Menu Region

Águila Blanca - polscy fani Realu Madryt. Zakochanych w...

Águila Blanca - polscy fani Realu Madryt. Zakochanych w "Królewskich" jest u nas coraz więcej

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Bolesław Groszek

Prześlij Drukuj
Polscy fani Realu Madryt ze stowarzyszenia Águila Blanca Polscy fani Realu Madryt ze stowarzyszenia Águila Blanca

Polscy fani Realu Madryt ze stowarzyszenia Águila Blanca (© fot. Bartek Syta / Polskapresse)

Nawet za czasów gry w Madrycie Jerzego Dudka Real nigdy nie był aż tak polski. Tym razem nie chodzi jednak o reprezentanta na boisku, ale o naszych kibiców, którzy coraz częściej sympatyzują z Królewskimi.
Znaleźliśmy się w tym miejscu dzięki kibicom - co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Zawsze mówiłem, że Real Madryt, czyli klub, który stał się wielką potęgą, jest dla kibiców i istnieje dzięki nim - w taki sposób prezes Królewskich Florentino Pérez dziękował fanom za wsparcie drużyny w drodze po upragniony, dziesiąty Puchar Europy. Nie jest to jednak ukłon wyłącznie w stronę hiszpańskich kibiców, którzy co tydzień zasiadają na trybunach Santiago Bernabeu.
Swoją cegiełkę do wielkiego triumfu dołożyli również kibice z Polski, których z dnia na dzień jest coraz więcej, a jeszcze jakiś czas temu w czasie Gran Derbi kibice Los Blancos skandowali: "Kto nie skacze, ten jest Polak", w kierunku fanów Barcelony. Czy w Polsce właśnie zapanowała moda na Real Madryt?

Odmienna kultura, obce zwyczaje, a nawet inny sposób kibicowania. Do tego największa bariera - prawie trzy tysiące kilometrów z Warszawy do Madrytu. Mówi się, że związki na odległość nie mają sensu, jednak nie w przypadku futbolu. Kamil, kibic Los Blancos, żyje według maksymy: Legii się kibicuje, a Real się kocha. Jednak ilu kibiców, tyle historii, a każda - wyjątkowa. - Dokładnie pamiętam. To był 19 kwietnia 2000 r., ćwierćfinał Ligi Mistrzów i mecz z Manchesterem United. Dwie bramki Raula, a później pamiętna droga do finału z Valencią w Paryżu sprawiły, że pokochałam ten klub - z ogromnym sentymentem wspomina Paula.

Marta z zapałem opowiada o momentach chwały klubu, w czasie których podczas celebracji wypadła z balkonu na pierwszym piętrze. - Takie sytuacje sprawiają, że jestem jeszcze bardziej zżyta z tym zespołem. To była niesamowita noc i upadek nie kojarzy mi się źle, liczyła się wygrana.

Inaczej było z Kamilem, który kibicować zaczął już w 1988 r., jednak nie wiąże tego z konkretnym wydarzeniem. - Miłości nie da się opisać słowami. Wiem, że to jest, i cieszę się, ponieważ to piękna więź. Na początku czekałem 10 długich lat na Puchar Europy i przepłakałem wiele nocy. Teraz jestem w euforii, ale w przyszłym roku musimy obronić puchar, by pokazać, że jesteśmy wyjątkowi. Zarówno Paula, Marta, jak i Kamil należą do polskiego stowarzyszenia kibiców Águila Blanca (Biały Orzeł), którego prężna działalność od 2010 r. robi duże wrażenie. Zloty fanów w całej Polsce, częste wyjazdy na mecze, kontakt z piłkarzami (Jerzy Dudek, były bramkarz Realu, jest honorowym członkiem stowarzyszenia), a przede wszystkim świetna atmosfera. Gdy spotkaliśmy się w warszawskim pubie, wydawało się, że nasza rozmowa nie będzie miała końca. Poznałem ludzi, dla których piłka nożna i ukochany klub są całym życiem, a ich wspólne, częste spotkania sprawiły, że w swoim towarzystwie czują się swobodnie. Sami nazywają swoją małą społeczność rodziną i zachęcają innych kibiców do wspólnego działania. Łączy ich przecież miłość do Realu, a działając wspólnie, są jeszcze silniejsi.

