Menu Region

Mariusz Staniszewski: Próba premiera

Mariusz Staniszewski: Próba premiera

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Redaktor działu opinie

Prześlij Drukuj
Jeszcze w sierpniu rząd Donalda Tuska przejdzie test. Będzie musiał stawić czoła fali protestów. W Warszawie zaprotestują grupy chcące bronić przywilejów emerytalnych.
Tym razem premier nie będzie mógł już zbyć ich obietnicami, że będzie lepiej. Trzeba będzie powiedzieć jasno: mimo protestów reformy będą kontynuowane, albo wyjść naprzeciw żądaniom nauczycieli czy kolejarzy i powiedzieć: dobra, macie rację, reform nie będzie, pozostanie, jak jest.

Z PR-owskiego punktu widzenia oba rozwiązania są złe. W pierwszym przypadku będzie to oznaczało koniec polityki miłości. No bo nie można kogoś kochać i mówić mu, że mu się coś zabierze. Innymi słowy premier wejdzie w stały konflikt z dużymi grupami społecznymi - czytaj z wyborcami.

Ale ugięcie się pod presją protestów będzie ostatecznym dowodem na to, że obecna ekipa nie jest zdolna do podejmowania decyzji, a więc do rządzenia. Spowodowałoby to atak ekonomistów i mediów - zwłaszcza zagranicznych, które już złożyły parasol ochronny nad Tuskiem.

Premier stanie więc być może przed najpoważniejszym wyzwaniem w swojej karierze. W imię prowadzenia skutecznej, rzeczywistej polityki, której celem jest uzdrowienie finansów państwa, będzie musiał poświęcić swoją popularność. Z miłego polityka, który biega za piłką po boisku i niczym gwiazda rocka ściska dłonie wielbicielom, będzie musiał przeistoczyć się w twardziela. Takiego, który nie boi się pójść pod prąd i powiedzieć: dziś ja wiem lepiej, co jest dobre dla mojego kraju. Wkrótce przekonamy się, czy wystarczy mu siły.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się