Menu Region

Silny wstrząs w kopalni "Rydułtowy-Anna". Nie żyje górnik

Silny wstrząs w kopalni "Rydułtowy-Anna". Nie żyje górnik

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska
Prześlij Drukuj
Silny wstrząs w kopalni "Rydułtowy-Anna". Nie żyje górnik Silny wstrząs w kopalni "Rydułtowy-Anna". Nie żyje górnik

(© FOT. Arkadiusz Gola)

Czterej górnicy zostali w czwartek uwięzieni ponad tysiąc metrów pod ziemią po silnym wstrząsie w kopalni Rydułtowy-Anna w Rydułtowach. W ciągu nocy trzech z nich udało się wydostać ze strefy zawału. Czwarty górnik nie żyje.
Według informacji nadzoru górniczego oraz Kompanii Węglowej, do której należy kopalnia, do silnego wstrząsu (prawdopodobnie rzędu 2-2,5 stopnia w skali Richtera) doszło w czwartek o 22.28. Nastąpił zawał, który objął ok. 30 m pochylni, drążonej kombajnem chodnikowym. W strefie zagrożenia było ośmiu górników.

"Czterech z nich krótko po wstrząsie bezpiecznie wyjechało na powierzchnię, są poturbowani.

Czterech kolejnych znalazło się w rejonie objętym zawałem. Trzej są już bezpieczni, od początku
akcji nie ma kontaktu z czwartym" - relacjonował w piątek rano rzecznik Kompanii, Zbigniew Madej.

Sztygar, a później ratownicy, szybko zlokalizowali miejsce, gdzie znajdowali się trzej górnicy -
było to kilka metrów od granicy zawału. Około 3. nad ranem, po ponad czterech godzinach od
wstrząsu, wykorzystując szczeliny i załomy w rumowisku udało się wydostać jednego z górników, a
krótko potem kolejnego. Przed 6. rano ratownicy wydobyli z zawału także trzeciego poszkodowanego.

Ze wstępnych ocen wynika, że dwaj górnicy, wydobyci jako pierwsi, nie odnieśli poważniejszych
obrażeń, są lekko ranni; szli do szybu o własnych siłach. Trzeci był bardziej osłabiony, możliwe
też, że doznał jakichś złamań. Poszkodowani są już na powierzchni, trafią do szpitala.

Wcześniej jednemu z ratowników udało się dotrzeć do górników z wodą do picia. Wydobycie górników
było czasochłonne, bo ratownicy musieli zrobić w rumowisku odpowiednie przejście. Dyspozytor
Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) sprecyzował, że trzeba było m.in. rozcinać zalegające w zasypanym
wyrobisku pogięte elementy, pręty, siatki i inne części podziemnej infrastruktury.

Po wstrząsie wyrobisko 1080 m pod ziemią (a nie, jak wcześniej informowano, 1200 m)zostało
zdeformowane, uszkodzona została m.in. obudowa chodnika oraz znajdujące się w nim instalacje. Aby
dojść do uwięzionych, ratownicy musieli ręcznie usuwać zagradzające im drogę pogięte elementy.
Akcja musi być prowadzona z rozwagą, bo każdy nieostrożny ruch może poruszyć inne zalegające w
zasypanym wyrobisku materiały i utrudnić dotarcie do górnika.

Z czwartym zasypanym górnikiem przodowym od początku akcji nie było kontaktu. Na miejscu pracowało pięć zastępów ratowniczych, zarówno z kopalni, jak i stacji ratownictwa górniczego. Górnika niestety nie udało się uratować.

W tym roku w kopalni Rydułtowy-Anna (jej częścią jest tzw. ruch górniczy Rydułtowy) doszło już do
dwóch tragedii - 5 sierpnia zginął tam 42-letni górnik, przygnieciony ważącym blisko tonę elementem
przenośnika. Wcześniej, 24 marca, w kopalni miało miejsce tąpnięcie. Wstrząsowi o energii
odpowiadającej ok. 2,4 stopniom Richtera towarzyszył zawał skał w położonym 1000 m pod ziemią
chodniku, na długości ok. 35 metrów. W pobliżu znajdowało się siedmiu górników - sześciu wycofało
się o własnych siłach, siódmy zginął. Jego ciało wydobyto na powierzchnię po trzech dobach trudnej
akcji ratowniczej.

Kopalnia Rydułtowy-Anna jest jedną z bardziej narażonych na wstrząsy w polskim górnictwie węgla
kamiennego.
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się