Menu Region

Jakub Mielnik: Igrzyska paranoi

Jakub Mielnik: Igrzyska paranoi

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Redaktor działu świat

Prześlij Drukuj
Czy papierowy latawiec może zagrozić olimpiadzie? W Chinach, krainie cudów gospodarczych i wszelkich innych najwyraźniej może, skoro władze nakazały trzymać tradycyjne papierowe smoki na uwięzi.
Zakaz latania dotyczy także gołębi, które od pokoleń hodują mieszkańcy Pekinu. Idiotyczne administracyjne zakazy, wsparte brutalnymi represjami wobec potencjalnych buntowników, służą ratowaniu oblicza Chin jako kraju nowoczesnego i otwartego.

Świat ciągle udaje, że wierzy w te bajeczki, podczas gdy organizatorzy bezczelnie zaprzeczają wcześniejszym zapewnieniom, że zagraniczni dziennikarze, którzy zjechali setkami do Pekinu, będą mieli swobodny dostęp do internetu.

Tymczasem prawdziwe Chiny zaczynają się z dala od imponujących olimpijskich konstrukcji. I daleko im do pokojowej harmonii, której wizje rozpowszechniają chińskie władze jako obowiązującą politykę.

Poza olimpijskim stadionem rozpościera się olbrzymi konglomerat narodów i kultur, który nigdy nie stanowił monolitu. Dziś Chiny spaja policyjno-wojskowy reżim, na którym opiera się pozorna jedność kraju. Tymczasem w Państwie Środka nawet popularne filmy z Hongkongu trzeba wyświetlać z napisami, bo rodacy z Pekinu czy Szanghaju ni w ząb nie rozumieją używanego w Hongkongu języka kantońskiego.

Na obrzeżach tego imperium żyją dziesiątki milionów ludzi, którzy tworzą podbite i na siłę asymilowane nacje. Dla nich - podobnie jak dla władz w Pekinie - olimpiada to wielka szansa. Jednak nie na to, by się chwalić, tylko na to, by przypomnieć światu o swoim istnieniu.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się