Menu Region

Roman Giertych: Afera taśmowa ma dwa końce. Prokuratura jej...

Roman Giertych: Afera taśmowa ma dwa końce. Prokuratura jej nie podoła

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Jakub Szczepański

1Komentarz Prześlij Drukuj
Roman Giertych Roman Giertych

Roman Giertych (© FOT. BARTEK SYTA/Polskapresse)

- Agresja wobec mnie była bezpośrednim następstwem moich publicznych wypowiedzi. Atak tygodnika "Wprost" traktuję jako docenienie mojej skuteczności zawodowej- mówi Roman Giertych, adwokat i były wicepremier, w rozmowie z Jakubem Szczepańskim.
Wraca Pan do polityki?
Moja firma adwokacka prowadzi sporo procesów cywilnych, to poważne zobowiązania. Moje działania dotyczące osób publicznych stanowią wierzchołek góry lodowej tego, czym się zajmujemy na co dzień. Można powiedzieć, że stałem się osobą, która występuje w procesach publicznych ze względu na doświadczenie polityczne. Biorę udział komentatorski w polityce i postępowaniach o charakterze związanym z polityką. Jesteśmy obecni w prawie wszystkich postępowaniach o charakterze politycznym. Na razie wystarczy. Nie widzę powodu, żebym miał wchodzić na jakiś urząd. Rola, którą odgrywam, wydaje się jak najbardziej satysfakcjonująca.

Czuje Pan, że obecnie gra Pan rolę soli w oku PiS?
Ja prezentuję linię polityki racjonalnej. A rzeczywiście racjonalizm w polityce jest solą w oku PiS. To partia, która podczas swoich działań kieruje się głównie emocjami. Do tego próbuje je narzucić społeczeństwu. Zarówno jeżeli chodzi o politykę międzynarodową, jak i wewnętrzną. Z kolei ja uważam, ze polityka powinna się kierować odpowiednimi racjami. Dlatego jestem solą w oku PiS.

Kiedy przegląda się prasę, to się okazuje, że niejeden dawny kolega wylewa na Pana wiadro pomyj. Nie drażni to Pana?
To, że różnego rodzaju prymitywy, zamiast racjonalnie polemizować, skupiają się na atakach personalnych i wyzwiskach, świadczy o nich, a nie o mnie. Kiedy ktoś odpowiada na dane zagadnienie polityczne i zamiast argumentu stosuje inwektywy, to od razu wiadomo, z kim ma się do czynienia. Zarówno ja, jak i formacja, z której się wywodzę, tradycyjnie krytykuje myśl polityczną PiS. Spór dotyczy fundamentów debaty politycznej w Polsce.

Co jest fundamentem debaty politycznej w Polsce?
Mówimy o tym, czy należy się kierować emocjami i romantyzmem, czy racjonalizmem w polityce. Dzisiaj doszliśmy do dziwnej sytuacji: polska polityka jest zakładnikiem paradygmatu stworzonego przez Jarosława Kaczyńskiego i jego tradycyjny obóz polityczny. Chodzi tu o konieczność nastawienia całego społeczeństwa czy państwa antyrosyjsko. Obecnie żyjemy w czasie, kiedy emocja antyrosyjska, w tym konkretnym wydaniu sporu wojennego między Ukrainą a Rosją, pokrywa się z polską racją stanu. Bo w tej chwili naszą racją stanu jest wspieranie rozszerzenia się świata zachodniego na Ukrainę. To zawsze było celem polskiej polityki.

To polityka oporu wobec Rosji nie jest naszą racją stanu?
Nie może być tak, że w każdych okolicznościach zawsze będziemy przeciwko Rosji. Dmowski kiedyś powiedział, że są Polacy, którzy bardziej nienawidzą Rosji, niż kochają Polskę. Widać to dzisiaj po polityce w sprawie litewskiej. W relacjach z Litwinami mamy same problemy. Poczynając od Możejek, gdzie państwo litewskie oszukało nas na dobre kilka miliardów dolarów, a kończąc na możliwościach mniejszości polskiej na Litwie.

Dlaczego polscy politycy pozwolili na coś takiego?
Bo Polska jest więźniem paradygmatu Kaczyńskiego i jego poprzedników ideowych wywodzących się z sanacji. Otóż ja to kwestionuję. Po prostu nie możemy mieć opinii państwa, które zawsze prezentuje pogląd antyrosyjski. To nas osłabia na Zachodzie. Jeżeli jest państwo, o którym wiadomo, że zawsze jest przeciwko, to nie zaprasza go się do udziału w rozmowach, jego polityka jest totalnie przewidywalna. Główną zasługą Donalda Tuska jest zmiana wizerunku Polski. Na taki, który nie kieruje się emocjami, ale swoimi interesami. Wszyscy na całym świecie kierują się interesami. Jeżeli dzisiaj mówimy, że popieramy Ukrainę, to jest to oczywiście zgodne z naszym podstawowym interesem narodowym. Nie może być jednak tak, że zawsze będziemy we wszystkim z założenia popierać wszystko to, co jest antyrosyjskie. Tego typu rozumowanie jest po prostu głupie. Gdy dzisiaj Ukraina wprowadza embargo na nasze mięso, to robi to dlatego, że jest to w jej interesie i że wie, że ze względu na paradygmat nienawiści do Rosji budowany przez Kaczyńskiego w żaden sposób na to nie odpowiemy, gdyż w narracji PiS byłyby to zwyczajna zdrada i agenturalność wobec Rosji. Tak samo nie odpowiemy Litwinom na kradzież Możejek.
1 3 4 »
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

oj źle kalkulowaliście panowie kelnerzy

+3 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

Ci kelnerzy źle wybrali moment na sprzedawanie swoich nagrań. Panowie – kto to robi przed wakacjami?! Trzeba było gdzieś na początku października, teatry otwierają po sezonie, rusza rok akademicki, wszyscy w domu po urlopach. A teraz? Najważniejsze problemy to „czy jutro będzie dobra pogoda” i „czy kijek na ogniskową paróweczkę ostry”.

Ludzie siedzą gdzieś na działkach czy Mazurach, popijają napoje rozjaśniające umysł a wtedy te wszystkie taśmy są bez znaczenia a te miliony na urlopach za granicą mogą sobie pooglądać na olinklusiwie najwyżej programy angielskie albo niemieckie gdzie o jakichś bzdurnych taśmach z Polski się nie mówi. I do tego jeszcze był ten mundial, oj źle kalkulowaliście panowie kelnerzy.

odpowiedzi (0)

skomentuj