- Po co te zdjęcia, ja naprawdę nic wielkiego nie zrobiłam - uśmiecha się Danuta Manes. Skromna sprzedawczyni ze sklepu warzywnego przy ulicy Szkolnej popisała się w poniedziałkowy wieczór nie lada odwagą. Kobieta bohatersko stanęła naprzeciwko pędzącego samochodu, tylko po to, by zatrzymać kierowcę, który parę sekund wcześniej potrącił człowieka.
Poniedziałek, kilkanaście minut po 21. Z ulicy Koziej w Wrocławską z dużą prędkością skręca fiat seicento. Samochód potrąca przechodzącego przez ulicę mężczyznę. Ten nawet nie spojrzał przed wejściem na jezdnię w lewo - seicento wjechało pod prąd na ulicę jednokierunkową.
- Nie wiem czy przeleciał przez maskę, czy tylko został zahaczony. Kiedy obróciłam się, leżał na jezdni z zakrwawioną głową - wspomina Danuta Manes.
Kierowca przez kilka sekund stał w miejscu. Gdy otrząsnął się z szoku, ruszył z piskiem opon. I najprawdopodobniej uciekłby, gdyby nie Danuta Manes, która odważnie stanęła na jezdni na wprost jadącego samochodu. Ryzykowała życiem - kierowca mógł się nie zatrzymać. Szczęśliwie tym razem nacisnął na pedał hamulca.
- Byłam w szoku i nie myślałam o tym, co może się stać. To był naturalny odruch - opowiada kobieta.
Ale to jeszcze nie koniec dramatycznych wydarzeń tego wieczora. Zanim kilku przechodniów zadzwoniło po policję i pogotowie ratunkowe, z seicento wysiadło dwóch młodych, krótko ostrzyżonych mężczyzn. Kierowca podszedł do leżącego na jezdni rannego człowieka, spytał się, czy nic mu nie jest, po czym wrócił do samochodu i drugi raz usiłował uciec. Błyskawicznie znalazła się przy nim grupa gapiów, którzy wyciągnęli go z auta i zabrali kluczyki. Będący pod wpływem alkoholu młody mężczyzna był agresywny. Podchodził do stojących obok ludzi i próbował siłą przeczesywać ich kieszenie w poszukiwaniu kluczyków. Bohaterska sklepikarka bez wahania ruszyła, by go powstrzymać. Dopiero później pomogli jej przechodzący mężczyźni.
- Chodził od jednego do drugiego i pytał o kluczyki. Nawet nie krył się z tym, że znowu chce uciec - wspomina Danuta Manes.
Po kilkunastu nerwowych minutach na Wrocławskiej zjawili się policjanci. Przy próbie przeszukania agresywny kierowca wszczął szarpaninę, uszkadzając przy okazji drzwi radiowozu.
- 19-letni kierowca miał we krwi 0,6 promila alkoholu. Badania wykażą, czy był do tego pod wpływem środków odurzających. Za potrącenie pieszego pod wpływem alkoholu, próbę ucieczki i zniszczenie radiowozu grozi mu wiele lat więzienia - mówi podinspektor Romuald Piecuch z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu.
Danuta Manes zaryzykowała życiem, by zatrzymać pijanego mężczyznę. Czy jej bohaterska postawa zostanie uhonorowana?
- Zawsze zauważamy tak odważne zachowania wśród poznaniaków. To przykład prawdziwie obywatelskiej postawy, którą wypada tylko naśladować - twierdzi Romuald Piecuch.
Tymczasem obrażenia rannego w wypadku mężczyzny nie okazały się poważne. Po założeniu czterech szwów na głowie lekarze wypisali go do domu.