Po jednej stronie drogi reprezentacyjna, piękna i nowoczesna rezydencja prezydenta RP. Po drugiej - ogrodzony obrzydliwym płotem kilkunastohektarowy obszar w środku lasu ze zdewastowanymi obiektami, gruzem i wyciętymi drzewami. To dawna jednostka wojskowa.
Armii nie ma tu już od kilku lat, gospodarza także nie. - Kiedy człowiek widzi taką dewastację, ogarnia go przerażenie - mówi Andrzej Buliński, mieszkaniec Helu, który stara się zainteresować państwowe urzędy sytuacją przy rezydencji. - Nastąpiła tu moim zdaniem m.in. nadmierna wycinka drzew.
Buliński zainteresował też sprawą organizacje ekologiczne. - Jeśli będziemy mieli do czynienia z bezczynnością władz, zorganizujemy happening, aby pokazać, jak można zdewastować tak piękny zakątek Polski - zapowiada helanin.
- Mam zapewnienie, że wezmą w nim udział ekolodzy. Taka manifestacja przy bramie siedziby prezydenta nie pozostanie bez echa.
Ekolodzy grożą manifestacją. Ostatni raz protestowali, gdy w Helu przebywał prezydent USA
W czasach PRL Hel był miastem zamkniętym z ogromną ilością stacjonujących tu sił zbrojnych. Od lat 90. następowała sukcesywna ewakuacja armii z półwyspu. Część opuszczonych jednostek trafiła do Lasów Państwowych, część sprzedała Agencja Mienia Wojskowego, inne czekają na kupców.
Tereny leżące bliżej centrum Helu są oczywiście stale monitorowane przez mieszkańców, ukrytą w lasach jednostkę rzadko kto odwiedzał. Co jest zresztą na rękę służbom chroniącym wypoczywającą w sąsiedztwie głowę państwa.
- Na to, co się działo na terenach zajętych przez wojsko, nie mamy żadnego wpływu - mówi Jarosław Jaszewski, dyrektor Nadmorskiego Parku Krajobrazowego, który obejmuje swym zasięgiem m.in. cały półwysep. Władze lokalne chętnie przejęłyby od wojska atrakcyjne tereny i przeznaczyły pod turystykę, ale grunty koło rezydencji najwyraźniej sobie odpuszczają. - Jest to łakomy kąsek, ale są też inne - powiedział nam wczoraj burmistrz Mirosław Wądołowski. - Według naszych informacji jednostka 4640 miała być zwrócona przez wojsko Lasom Państwowym, ale te jej nie przyjęły w takim stanie. Dopiero po rekultywacji. Obecnie jakaś firma usuwa stamtąd pozostałości obiektów wojskowych. Andrzej Buliński zwrócił się do ministra ochrony środowiska Andrzeja Kraszewskiego o wszczęcie postępowania administracyjnego dotyczącego dewastacji trenów leśnych. - Sprawa została zgodnie z właściwościami przekazana do MON - powiedziała nam Magda Sikora, rzeczniczka prasowa MOŚ.
Wczoraj dostaliśmy odpowiedź z resortu obrony. - Aktualnie trwa rekultywacja terenu dawnej jednostki wojskowej nr 4640 - czytamy w dokumencie. Doprowadzenie użytkowanych przez wojsko terenów do stanu poprzedniego, siłami i na koszt armii, jest koniecznym warunkiem przejęcia nieruchomości przez Nadleśnictwo Wejherowo. Zakończenie rekultywacji planowane jest na koniec 2011 roku. Do tej pory do zarządcy nieruchomości wojskowych w tym regionie wpłynęła jedna skarga dotycząca rzekomej dewastacji lasu na użytkowanym terenie.
Andrzej Buliński dogląda dawnej jednostki i zapewnia, że jest w stałym kontakcie z ekologami. Ostatnia manifestacja w pobliżu rezydencji w Helu miała miejsce podczas pamiętnej wizyty prezydenta USA.