Menu Region

Nowak: Na pewno nie jestem tańszy od Leo Beenhakkera

Nowak: Na pewno nie jestem tańszy od Leo Beenhakkera

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Zarzeczny

Prześlij Drukuj
Z Piotrem Nowakiem, selekcjonerem olimpijskiej reprezentacji USA w piłce nożnej, rozmawia Paweł Zarzeczny
Jest Pan jedną z polskich szans na złoto w Pekinie...
To żart jakiś chyba! Kibice już dawno o mnie zapomnieli. Zresztą prowadzę teraz dru- żynę Stanów Zjednoczonych, a nie Polski.

Czy Amerykanie mogą wygrać igrzyska? Nie mając gwiazd - pokonać Brazylię z Ronaldinho albo Argentynę z Messim?
Co to są gwiazdy w piłce? Nie istnieją, najwyżej meteory. Gwiazdami są zespoły.
Mój taki ma być. Po to pracujemy od 18 miesięcy. Graliśmy z Anglią, Hiszpanią, Brazylią, Argentyną, Meksykiem. Wy- grywaliśmy i remisowaliśmy. Sprawdziłem 45 piłkarzy, oglądałem 78, a 21 trafiło do pierwszej reprezentacji. Dziś są w ekstraklasie Włoch, Anglii, Francji, Niemiec, robią kontrakty po kilka milionów dolarów. Chłopcy, których wypatrywaliśmy po college?ach. Tak, zważywszy na potencjał, umiłowanie sportu, zapał do pracy, Ameryka ma i w piłce olbrzymią przyszłość.

Jak wielką, w kontekście tych igrzysk?
Ten jeden turniej może odmienić całe życie. Jestem pod ogromnym wrażeniem filmu, który oglądam dość często. O tym, jak olimpijska kadra USA w hokeju na lodzie, grupka zwykłych chłopców z uniwersytetów, ogrywa 3:2 w Lake Placid fenomenalny zespół Związku Radzieckiego. Być może była to największa sensacja w dziejach sportu. I film pokazuje też amerykańskiego trenera, który ich straszliwie katuje do nieprzytomności, a oni nie pękają. Walczą. Taki cel jest i przed nami. No ale trzeba pamiętać, że to jest sport, a jego częścią i porażka.

Które igrzyska po raz pierwszy Pan zapamiętał?
1972 rok. Miałem osiem lat i mieszkałem w Bydgoszczy. Tata grał w Zawiszy, ja tam podawałem piłki z autów, później i Bońkowi nawet, z czego szelenie byłem dumny. No ale pamiętam też telewizor i nas w domu, cieszących się ze złotego medalu Polaków. Moim idolem stał się natychmiast, i na zawsze Robert Gadocha, genialny lewoskrzydłowy. A potem świetnie zapisał się w mojej pamięci turniej z 1992 r. w Barcelonie. Z Januszem Wójcikiem na ławce zamiast Kazimierza Górskiego. Srebro, no i w składzie Wojtek Kowalczyk, niesamowity gość, graliśmy zresztą razem w dorosłej reprezentacji.

I czemu nic właściwie nie wygraliście?
Ludzkie słabości nam przeszkodziły. Zabrakło wokół nas kogoś, kto by powiedział "Stop!". Trwała Wielka Majówka, nikt nie krzyknął: "Panowie, coś jest źle!". Myśmy mieli amerykańską wolność, a potrzebny był nam niemiecki reżim. Bo mogliśmy mocno namieszać w świecie. Jednak ja się o tym przekonałem dopiero, gdy wyjechałem do Bundesligi, a potem za ocean.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się