyński, pewnie mnożyłyby się oświadczenia i rezolucje. Ale to wszystko było za mało, gdy w Tbilisi przedstawiciele Unii ostro potępiali rosyjski atak.

W tej sytuacji nawet Angela Merkel, przyjaciółka Dmitrija Miedwiediewa i Władimira Putina, stanęła po stronie zaatakowanej Gruzji.

Passé nie jest więc dziś Lech Kaczyński, ale wszyscy ci, którzy - jak premier Włoch Silvio Berlusconi - unikają potępienia Rosji. To oni są wytykani palcami przez światowe media.

Inicjatywa Kaczyńskiego pokazała, że polskie spojrzenie na politykę wschodnią UE jest bardziej realistyczne niż tych, którzy uważają, że Kremla nie wolno drażnić. Ten sukces trzeba teraz zdyskontować. Na przykład zdobywając więcej unijnych pieniędzy na wspieranie krajów postsowieckich.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się