Menu Region

Tusk jest zdrów, więc Palikot będzie mógł gnębić prezydenta

Tusk jest zdrów, więc Palikot będzie mógł gnębić prezydenta

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Katarzyna Borowska Artur Grabarczyk

1Komentarz Prześlij Drukuj
Obywatele znają już stan zdrowia swojego premiera, choć jak wynika z sondażu 63 proc. Polaków w ogóle to nie obchodzi. Jednak Tusk skorzysta na tym chwycie marketingowym.
Zbyt dużo cholesterolu we krwi - to jedyna rzecz, która martwi lekarza badającego premiera Donalda Tuska. Poza tym zdrowie szefa rządu jest idealne, wynika z opublikowanego wczoraj raportu medycznego.

Ujawnienie tych informacji przez kancelarię premiera to efekt rozpoczętej kilka miesięcy temu przez Janusza Palikota debaty na temat zdrowia osób publicznych. Najpierw domagał się oficjalnych wiadomości o stanie zdrowia prezydenta Lecha Kaczyńskiego, potem ujawnił wyniki swoich badań, a za każdym razem wywoływał kłótnie między politykami PiS i PO.

Jednak 63 proc. Polaków w ogóle nie obchodzi stan zdrowia premiera - tak wynika z przeprowadzonego dla "Faktów TVN" sondażu. Ponad połowa pytanych stwierdziła też, że ujawnienie opinii o zdrowiu Tuska to chwyt propagandowy.

Czy zatem słynący z mistrzowskiej autopromocji premier tym razem się przeliczył i zastosował chwyt, który nie zrobił wrażenia na wyborcach? Spece od marketingu politycznego twierdzą, że wbrew pozorom Tusk zyska na tej decyzji. - Chodziło o pokazanie, że premier, w przeciwieństwie do prezydenta Kaczyńskiego, nie ma nic do ukrycia - mówi dr Dariusz Skrzypiński, specjalista od marketingu politycznego. Podobnego zdania jest politolog dr Wojciech Jabłoński. Jego zdaniem opublikowanie raportu to wyzwanie rzucone politykom PiS i wstęp do kolejnej awantury.

- O tym, że ta akcja promocyjna jest przemyślana i przyniesie Tuskowi korzyści, przekonamy się za kilka tygodni - mówi Jabłoński. - Wtedy nie Tusk, ale Janusz Palikot albo Stefan Niesiołowski uznają, że prezydent zachowuje się jak chory - ocenia politolog. Palikot już zapowiada, że przygotuje projekt ustawy, która zmusi polityków do ujawnienia swoich niedomagań. Jawność stanu zdrowia miałaby obowiązywać szefa rządu, głowę państwa, kandydatów na prezydenta oraz posłów.

Pomysł nie zachwyca polityków, szczególnie tych z opozycji. Arkadiusz Mularczyk z PiS zgryźliwie zauważa, że raporty powinno się upubliczniać, ale o zdrowiu psychicznym. - Przede wszystkim niech to zrobi Palikot - mówi Mularczyk. - A zdrowie fizyczne nie przeszkadza, żeby być politykiem. Są przecież w parlamencie osoby na wózkach inwalidzkich - argumentuje.

Marian Filar, poseł Demokratycznego Koła Poselskiego, nie ma nic przeciwko ujawnianiu wyników swoich badań, ale martwi się o ich ewentualną popularność. - Czy kogoś będzie interesował poziom cukru we krwi Filara? - zastanawia się drwiąco.

A wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński (SLD) zgadza się z opiniami speców od marketingu politycznego: - Tusk opublikował wyniki badań, bo chce zmusić prezydenta, żeby zrobił to samo. Ja ujawnię stan zdrowia, jeśli IPN ustali, który lekarz jest wiarygodny - kpi.

Współpr. Sebastian Kucharski, Mariusz Jałoszewski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

zdrowie

+4 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

felczer (gość)  •

Ma rację Mularczyk Tusk dyskryminuje ludzi niezbyt sprawnych fizycznie ale doskonale i wszechstronnie wykształconych a popiera palgłupów, mniezrównoważonych psychicznie przecież nie jest żadna tajemnicą ze ludzie o leszej kondycji fizycznej są mniej sprawni intelektualnej i mają ociężałość intelektualną.

odpowiedzi (0)

skomentuj