Menu Region

Nietoperz dogania "Titanica"

Nietoperz dogania "Titanica"

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Marek Świrkowicz

Prześlij Drukuj
Nowy Batman zarabia ponad 100 mln tygodniowo. Film Nolana ma szanse na koronę hitu wszech czasów.
Człowiek nietoperz to wyjątkowo szczwana bestia. Okryty czarną peleryną heros nie tylko dzielnie stawia czoła moralnej degrengoladzie Gotham City, ale też zarabia przy tym całe góry dolarów, bijąc na głowę zastępy innych superbohaterów.

W ciągu niecałych trzech tygodni wyświetlania za oceanem "Mroczny rycerz" zdołał pobić większość tamtejszych rekordów kasowych i z siłą wyrzutni rakietowej wedrzeć się do pierwszej dziesiątki amerykańskich hitów wszech czasów.


Komiksowy majstersztyk Christophera Nolana zacumował tam chwilowo na miejscu ósmym, po minionym weekendzie zebrawszy 400 mln 38 tys. zielonych. To najlepszy rezultat tego roku - i "zaledwie" o 61 mln mniej niż "Gwiezdne wojny", które figurują na drugim miejscu listy wszech czasów. A przecież "Mroczny rycerz" dopiero się rozkręca. W ciągu ostatniego weekendu w amerykańskich kinach zarobił kolejne 42 mln dol.

To z kolei oznacza, że nie tylko Luke Skywalker i spółka, ale także bohaterscy marynarze z niezatapialnego "Titanica" Jamesa Camerona (600 mln dol. wpływów w USA) po raz pierwszy mogą się czuć poważnie zagrożeni. Tym bardziej że grany koncertowo przez Christiana Bale'a zamaskowany mściciel jest nie tylko najlepiej, ale i najszybciej zarabiającym hollywoodzkim bohaterem.

Zgromadzenie 400 mln dol. zajęło mu na amerykańskim rynku jedynie 18 dni. To ponad dwa razy szybciej niż poprzedni rekord prędkości należący do "Shreka 2" (43 dni). Dla porównania: "Titanic", aby dokonać tej sztuki, potrzebował aż dwóch miesięcy. A w ciągu 18 dni wzbogacił konto producentów zaledwie o niecałe 160 mln.

Błyskotliwe zwycięstwo w kategorii "najszybszy bieg po kasę" to najnowszy z imponującej serii rekordów, jakie ma już na koncie "Mroczny rycerz". Człowiek nietoperz zaliczył m.in. największe wpływy po jednym dniu wyświetlania, największą liczbę kopii (4366), a przede wszystkim najlepszy weekend otwarcia w historii kina made in Hollywood (158,4 mln dol.), rozkładając na łopatki poprzedniego rekordzistę, a zarazem swojego głównego superbohaterskiego konkurenta Spidermana (trzecia część przygód zwinnego człowieka pająka zarobiła w pierwszy weekend 151,1 mln).

Batman zostawił również w tyle innych przebojowych ekranowych superfacetów: Iron Mana (film Jona Favreau zarobił w USA 315 mln dol.), Hancocka (216 mln), a nawet najnowsze wcielenie Indiany Jonesa (314 mln). Ale trudno się dziwić: już od kinowego debiutu pierwszego "Batmana", który w 1989 r. wyszedł spod ręki Tima Burtona, przebrany za nietoperza dżentelmen doskonale wiedział, jak robić kasę. Film Burtona zgarnął w Stanach 251 mln dolców (na całym świecie 411 mln) i bezapelacyjnie zwyciężył w rocznym zestawieniu najbardziej kasowych hitów.

I choć później bywało różnie, a nie każdą z kolejnych czterech produkcji z Batmanem w roli głównej można nazwać arcydziełem, żadna nie zeszła w USA poniżej granicy 100 mln dol. (najbliżej był "Batman i Robin" Joela Schumachera z 1997 r. - 107 mln).

Jutro nietoperz nadleci nad Polskę, przypuszczając atak również na nasze portfele.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się