No właśnie: czy kadra Franciszka Smudy zaczyna przypominać zespół, który nie sprawi nam wstydu podczas Euro 2012? A może rację ma Jan Tomaszewski, który stwierdził, że obecny selekcjoner może zbudować co najwyżej babkę z piasku? Mecz z Australią trochę zaciemnił nam obraz. Z jednej strony, potwierdziło się, że biało-czerwoni potrafią stworzyć sobie dogodne sytuacje do strzelenia bramki. Z drugiej - okazało się, że nie tylko Ireneusz Jeleń ma problemy ze skutecznością.
Zawiodła w dodatku obrona, tak chwalona przez niektórych po sobotnim meczu z Ukrainą (1:1). Widać, że w układance Smudy nadal brakuje kilku elementów.
Problemy na przedpolu
Jakich? Przegląd kadry najlepiej zacząć od bramki. Tu wreszcie możemy odetchnąć, bo do formy, równowagi psychicznej i łask selekcjonera powrócił Artur Boruc. Broniący z Australią Przemysław Tytoń może sobie deklarować, że dobrą grą w Rodzie Kerkrade nie da Smudzie wyboru przy obsadzie bramki na Euro, ale nie da się ukryć, że szanse ma niewielkie. O ile, rzecz jasna, Borucowi znów coś nie odbije.
Problemy zaczynają się za to na przedpolu. - Po meczu z Ukrainą chwalono grę Grzegorza Wojtkowiaka i Michała Żewłakowa. Po Australii muszę niestety stwierdzić, że żaden z nich mnie nie przekonuje. Trzeba szukać dalej - uważa Dziekanowski.
Bocznych już mamy
Z gry bocznych obrońców Łukasza Piszczka i Sebastiana Boenischa możemy być za to zadowoleni. Pierwszy był we wtorek naszym najlepszym defensorem. Drugi popełnia błędy w destrukcji, wniósł za to nową jakość do naszej gry ofensywnej - celne dośrodkowania. Można się tylko przyczepić, że obaj trochę za szeroko się ustawiają, co ułatwia rywalom przedostanie się pod naszą bramkę.
Jeszcze bardziej ułatwiał im to we wtorek brak defensywnego pomocnika. Bo nie był nim z pewnością ustawiony na tej pozycji obrońca Dariusz Pietrasiak. - Trzeba nie przespać kilku nocy, żeby coś takiego wymyślić, albo wpaść na to pod wpływem impulsu. Cokolwiek by to było, eksperyment się nie powiódł - uważa Dziekanowski.
Skoro selekcjoner przeprosił się z Arturem Borucem i Ebim Smolarkiem, to czemu nie z Mariuszem Lewandowskim?Nas także zastanawia decyzja Smudy. Pamiętamy jego niedawne deklaracje, że jeśli Tomasz Bandrowski trochę się podszkoli technicznie, to razem z Adamem Matuszczykiem będą na Euro 2012 taką parą jak Iniesta i Xavi w Barcelonie. Dlaczego w takim razie ten drugi (pierwszego wyeliminował uraz) nie zagrał we wtorek choćby przez minutę?
Jest jeszcze jeden pomysł. Skoro Smuda mógł się przeprosić z Borucem i Euzebiuszem Smolarkiem, to czemu nie z Mariuszem Lewandowskim. Jedyny argument przeciwko to chyba fakt, że piłkarz PFK Sewastopol będzie miał podczas Euro 33 lata.
Dwójką w ataku
Pozostała reszta pomocy i atak. Tu mamy pięciu pewniaków: Rafała Murawskiego, Jakuba Błaszczykowskiego, Ireneusza Jelenia, Roberta Lewandowskiego i Ludovica Obraniaka (wypadł z kadry, bo leczy kontuzję). No, może jeszcze Euzebiusza Smolarka, który powoli wraca do dawnej formy. W obecnej dyspozycji na grę w kadrze na pewno nie zasługuje za to Sławomir Peszko.
- Można się tylko zastanawiać nad sensem ustawiania Lewandowskiego jako lewoskrzydłowego. We wtorek strzelił gola, ale to ewidentnie nie jego pozycja. Być może lepszym pomysłem byłoby zagrać bardziej klasycznym ustawieniem, z dwójką napastników. Tym bardziej że w tym preferowanym przez Smudę nie bardzo widzę piłkarza, który miałby operować za plecami wysuniętego Jelenia - zastanawia się Dziekanowski. - Na pewno nie jest kimś takim Maciej Iwański, ma przebłyski, ale to za mało. Murawski jest bardziej pożyteczny w środku pola. Może Maciej Rybus, choć on chyba bardziej przydałby się jednak na lewej pomocy, gdzie również mamy na razie wakat - dodaje.
Hubert Zdankiewicz