Menu Region

Jędrzejczak: Nawet nie myślę o tym, że przegram

Jędrzejczak: Nawet nie myślę o tym, że przegram

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Oskar Berezowski

Prześlij Drukuj
Z Otylią Jędrzejczak, mistrzynią olimpijską na 200 m st. motylkowym z Aten i dwukrotną srebrną medalistką igrzysk 2004 r., rozmawia Oskar Berezowski
Jakie są najmocniejsze strony Otylii Jędrzejczak?
Wydaje mi się, że moją mocną stroną jest zrównoważona technika w kilku elementach. Mam dobry start, poprawiłam nawrót dzięki udanemu sezonowi na krótkim basenie. Nieźle czuję się na finiszu.

Amerykanie i Australijczycy wykorzystują superkomputery do analizy techniki pływania pod wodą. A Pani?
Mieliśmy konsultacje u prof. Reina Hajlanda, światowej klasy eksperta od techniki pływania. Filmował nas i porównywał z innymi zawodnikami, a ma w swoim komputerze dane o prawie wszystkich najlepszych na świecie. Korzystałam więc ze wskazówek eksperta i starałam się wziąć do serca jego nauki.


Jest coś w Pani dyspozycji fizycznej, czego nie jest Pani pewna?
Największe sukcesy odnosiłam po treningach na nizinach, teraz wszystko się zmieniło. Podczas ostatniego zgrupowania w Sierra Nevada robiliśmy kilka rzeczy po raz pierwszy. Na przykład nigdy do tej pory nie trenowałam szybkości w wysokich górach. Teraz tego próbowaliśmy, ale efekt będzie widoczny po ok. 20 dniach od powrotu z gór. Wewnętrznie czuję, że to był dobry pomysł, ale tak naprawdę do ostatniej chwili nie będę w stu procentach pewna, czy dobrze się przygotowałam. Teraz jestem przekonana, że zrobiłam, co mogłam. Pamiętam zeszły rok, gdy po powrocie z Sierra otarłam się o rekordy życiowe.

Ale sezon zaczął się fatalnie: od poważnych kłopotów ze zdrowiem i przerw w treningach.
Bez przesady. Od tego czasu minęło już prawie pół roku. Nie ma we mnie śladu po przebytych chorobach. Końskie dawki antybiotyków osłabiły mnie, ale już o tym nie pamiętam.

Cztery lata temu zdobyła pani aż trzy medale, w tym złoty na 200 m delfinem. Ile startów zaplanowała Pani w Pekinie?
Moim koronnym dystansem będzie 200 m delfinem. Nie wiem, co jeszcze. Wiele zależeć będzie od samopoczucia już w Pekinie. Dla mnie to naprawdę wciąż otwarta sprawa.

Obrona złotego medalu będzie bardzo trudna?
Nie zastanawiam się nad tym, że mam bronić tytułu. Tamten złoty medal to już przeszłość, zamknięty rozdział. Igrzyska w Pekinie to nowy rozdział z czystymi kartami, które zapiszę po swojemu. Jasne, że lecę tam jako mistrzyni, ale od tego czasu wiele się zmieniło. Jeśli będę obsesyjnie myślała tylko o tym, że kiedyś coś osiągnęłam, to nie wytrzymam tego psychicznie.

Czerpie Pani jeszcze przyjemność z pływania?
Tylko dlatego jeszcze startuję. Na tych igrzyskach chciałabym popłynąć perfekcyjnie: poczuć idealny ruch w wodzie, moment, w którym nie popełniam żadnego błędu, ramiona, nogi i woda są ze sobą w idealnej harmonii. To jest moje marzenie. Gdy wyjdę w Pekinie z wody, w mojej głowie ma być przyjemna myśl, że technika była bezbłędna, że popłynęłam najszybciej jak potrafiłam.

Nawet jeśli ta przyjemność będzie oznaczała 4. miejsce?
Nawet wtedy będę chciała zapamiętać to, co dobre. Oczywiście nie zakładam, że przegram. Porażka bardzo mnie zaboli. Jadę tam walczyć i zrobić wszystko, co potrafię, ale jeśli któraś z dziewczyn ustanowi jakiś nieprawdopodobny rekord świata, to jaki ja będę miała na to wpływ?

Nie ma też Pani wpływu na to, że finały odbędą się rano. Cztery lata temu wygrywała Pani wieczorem, rekord świata pobiła Pani po godz. 18, a w Chinach trzeba będzie wykrzesać z siebie energię o godz. 10. Wielu zawodników bardzo się tym denerwuje.
Ja nie bardzo. Oczywiście wolałabym, żeby wszystko było po staremu, ale wszyscy będą mieli ten sam kłopot. Nie chcę być też odebrana jako zawodniczka, która marudzi na harmonogram startów.

Część pływaków ma swoje sposoby na oszczędzanie energii przed startem. Nasz sprinter Bartosz Kizierowski ogranicza chodzenie i stanie do minimum. Pani też jest energooszczędna?
Staram się przestrzegać reżimu snu. Traktuję to jako część treningu, więc z zegarkiem w ręku reguluję teraz rytm, żeby w Chinach zasypiać już przed godz. 22. Nie ma jednak innych sposobów na oszczędzanie energii. Staram się zgromadzić jej tyle, żeby starczyło na pływanie, chodzenie, a nawet mówienie.

Ogląda Pani jakieś filmy mobilizujące do walki?

Same jakoś wpadają mi w ręce. Ostatnio spore wrażenie zrobiły na mnie "Any Given Sunday" i "We are Marshall" o futbolistach amerykańskich.

Polskie tytuły to "Męska Gra" i "Męski Sport". Do igrzysk też trzeba podejść po męsku?
Na pewno nie można się poddać emocjom i stracić głowy. W tej chwili na moim dystansie jest przynajmniej kilka dziewczyn, które mogą wygrać w Pekinie. O wyniku zadecydują części sekundy i nastawienie psychiczne.

To będą Pani ostatnie igrzyska?
Trzeci raz staruję w tej imprezie. Nie ma chyba jednak teraz sensu składanie jednoznacznych deklaracji. Najpierw chcę wziąć udział w zawodach w Pekinie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się