Co ich motywuje w działaniu? Dobre wyniki drużyny to bez wątpienia motor do działania, jednak dla kibica dużo ważniejszym aspektem jest, aby ten wiedział, że jest częścią drużyny. Real stwarza takie możliwości, o czym przekonuje wiceprezes stowarzyszenia Bartosz Radecki. - Ten klub to wielka machina. Przychód roczny to około 600 mln euro, a liczbę kibiców w Europie szacuje się na 31 mln, dlatego wydaje się, że trudno być ich kibicem, bo każdy z nas jest anonimowy. Nic bardziej mylnego. Klub nie zapomina o nas, gdyż polityka, którą prowadzi Florentino Pérez, jest bardzo otwarta na fanów. Raz do roku organizowany jest zlot w Madrycie wszystkich fanklubów, na którym Florentino Pérez osobiście rozmawia z każdą reprezentacją. Często mamy tańsze bilety na mecze, a czasem nawet dostajemy je za darmo. W ten sposób klub pokazuje, że jesteśmy dla niego ważni, a Real Madryt staje się dla nas częścią codziennego życia.

Inną grupą wiernych kibiców, którzy poprzez prace u podstaw wpływają na rozwój drużyny Carla Ancelottiego, jest redakcja strony Realmadryt.pl. Ich facebookowy fanpage w ubiegłym tygodniu przekroczył zawrotną liczbę 100 tys. fanów, jednak takie osiągnięcia nie biorą się znikąd. Jeśli w Polsce kibicuje się Realowi, codzienna lektura tej strony to obowiązek. Można znaleźć tam tłumaczenia wywiadów, filmiki z treningów, ale też zdjęcia piłkarzy z ich profili na Instagramie i Facebooku.
- Robimy wszystko, by propagować Real Madryt w Polsce. Bardzo zależy nam też na kibicach, którzy są z nami już od dłuższego czasu, ponieważ umożliwiamy im bycie bliżej swojego ulubionego klubu. Każdy z nas w redakcji jest kibicem i chcemy, by było nas coraz więcej. Takie jest nasze zadanie, ponieważ w ten sposób wspieramy nasz ukochany zespół - opowiada redaktor naczelny strony Andrzej Jaskiernia, który kibicować zaczął już w wieku dziewięciu lat.

Takie strony jak Realmadryt.pl, ale też inne podobne, skierowane są do wszystkich kibiców, dla których Real Madryt to pasja. Dla tych, którzy za swój klub oddaliby wiele i wspierają go na każdym kroku. Właśnie w tym celu powstała akcja kibiców Madridismo Unido, której głównym celem jest pokazanie władzom klubu, jak wielkie jest przywiązanie polskich madridistas do Realu. Kibice wybierają się więc w głąb swojego miasta i rozwieszają szaliki oraz flagi w barwach klubu. Zarówno warszawska Syrenka, jak i Adam Mickiewicz nieraz przywdziali już białe trykoty, co często wiąże się jednak z mandatem. Ale czego się nie robi dla ukochanej drużyny?

Tego zdania jest Mateusz, który sam traktuje siebie jako początkującego kibica. - Z Realem zacząłem sympatyzować z przyjściem do klubu José Mourinho. Szybko zdałem sobie sprawę z tego, jakie miałem szczęście. Kibiców Królewskich wciąż rozpiera dumna, przecież jesteśmy najbardziej utytułowanym zespołem w Europie. Sprowadzamy najlepszych zawodników i zawsze walczymy o pierwsze miejsce. Każde inne traktowanie jest tu jak porażka. Kibicowanie Realowi jest więc świetnym sposobem na życie, bo należy te wartości realizować samemu - opowiada student jednej z warszawskich uczelni.
Niestety, są też wady popularności. Piękna gra, bogata historia, wiele trofeów i gwiazdy na boisku to magnes, który przyciąga tak zwanych sezonowców. Kibiców, którzy nie są mocno związani z drużyną. Tutaj przed ważnym zadaniem stoją doświadczeni fani, których głównym wyzwaniem będzie udowodnienie, że kibicowanie Realowi jest wyjątkowe. Wtedy może armia Madridistas jeszcze się powiększy.

Wydaje się, że w najbliższym czasie tak będzie. Już w przyszłym roku Cristiano Ronaldo i spółka powalczą o sześć trofeów. Biorąc pod uwagę kryzys Barcelony i możliwość wyprzedaży w Atletico Madryt, przez najbliższe lata to Real może rządzić w Hiszpanii, a jego kibice zaleją Europę, ponieważ ich idealna symbioza z klubem wciąż będzie się rozrastać. O takich ludzi z pasją warto dbać, a oni odwdzięczają się swoim zaangażowaniem. Dlatego teraz to Madridistas są na topie i w całej Polsce prowadzą piękne życie... życie jak w Madrycie.
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się