Menu Region

Otylia nie przestraszyła się szarżującej Jessiki Schipper

Otylia nie przestraszyła się szarżującej Jessiki Schipper

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Oskar Berezowski Pekin

Prześlij Drukuj
Otylia Jędrzejczak zapewniła so na swoim koronnym dystansie 200 st. motylkowym. Polka miała czwarty czas.
Finał 200 m st. motylkowym mężczyzn. Na trybunach kompletne szaleństwo. Z fotelików wstają amerykańskie gwiazdy NBA. LeBron Jones i Kobe Bryant wyją z radości. "Go, go!" - krzyczą najbogatsi sportowcy startujący w Pekinie. Wrzawa jest niewyobrażalna. Na ósmym torze Paweł Korzeniowski. Ale Polak był w środę rano tylko statystą w spektaklu jednego aktora - Michaela Phelpsa.

- Kim do diabła jest ten koleś? - pytali kilkanaście minut później amerykańscy dziennikarze, którzy zaczepili jednego z finalistów startującego z Phelpsem.

- Powiedział, że Michael jest niesamowity. Nadaje się - ocenił jeden z nich, tłumacząc z grubsza sens rozmowy. "Tym kolesiem" był Korzeniowski.

Nasz były mistrz świata i aktualny mistrz Europy nie był w stanie gonić rozpędzonego wodolotu, jakim jest Phelps. Nie był nawet w stanie gonić stawki, która walczyła o medale: Węgra Laszlo Cseha i Japończyka Takeshiego Matsudę. - Ciężko jest wygrać z cyborgami - skwitował wyniki pierwszej trójki trener Paweł Słomiński.

Amerykanin pobił rekord świata z wynikiem 1.52,03. Rekord Europy pobił Cseh, który poprawił dotychczasowy wynik o 1,5 s (teraz 1.52,70), Matsuda też zszedł poniżej 1.53 min.

Tyle tylko, że Phelps po tak fantastycznym wyścigu poszedł do szatni, zmienił kostium, założył szlafrok i wrócił na basen. W stylu godnym sportowca wszech czasów. Dokładnie godzinę później zdobył swój piąty złoty medal w Pekinie. Tym razem w sztafecie 4x200 m kraulem. Choć słowo zdobył nie oddaje właściwie skali sukcesu drużyny USA. Phelps wskoczył do wody już na pierwszej zmianie i od razu narzucił rytm, który oznaczał tylko jedno: kolejny rekord świata!

Od tego momentu Amerykanie nie ścigali się z rywalami tylko z cienką, zieloną linią oznaczającą rekord świata. Po 200 m Phelps zostawił ją za sobą. Następni: Ryan Lochte, Ricky Berens i Peter Vanderkaay na dobre zostawili kreskę za sobą. Amerykanie poprawili własny rekord świata o ponad pięć sekund!
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się