Menu Region

P. Nowosielska: Karoshi po polsku

P. Nowosielska: Karoshi po polsku

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

dziennikarka działu opinie

4Komentarze Prześlij Drukuj
Syndrom karoshi. Czyli śmierć na skutek stresu w pracy. W Polsce to zjawisko prawie nieznane, w Japonii od dawna monitorowane przez lekarzy.
Fakt, poziom stresu w Polsce nie osiągnął jeszcze tak tragicznych rozmiarów. Ale w końcu nie od dziś wieszczy się, że będziemy drugą Japonią.

Rząd Japonii zapowiedział walkę z karoshi. Ale będą z tym problemy, bo wśród obywateli śmierć z przepracowania staje się dowodem na bycie człowiekiem sukcesu. Wiele wskazuje na to, że u nas będzie podobnie, bo niepokojąco szybko rośnie ilość osób pracujących średnio 12 godzin dziennie.

Zaburzeniu ulegają proporcje między pracą a czasem wolnym. Przyczyn jest kilka: od nieudolnych pracodawców, którzy nie potrafią się zorganizować, po nas samych - ludzi, którzy nie potrafią uporządkować własnego harmonogramu.


We wszystkich przeanalizowanych przypadkach karoshi w Japonii od 1974 roku śmierć dotykała osoby pracujące ponad sześćdziesiąt godzin w tygodniu, mając ponad pięćdziesiąt nadgodzin w miesiącu i ponad połowę niewykorzystanych urlopów.

Polskim nauczycielom karoshi nie grozi. Fakt, projekt nowej Karty nauczyciela, przygotowany przez Ministerstwo Edukacji zakłada podwyższenie pensum z 18 do 22 godzin. Nauczyciele protestują, że taka decyzja wywoła falę zwolnień, bo przy wydłużonych godzinach pracy potrzeba będzie mniej etatów.

Poza tym i tak wychodzą z pracy później, bo rozmowy z uczniami, bo zebrania itp. Ale te nadgodziny nauczyciele mogą sobie odebrać w wyjątkowo długie szkolne wakacje. Lepsze to niż nic.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

4

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

nie jest tak źle zni tak dobrze

+15 / -9

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Paweł (gość)  •

Przez kilka lat pracowałem jako nauczyciel i jakkolwiek niektóre tezy autorki postawione są ostro z częścią musze się zgodzić.
Z jednej strony, jak słusznie zwracają uwagę komentarzy pensum nauczycielskie to nie tylko 18 prowadzonych godzin. Ale bez przesady. Po pierwsze osławione „pisanie konspektów” jest uciążliwe tylko przez pierwszy dwa – trzy lata. Potem już niznacnei modyfikuje się wcześniejsze. Doszkalanie się w wolnym czasie dotyczy praktycznei wszystkich zawodów więc wypominanie go to czysta demagogia. Prace nauczycieli nie są aż tak „głodowe” – np. początkujący nauczyciel zarabia znacznne więcej niż asystent na uczelni (z takim samym stażem). Po uzyskaniu statusu „mianowanego” nauczyciel jes praktycznie niezwalnialny.
I wracając do pensum to absurdem jest uczymywanie go na tym samym poziomi dla nauczycieli wszystkich przedmiotów. Jest oczywiste, ze polonista sprawdzający sążniste wypracowania poa prowadzeniem lekcji musi posciwęcić na pracę dużo więcej czasu – ale nauczyciel WF-u prawie w ogóle. Dlatego np. w (przynajmniej w niektórych szkołach ) w Wielkiej Brytani obliczone są współczynniki dla każdego przedmiotu i liczebności klasy określające ile godzin pracy przypada na godzinę prowadzenia (np. dla fizyki przy 15 osobowej klasie wynosi on 1,8, ale już dla „literatury” 2,4)….

odpowiedzi (0)

skomentuj

Moi poprzednicy mają racje, komentarz jest przesiakniety ignorancją

+19 / -11

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Marta Miller (gość)  •

no ale cóż, prasa żywi się takimi stereotypami. Myślę, że za 10-20 lat czara goryczy się przeleje i ludzie odpłącą dziennikarzom pięknym za nadobne. Nie wolno tak manipulować, naginać faktów Pani Paulino. Ja wiem, każdy chce za coś żyć, ale są pewne granice. Dziś Pani piętnuje nauczycieli, kiedyś ktoś Pani grupę zawodową napiętnuje.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Czarna owca nauczyciel

+16 / -11

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

nauczyciel (gość)  •

Autorka powinna zatrudnić się jako nauczycielka na rok, najlepiej w publicznym gimnazjum w ramach eksperymentu, a potem już spokojnie gromić tych nierobów nauczycieli. Niech popisze konspekty na lekcje, rozkłady nauczania, karty pracy, sprawozdania z realizacji ...., popracuje w różnych szkolnych komisjach, rozpozna sytuację swoich uczniów, dodatkowo się przeszkoli w sobotę i niedzielę (przyda się do awansu), napisze listy do rodziców i trochę podzwoni po domach (za własne pieniądze), postoi na przerwach na korytarzach, gdzie zapobiegnie aktom przemocy, odwiedzi ubikacje zasnute dymem papierosowym i oczywiście zrealizuje program nie bacząc na włączone na lekcji muzyczne telefony i odpowiadając uśmiechem na inwektywy wychowanków.

odpowiedzi (0)

skomentuj

karoshi

+14 / -12

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

pingwin (gość)  •

Szanowna Pani, czy naprawdę wierzy Pani, że "pensum" nauczyciela to cały jego czas pracy? Równie dobrze mogłaby Pani napisać, że prezenterka "Wiadomości" w TVP pracuje 30 minut dziennie. Albo że Pani czas pracy to tylko godzina spędzona przy komputerze na pisaniu tekstu. Nie wliczymy czasu na research i takie tam, bo po co?

odpowiedzi (0)

skomentuj