Menu Region

Tak tanio w sieci nie było

Tak tanio w sieci nie było

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Dąbrowski

Prześlij Drukuj
Na zakupy w internecie wydaliśmy w ubiegłym roku rekordową kwotę 4,5 mld zł. Ponad dwie trzecie więcej niż rok wcześniej. Zakupy w internecie regularnie robi już prawie 5 mln Polaków - wynika z najnowszego raportu analizujących rynek interne-towego handlu firm Millward Brown SMG/KRC oraz Digitas.
W cybersklepach tak tanio jeszcze nie było. Markowy T-shirt Dolce Gabbana za niecałe 55 zł, koreańska lodówko-zamrażarka za niespełna 1,2 tys. zł, flakonik perfum Fahrenheit (200 ml) za 300 zł to ceny średnio 20-40 proc. niższe niż w tradycyjnych sklepach. Niektóre towary, jak np. zabawki, w sieci można kupić nawet ponad połowę taniej. Niskie ceny w sieci to efekt rekordowo wysokiego kursu naszej waluty.

Jeszcze niedawno każdy, kto zamierzał kupić auto, wolał sam je przetestować. Dziś oferty internetowych autosalonów zachęcają do ryzyka. Nowego Forda Focusa w USA można kupić za niewiele ponad 30 tys. zł. W polskim autosalonie jest o ok. 20 tys. zł droższy. Internetowa oferta jest atrakcyjna nawet po doliczeniu kosztów transportu i innych opłat - łącznie około 10 tys. zł.

Źródłem niskich cen w internecie są też niskie koszty serwisów. Ich właściciele nie płacą za wynajęcie lokalu i nie muszą zatrudniać tylu pracowników co tradycyjni sprzedawcy.

Jeszcze taniej niż w wirtualnych sklepach można kupować na internetowych aukcjach. Tu bestsellerem są ostatnio szkolne podręczniki. Za komplet książek dla ucznia 4 klasy szkoły podstawowej w sieci trzeba zapłacić ok. 200 zł. Te same podręczniki w jednej z warszawskich księgarni są o ponad 60 zł droższe.

W dodatku internetowy księgarz oferuje darmową dostawę, jeśli wartość zamówienia przekroczy 500 zł. O to nietrudno, szczególnie jeżeli na jedno zlecenie złoży się kilka osób. Grupy zakupowe to nowa moda w cyberprzestrzeni. Wykorzystując np. serwis kumulator.pl, można zdobyć nowy aparat fotograficzny czy komputer nawet o 30 proc. taniej.

Jak to działa? Serwis gromadzi chętnych na ten sam asortyment, a potem negocjuje cenę zakupu całej partii bezpośrednio z jej dostawcą. Za takie pośrednictwo kupujący nic nie płaci. Serwis zarabia na 2-proc. prowizji.

O tym, że nie wszyscy internauci są w pełni zadowoleni z zakupów, świadczą najnowsze badania e-handlu przeprowadzone przez Gemiusa. - W bieżącym roku odsetek klientów, którzy mają problemy na aukcjach, wzrósł aż do 69 proc. Najczęściej narzekają oni na zbyt długi okres oczekiwania na dostawę towaru oraz nieprawdziwe informacje o produktach i cenach - mówi Joanna Stefańska z Gemiusa.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się