Kopiami nagrań komisja ministra Millera dysponuje już od końca kwietnia. W połowie sierpnia razem z polskim tłumaczem zapoznałem się z odpisami z tych nagrań. Zaraz po ich otrzymaniu zorientowałem się, że zawierają bardzo dużo niezwykle wartościowych informacji. Z płk. Edmundem Klichem, polskim akredytowanym przy MAK i szefem Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, rozmawia Andrzej Grzegrzółka.
We wtorek MAK przekazał Panu ostatnie dokumenty ze swojego śledztwa. Pan z kolei wczoraj złożył na ręce szefowej MAK list z zastrzeżeniami strony polskiej. Czego przede wszystkim one dotyczą?
Głównie nieuzyskania pewnych ważnych dla nas dokumentów i protokołów dotyczących stanu technicznego lotniska, raportu z oblotu technicznego z 15 kwietnia czy dodatkowego przesłuchania kontrolerów z lotniska Smoleńsk-Siewiernyj.
Czy jest Pan usatysfakcjonowany zawartością akt przekazanych dotąd przez stronę rosyjską?
Wyjeżdżam z Moskwy z niedosytem. Głównym problemem, który pojawił się w trakcie współpracy, jest kwalifikacja lotu. Rosjanie uznali, że lot z 10 kwietnia operował jako cywilny. Natomiast my uważamy, że ostatnia część lotu powinna być zakwalifikowana jako operacja wojskowa, i takie też procedury powinny obowiązywać tego dnia w Smoleńsku. Szczegóły i uzasadnienie takiej, a nie innej kwalifikacji lotu MAK ma przedstawić w raporcie końcowym.
Cały czas nie otrzymaliśmy także rosyjskich procedur dotyczących lądowania, co chyba utrudnia polskie śledztwo.
Oczywiście, procedury to absolutna podstawa. Żeby kontynuować śledztwo, musimy poznać aktualne procedury. To jeden z naszych głównych problemów.
Sądzi Pan, że wreszcie je otrzymamy?
Raczej nie. Chyba że zostaną przeprowadzone bezpośrednie rozmowy na wysokim szczeblu politycznym.
Powiedział Pan ostatnio, że strona polska posiada już od dawna nagrania rozmów z wieży kontroli ruchu w Smoleńsku. Chodzi tu zarówno o rozmowy telefoniczne, łączność radiową, jak i bezpośrednie rozmowy pomiędzy kontrolerami. Jak ważna dla śledztwa jest treść tych rozmów?
Kopiami nagrań, o których Pan mówi, komisja ministra Millera dysponuje już od końca kwietnia. W połowie sierpnia razem z polskim tłumaczem zapoznałem się z odpisami z tych nagrań. Zaraz po ich otrzymaniu zorientowałem się, że zawierają bardzo dużo niezwykle wartościowych informacji. Jest też niestety bardzo dużo braków - rozmowy zgrywane z tła ciężko zrozumieć. Jednak materiały z samej tylko korespondencji radiowej i rozmów telefonicznych są bardzo ważne. Przeprowadziłem kilkunastostronicową analizę tych dokumentów. Nagrania ze smoleńskiej wieży zawierają bardzo dużo niezwykle ważnych informacji
O czym i z kim rozmawiają kontrolerzy?
Rozmowy dotyczą możliwości próby podejścia do lądowania do wysokości decyzji polskiego tupolewa. Przypominam, że panujące wówczas warunki pogodowe było kompletnie poniżej minimalnych. Nie mogę jednak wchodzić w szczegóły rozmów. Zadałem w tej sprawie szereg pytań stronie rosyjskiej i mam nadzieję, że odniosą się do tego w raporcie.
Z kim kontaktują się kontrolerzy? Z Moskwą?
Trudno to ustalić, kontrolerzy i ich rozmówcy posługują się kryptonimami, ale na pewno był to jakiś ośrodek nadrzędny.
Tożsamość rozmówców kontrolerów w ogóle nie jest znana?
Wystąpiłem o to do strony rosyjskiej pod koniec sierpnia. Chciałem ustalić nie tylko tożsamość, lecz także funkcję tych osób i ich rolę w całym procesie podejmowania decyzji. Nie dostałem odpowiedzi.
Powtórzę: liczę, że Rosjanie pokażą to wszystko w raporcie.
Ile rozmów telefonicznych zostało przeprowadzonych?
Kilka. Nie mogę ujawniać szczegółów, o wszystkim opinia publiczna zostanie poinformowana w odpowiednim czasie. Mam bardzo szczegółowe notatki i zapisy. Także komplet mojej korespondencji z MAK. Jeżeli komisja ministra Millera będzie zainteresowana, przekażę je do jej dyspozycji.
Eksperci podkreślają, że rozmowy z wieży w połączeniu ze stenogramami rozmów z kabiny pilotów i rejestratorami pracy urządzeń samolotu byłyby krokiem milowym w ustaleniu przyczyn i okoliczności katastrofy. Dlaczego do tej pory nie znamy efektów pracy nad analizą nagrań z wież, choć komisja Millera otrzymała je ponad dwa miesiące temu?
O to musi Pan zapytać pana Millera.
Wśród tych nagrań są rozmowy z pilotami ił-76 i polskiego jaka-40?
Tak. Także krótkie wymiany zdań z pilotami innych przelatujących samolotów.
Jak nagrania wpływają na ocenę odpowiedzialności kontrolerów za to, co wydarzyło się 10 kwietnia?
Kluczową sprawą jest kwalifikacja lotu. Jeżeli przyjmiemy, że był to lot cywilny - jak chcą Rosjanie - to w takim przypadku całość odpowiedzialności spada na pilotów. To oni podejmują decyzję o lądowaniu, a wieża jest zobowiązana dostarczyć komplet informacji. W przypadku lotów wojskowych - w zależności od obowiązujących procedur - których, przypomnę, cały czas nie posiadamy, odpowiedzialność kontrolera ruchu zwiększa się.
Rozmawiał Andrzej Grzegrzółka