czwartek 09 lutego 2012 r. imieniny obchodzą: Apolonia, Eryka, Cyryl

Polska » Aktualności » Artykuł

Holandia i Belgia pogrążają się w kryzysie politycznym

Polska David Charter, "The Times"

2010-09-07 20:46:49, aktualizacja: 2010-09-07 20:46:49

W bastionach zachodniej demokracji od kilku miesięcy nie udaje się utworzyć rządu. W Belgii i Holandii panuje kryzys polityczny. Proporcjonalna ordynacja wyborcza od blisko trzech miesięcy uniemożliwia utworzenie rządu w tych krajach.

Holenderskie rozmowy o rządzie mniejszościowym z poparciem Geerta Wildersa i jego Partii Wolności załamały się w zeszłym tygodniu, kiedy ten kontrowersyjny antyislamista odszedł od stołu rokowań.

W Belgii najlepszy wynik osiągnęli prawicowi separatyści flamandzcy Barta De Wevera, a drugie miejsce zajęli socjaliści z francuskojęzycznego Południa, którzy mają diametralnie przeciwne poglądy na temat przyszłości państwa belgijskiego.
∨ Czytaj dalej
Reklama
Wilders i De Wever są traktowani jak politycy nieprzewidywalni i nieodpowiedzialni, ale arytmetyka wyborcza skazała główne partie na negocjacje z nimi.

Mark Rutte, przywódca centroprawicowych liberałów, czyli największej partii holenderskiej, chce redukcji deficytu budżetowego o 20 mld euro, a w Belgii konieczne jest obniżenie wydatków publicznych o 25 mld euro. Takie drastyczne posunięcia wymagają stabilnego rządu, podczas gdy w obu krajach rządzą tymczasowe gabinety pod wodzą premierów odrzuconych w czerwcu przez wyborców. W Holandii, gdzie głosy rozłożyły się mniej więcej po równo między lewicę a prawicę, mówi się o konieczności powtórzenia wyborów. Wilders, którego partia osiągnęła trzeci wynik, miał wspierać koalicję Ruttego z chadekami.

Wilders zyskał poparcie dzięki agresywnym wypowiedziom antyislamskim oraz wzywaniu do wprowadzenia podatku od chusty, zakończenia budowy meczetów oraz zakazu publikacji Koranu. Jego decyzja o wyjeździe do Nowego Jorku w celu przyłączenia się do protestów przeciwko budowie ośrodka islamskiego w pobliżu Ground Zero zwiększyła zakłopotanie chadeków z powodu negocjacji z nim. W końcu trzech chadeków zagroziło odejściem z partii, przez co negocjacje straciły sens, bo koalicja nie miałaby większości w parlamencie.

Pasywność w relacjach z USA nigdy nam nie służyła. Trzeba umieć artykułować swoje polityczne celeW Holandii przynajmniej nie leży na szali przyszłość kraju, inaczej niż za granicą belgijską. De Wever opowiadał się w kampanii za niepodległością Flandrii, a teraz stawia zwiększenie autonomii tego regionu jako warunek przystąpienia do rządu. Tu wyborcza arytmetyka jest jeszcze bardziej skomplikowana, ponieważ w rozmowach koalicyjnych bierze udział aż siedem partii. Nic dziwnego, że utworzenie poprzedniego rządu trwało prawie dziewięć miesięcy.

W ostatnich dniach rokowania przybrały interesujący obrót: ważni francuskojęzyczni politycy po raz pierwszy otwarcie mówią o możliwości rozpadu kraju. Laurette Onkelinx, wicepremier i socjalistka z Południa, powiedziała: - Jeśli się rozejdziemy, najwyższą ceną zapłacą najsłabsi. Z drugiej strony nie możemy dłużej ignorować faktu, że duża część ludności Flandrii tego sobie życzy. A więc tak, musimy się przygotować na rozpad Belgii.

Philippe Moureaux, socjalista, powiedział, że Belgia jest na progu "stopniowej organizacji podziału", a Rudy Demotte, szef rządu regionalnego w Walonii, stwierdził, że wszystkie opcje są otwarte.

Jeśli to jest taktyka obliczona na postraszenie innych polityków, to należy ją uznać za niebezpieczną. Sytuacja ta pokazuje, że przy proporcjonalnej ordynacji wyborczej wyłonienie rządu może być bardzo trudne. Odejście od systemu jednomandatowego na rzecz ordynacji z reguły pozwala dostać się do parlamentu wielu partiom.

David Charter, "The Times"

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 06.02.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama