Menu Region

Niech to się już zacznie i emocje wyprą refleksje

Niech to się już zacznie i emocje wyprą refleksje

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Robert Korzeniowski szef TVP Sport

Prześlij Drukuj
Zakazane Miasto napełnia się życiem. Nie, nie chodzi tu wcale o turystów napływających masowo do kompleksu pałaców cesarskich ozdobionego od strony placu Tiananmen portretem Mao.
Życie stopniowo napływa do całego olimpijskiego kompleksu, który był wznoszony przez ostatnich siedem długich lat w atmosferze dumy połączonej z niepokojem o właściwe socjalistyczne tempo i właściwie wyrażony podziw całego świata.

Nasze Zakazane Miasto to Olympic Green z głównymi arenami zmagań sportowców, słynną Kostką Wodną, gdzie o medale walczyć będą Jędrzejczak, Sawrymowicz i Korzeniowski.

Ptasim Gniazdem, gdzie już za chwilę odbędzie się ceremonia otwarcia, ruszą do boju Pyrek, Plawgo, Jesień i Majewski z prawie siedemdziesiątką innych polskich lekkoatletów, gdzie w końcu w finale piłkarskiego turnieju Ronaldinho zagra przeciwko Messiemu.

Gwiazdy już dotarły na miejsce albo właśnie są w drodze. Zapełnia się codziennie otoczona podwójnymi zasiekami wioska olimpijska. Piękna, luksusowa, pełna zieleni, fontann i perfekcyjnie wyizolowana nawet w ramach całego kompleksu.

Owszem, zawodnicy potrzebują luzu i wyciszenia, szczególnie przed startem życia, ale wskazane jest też trochę tego życia widzieć wokół siebie. Owszem, widzą wyprężonych w pozycji na baczność żołnierzy i policjantów stojących pomiędzy zasiekami i oddalonych od siebie najwyżej o 100 m. Wszystko dla bezpieczeństwa.

Dziś rano, gdy wyszedłem na poranny jogging po naszym Zakazanym Mieście, przeszedłem trzy kontrole w ciągu 35 min, nie opuszczając strefy niedostępnej dla zwykłych mieszkańców Pekinu. Oni zresztą wczoraj gromadzili się tłumnie w bezpiecznej, czytaj: dozwolonej, odległości do stadionu i pływalni, gdzie prowadzono próby przed ceremonią otwarcia. Podziwiali, fotografowali i przepełniali się dumą.

Wszystko jest tu piękne, nowoczesne, by nie powiedzieć sterylne. Tak sterylne, że zaczynam mieć wątpliwość, czy orbity, po jakich krążą różni uczestnicy tego samego wydarzenia, kiedykolwiek się spotkają.

Pamiętam Olympic Park w Sydney i tysiące turystów, kibiców wylewających się do niego ze stacji metra, pamiętam kawiarenki wokół wioski olimpijskiej w Barcelonie, pamiętam wreszcie Pekin tętniący życiem jeszcze przed rokiem. Jestem przekonany, że będziemy tu świadkami wielkiego sportowego widowiska.

Wiem, że przy obecnym poziomie dotarcia mediów, a szczególnie telewizji, igrzyska będą w każdym domu serwowane a la carte w zależności od wyboru kanału. Wiem jednak, że slogan igrzysk "Jeden świat , jedno marzenie" pozostanie najprawdopodobniej idealistycznym zawołaniem skierowanym na kolejną olimpiadę.

Nie ma bowiem niczego bardziej łączącego współczesną cywilizację niż igrzyska olimpijskie, niczego bardziej zrozumiałego niż ceremoniał zapalania znicza, ślubowanie, wręczanie medali i hymnów narodowych z pięcioma kółkami w tle. Tylko czy ludzkość chce wspólnie o czymkolwiek marzyć? I wyznawać wspólne wartości? Czy kiedykolwiek naprawdę chciała?

Niech jednak wszystko się już zacznie, gdy połączą się te wszystkie ósemki i niech zacznę kibicować naszym. Wtedy refleksja zostanie zdominowana przez emocje. I niech tak już będzie do wygaszenia ognia. Potem wrócę do rozmyślań, przez moment oglądając się za siebie i patrząc w kierunku bliższego nam kulturowo i geograficznie Londynu.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się