Europa pełna jest możliwości - mówił Barroso (© PAP)
Anna J. Dudek, Michał Kot
2010-09-08 07:52:48, aktualizacja: 2010-09-08 07:55:13
Kiedy przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso przemawiał we wtorek w Strasburgu, poświęcając zasadniczą część przemówienia sprawom gospodarczym, mieszkańcy Londynu usiłowali dostać się do pracy, co było wyjątkowo trudne z uwagi na strajki pracowników metra, zaś w Paryżu setki tysięcy ludzi protestowały na ulicach przeciw reformie systemu emerytalnego.
Fakt, że wszystkie te wydarzenia odbywały się jednocześnie w różnych częściach Europy, jest o tyle istotny, że pokazuje rozbieżność między propozycjami polityków, którzy w poszukiwaniu oszczędności planują cięcia budżetowe, a reakcją ludzi, w których owe cięcia uderzą. Fale strajków w Paryżu i Londynie są tego najlepszym przykładem.
Sparaliżowany Londyn, skandujący Paryż
We Francji przeciwko forsowanej przez administrację Sarkozy'ego reformie protestowało - według różnych szacunków - od 1 do prawie 3 mln ludzi. Francuzi wyszli na ulicę w geście protestu przeciwko ustawie, która zmusi ich do dłuższego czasu pracy i przesunie wiek emerytalny o dwa lata - z 60 do 62 lat. Francja do tej pory była jednym z krajów europejskich, w których najwcześniej można było przejść na emeryturę. W Londynie natomiast związki zawodowe protestowały przeciwko planowanym zmianom poziomu zatrudnienia bileterów, co może, w opinii związków zawodowych, narazić bezpieczeństwo pasażerów.
Przemówienie szefa Komisji Europejskiej, w którym skupił się on na gospodarce, wpisujące się w tendencje ogólnoeuropejskie, wywołało pochwały z jednej i surową, pełną powątpiewania w możliwość powodzenia planu krytykę z drugiej strony.
Wśród priorytetów unijnej gospodarki Barroso wymienił rozwiązanie problemów związanych z kryzysem i zarządzaniem gospodarczym, przywrócenie wzrostu zatrudnienia, rozpoczęcie negocjacji w sprawie nowoczesnego budżetu UE, a także zapewnienie Unii wiodącego miejsca na arenie międzynarodowej oraz budowanie przestrzeni wolności, sprawiedliwości i bezpieczeństwa. Zwłaszcza ten ostatni punkt budzi wątpliwości o tyle, że Barroso był już krytykowany za niepodjęcie walki o prawa deportowanych z Francji Romów.
Historyczny moment w Strasburgu
Wtorkowe przemówienie szefa KE było pierwszym w historii, którego wiodącym tematem był szeroko pojęty stan Unii. Odtąd szef Komisji Europejskiej ma takie przemówienia wygłaszać co roku - wzorem dorocznych wystąpień prezydenta USA w Kongresie. - Europa 2020 zaczyna się już dziś. W pierwszej kolejności musimy zająć się tymi reformami, które stymulują wzrost gospodarczy w największym stopniu, i przyśpieszyć ich realizację. Pozwoliłoby to nam podnieść poziom wzrostu gospodarczego o ponad jedną trzecią do 2020 r. - mówił Barroso w Parlamencie Europejskim, odnosząc się między innymi do nowych ram czasowych, w których mają się dokonać w Unii znaczące zmiany.
Wprowadzenie reform, które będą stymulować wzrost gospodarczy, oznacza uczynienie ze zwiększenia liczby miejsc pracy, podniesienia konkurencyjności przedsiębiorstw oraz pogłębienia jednolitego rynku absolutnych unijnych priorytetów.
Prawie 6,5 mln osób straciło w Europie pracę od 2008 r. Barroso uważa, że w dość prosty sposób można temu przeciwdziałać i doprowadzić do zwiększenia stopy zatrudnienia. - Europa pełna jest możliwości. Stopa bezrobocia jest bardzo wysoka, ale mamy obecnie 4 mln wolnych miejsc pracy - mówił Barroso, przedstawiając propozycję Europejskiego Monitora Wakatów. Ów monitor ma zawierać informacje o wakatach w Europie i tych umiejętnościach, które najbardziej cenią pracodawcy.
Kolejnym sposobem na zwiększenie wzrostu gospodarczego w Unii ma być większa konkurencyjność przedsiębiorstw. - Powinniśmy nadal starać się ułatwiać życie europejskim małym i średnim przedsiębiorstwom. Zapewniają one dwie trzecie miejsc pracy w sektorze prywatnym. Największe problemy, z którymi się borykają, dotyczą innowacji i biurokracji. Staramy się im pomóc w obu tych kwestiach - mówił o tej sprawie przewodniczący KE.
