Chińczycy olśnili świat

    Chińczycy olśnili świat

    Oskar Berezowski, Stadion Olimpijski w Pekinie

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Tuż przed godz. 20.08 armia 2008 perkusistów zgromadzonych na pekińskim stadionie "Ptasie Gniazdo" zaczęła wybijać na bębnach ostatnie sekundy do rozpoczęcia olimpiady.
    Widowisko, które organizatorzy przyszykowali dla 91 tysięcy gości na stadionie i 4 miliardów telewidzów na całym świecie, miało przypomnieć światu, że Państwo Środka ma 5 tysięcy lat historii, że jego przebogatą kulturę i tradycję od wieków budują dziesiątki ludów z najdalszych zakątków Dalekiego Wschodu, a powrót ojczyzny Konfucjusza do grona największych globalnych mocarstw jest czymś naturalnym.

    Wczorajszy spektakl na największej arenie Pekinu był spełnieniem tych snów o potędze. 14 tysięcy artystów w kunsztownych obrazach wyreżyserowanych przez Zhanga Yimou, znanego Zachodowi z filmowej superprodukcji "Dom latających sztyletów", odegrało najważniejsze epizody z dziejów Państwa Środka.

    W rozbłyskach fajerwerków zobaczyliśmy przedstawienie totalne, w którym statyści w pięknych kostiumach manewrowali z precyzją napoleońskich pułków. Na twarzach przywódców największych państw świata, z prezydentami Rosji, Francji i przewodniczącym Unii Europejskiej na czele, widać było niemal dziecięcy zachwyt.

    Choć zanosiło się na deszcz, na ich głowy nie spadła ani jedna kropla. Chmury nad Pekinem rozpędzili żołnierze, strzelając w niebo rakietami z jodkiem srebra.

    Triumf Chińczyków byłby wczoraj pełny, gdyby nie jeden człowiek: Lopez Lomong, lekkoatleta, uchodźca z sudańskiego Darfuru, który w Pekinie niósł flagę USA. Chiny od lat dostarczają do jego ojczyzny broń. Marsz Lomonga na czele amerykańskich sportowców miał być wyzwaniem rzuconym totalitarnemu państwu.

    Ale gdy Amerykanin wyszedł na płytę stadionu, chińscy realizatorzy telewizyjni nie zatrzymali na nim kamer. Dla bezpieczeństwa cała transmisja szła w eter z kilkusekundowym opóźnieniem - na wypadek, gdyby któremuś sportowcowi zachciało się na przykład zamanifestować solidarność z Tybetem.

    Ojczyzna miliarda biedaków pokazała wczoraj światu, czym jest prawdziwy przepych. Ceremonia otwarcia igrzysk na pekińskim stadionie olimpijskim miała nas przekonać, że Chiny to wielki kraj. Przekonała, że Państwo Środka jest największą cepelią na ziemi, której uroda skutecznie odciąga myśli od wyzysku i deptania praw człowieka.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ignorancja :(

    Darek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

    Miliard biedaków?!? Człowieku, sprawdź dane statystyczne albo popytaj tych Polaków, którzy pracuja w Chinach, bo się ośmieszasz.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    kultura

    stefan (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    Nie pojmuję jak można napisać tak prostacki artykuł.Niektórzy chcą zrobić wszystko żeby tylko popsuć atmosferę tych igrzysk .Wstrętny,zły człowieku.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo