Menu Region

Radwańska: Ta porażka nie boli bardziej niż inne

Radwańska: Ta porażka nie boli bardziej niż inne

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Przemysław Franczak, Pekin

Prześlij Drukuj
Miał być medal, a skończyło się na drugiej rundzie. Polka myśli już o nowojorskich kortach US Open Niedługo wszystkie artykuły obsługujących igrzyska polskich dziennikarzy będą zaczynać się od słowa "niestety".
Niedługo wszystkie artykuły obsługujących igrzyska polskich dziennikarzy będą zaczynać się od słowa "niestety". Dlaczego? Na przykład dlatego: Niestety, Agnieszka Radwańska nie podbije Pekinu. 19-letnia tenisistka z Krakowa odpadła w drugiej rundzie olimpijskiego turnieju. Polkę z marzeń o olimpijskim medalu wyleczyła starsza od niej o dziesięć lat Francesca Schiavone. Włoszka wygrała 6:3, 7:6 (6).

- Czy ta porażka jest boleśniejsza niż inne? - padło pytanie na konferencji prasowej. Radwańska zamyśliła się, spojrzała na swoje umalowane na biało-czerwono paznokcie, i odpowiedziała zaciętym głosem: - Nie, nie ma w niej nic szczególnego. - Po spotkaniu z Tajwanką miałam jeszcze kontrolę antydopingową i siedziałam na kortach do późnego wieczora. Do wioski olimpijskiej wróciłam po 23 i dopiero wtedy dowiedziałam się, że już rano mam mecz. To nie było fajne - narzekała.

Skutek był taki, że "dziwnie jej się grało". - Te korty, ten klimat, ta pogoda; coś tu nie pasuje - stwierdziła wczoraj, choć po pierwszych dniach spędzonych w Pekinie zachwycona opowiadała o igrzyskach i medalowych ambicjach. Pech jednak chciał, że trafiła na Schiavone. - Jest kilka zawodniczek, z którymi bardzo nie lubię grać. Włoszka należy do tej grupy - przyznała Isia.

Zbudowana jak sprinterka Włoszka biegała niemal do każdej piłki, udowadniając, że imponującą muskulaturę ma nie tylko na pokaz. Mięśniami oraz ambicją nadrabiała braki techniczne i mniejszy od Polki spryt. Nie trzeba było patrzeć na tablicę z rezultatem, by wiedzieć, kto ma przewagę. Schiavone dopingowała się po udanych zagraniach, a Radwańska rzucała rakietą i pielgrzymowała do sędziego z pretensjami. Potrafiła też fuknąć na swojego ojca i trenera Roberta Radwańskiego, który próbował instruować ją z trybun.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się