Eksperci mówią, że wtorkowe przemówienie José Barroso można uznać za historyczne
Dużo miejsca poświęcił też związanej z badaniami i rozwojem projektów badawczych kwestii patentów. - Kolejną zasadniczą próbą będzie to, czy państwa członkowskie gotowe są, aby dokonać przełomu w sprawie patentu, który byłby ważny w całej Unii Europejskiej. Nasi innowatorzy często ponoszą dziesięciokrotnie wyższe koszty niż ich konkurenci w Stanach Zjednoczonych czy w Japonii - przekonywał Barroso.
Energetyka i silny rynek wewnętrzny
Szczególnie dużo uwagi poświęcił Barroso kwestii energetyki i budowy stabilnego, wewnętrznego rynku. Docelowo Europa ma stać się wspólnotą także pod względem energetycznym, a ten cel może zostać osiągnięty między innymi poprzez zbudowanie i zapewnienie wzajemnego połączenia między energetycznymi sieciami przesyłowymi.
Konkrety legislacyjne mają się pojawić pod koniec 2011 r., na razie wszystko, o czym mówił przewodniczący KE, pozostaje w sferze mniej lub bardziej zaawansowanych planów. Na razie Barroso opowiedział się za tym, by kolejne unijne ramy finansowe obejmowały 10 lat, z przeglądem w połowie tego okresu, a nie jak obecnie siedem lat. Barroso nazwał to opcją 5+5. Parlament Europejski opowiadał się już wcześniej za skróceniem obecnej siedmiolatki do lat pięciu, czyli do tylu, ile wynosi kadencja zarówno Parlamentu Europejskiego, jak i Komisji.
Kryzys zażegnany, zdany test z solidarności
Barroso uznał, że widać oznaki ożywienia gospodarczego po kryzysie. Cieszył się, że bezrobocie przestało rosnąć i zapowiedział, że tegoroczny wzrost PKB będzie wyższy, niż dotąd prognozowano. Ostatnie prognozy Komisji Europejskiej mówią o wzroście gospodarczym w UE w wysokości 1 proc., zaś w strefie euro o 0,9 proc. - Zdaliśmy test solidarności. Ci, którzy mówili o upadku Europy, nie mieli racji. Europejczycy mogą liczyć na to, że UE zrobi to, co jest konieczne, by zapewnić dobrą przyszłość. Perspektywy wzrostu są lepsze niż rok temu - również w wyniku naszych działań - podsumował Barroso dotychczasowe wysiłki UE w obliczu kryzysu. Najbliższych 12 miesięcy - jego zdaniem - powinno zostać wykorzystanych na przyśpieszenie reform budżetowych.
Barroso powiedział także, że widzi wolę rządów Unii Europejskiej do wprowadzenia zarządzania gospodarczego w UE, silniejszego nadzoru, wyrównywania nierówności makroekonomicznych w strefie euro i ewentualnych sankcji. Zapowiedział, że konkretne propozycje legislacyjne w tej sprawie Komisja Europejska przedstawi września. - Nadszedł czas na właściwe inwestycje w lepszą przyszłość. Unia musi pokazać, że jest czymś więcej niż 27 rozwiązaniami krajowymi. Albo będziemy płynąć wspólnie, albo utoniemy osobno! - powiedział przewodniczący KE. - Pesymizm i promowanie porażki nie pozwolą na wygraną; sprawią to pewność siebie, optymizm i dobra wola - dodał.
Nie mieli racji ci, którzy mówili o upadku Europy - mówił w swoim wystąpieniu Barroso
Pochwały od chadecji, krytyka od liberałów
O ile chadecja, do której należy sam Barroso, chwaliła jego wystąpienie, to socjaliści , Zieloni i liberałowie nie szczędzili krytyki. - W ogólnikowych deklaracjach ta Komisja jest mistrzem Europy - ironizował lider Zielonych Daniel Cohn-Bendit. Jak wielu innych mówców, wytknął Barroso bezczynność wobec deportacji Romów z Francji. Był to zresztą temat, który zdominował debatę. - Barroso nie podjął walki w tej sprawie - ubolewał lider socjalistów Martin Schulz. Wtórował mu lider liberałów Guy Verhofstadt, mówiąc: - Nie można zaakceptować tego, że prawa Romów są gwałcone. W tak niepewnym świecie Europa musi pozostać bardziej niż kiedykolwiek kontynentem wolności, tolerancji i sprawiedliwości.
Do tych głosów przyłączył się także szef frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów Michał Kamiński. - Nie może być akceptacji tego, że jakiś rząd w Europie (...) podpala beczkę z prochem, jakim jest ksenofobia - powiedział.
Wagę wtorkowego wystąpienia podkreśla dr Marek Cichocki, ekspert z Centrum Europejskiego "Natolin". - Było to pierwsze wystąpienie Barroso w ramach nowej kompetencji, którą szef Komisji Europejskiej nabył za sprawą traktatu lizbońskiego.
Pochwały z jednej, głosy krytyki z drugiej strony - między nimi zaś setki tysięcy strajkujących i protestujących ludzi. Oni z pewnością są solidarni, podobnie jak Europa w wizji Barroso, w swoim proteście przeciwko reformom, które uderzą właśnie w nich.