Ze szpitala na Solcu zginęła dokumentacja finansowa. Z komputerów wykasowano też część ekonomicznych baz danych. Kto to zrobił? Nie wiadomo. Choć sprawą powinna zająć się prokuratura, ratusz nie zamierza jej powiadamiać o przestępstwie. Zapowiada, że dokumentację odtworzy.
Lecznica na Solcu jest w tragicznej sytuacji finansowej i kadrowej. Część lekarzy i pielęgniarek odeszła z pracy. W czerwcu na stanowisko dyrektora ratusz powołał Ewę Mikłaszewską. W ciągu miesiąca miała ona przedstawić plan ratowania lecznicy.
Nie może tego zrobić, bo nie ma potrzebnych danych. Ze szpitala zginęła bowiem dokumentacja finansowa. Dane zniknęły też z komputerów.
O brakach w dokumentacji powiadomili "Polskę" pracownicy szpitala.
- Poprzednia ekipa zlikwidowała całą dokumentację finansową. Poinformowano nas, że wykasowano też część baz danych. Nie ma więc żadnych szans na poprawę naszej sytuacji - mówi jeden z pracowników. - Ludzie z tej beznadziei znów zaczynają się zwalniać - dodaje.
Dyrektor Mikłaszewska, która została przez ratusz zatrudniona na zastępstwo za zwalnianego dyrektora Wojciecha Zasackiego, nie chce komentować sprawy. Kontaktu nie ma też z odchodzącym z pracy dyrektorem Zasackim. Od kilku miesięcy jest na zwolnieniu lekarskim. Na zwolnieniu, i to od psychiatry, jest też główna księgowa lecznicy.
- Zniknięcie dokumentów z państwowej placówki to przestępstwo. O tym powinna zostać powiadomiona prokuratura - twierdzi Bartosz Dominiak, przewodniczący komisji zdrowia w Radzie Warszawy.
Ratusz nie zamierza jednak tego robić. - Uzupełnimy te braki. Odtworzymy dokumentację, bo jej część znajduje się u nas - mówi Krzysztof Marcin Zakrzewski z Biura Polityki Zdrowotnej.
Dlaczego urzędnicy nie chcą iść do prokuratury? - Bo dyrektor Zasacki został powołany przez rządzącą obecnie ratuszem ekipę - mówią radni PiS. - Skierowanie sprawy do prokuratury byłoby dla nich niewygodne - dodaje.
Inni radni opozycji twierdzą, że już wcześniej w szpitalu były problemy z dokumentami finansowymi. - My praktycznie nie widzieliśmy na oczy żadnych sprawozdań finansowych, a musieliśmy je opiniować.
Dyrektor nie chciał nam ich pokazywać - relacjonuje Małgorzata Kobus, radna PiS, która zasiada w radzie społecznej szpitala. - Wielokrotnie prosiliśmy o te dokumenty, jednak bezskutecznie - dodaje.
Szpital na Solcu ma potworne długi. Sam Zasacki kilka miesięcy temu mówił o 40-milionowym zadłużeniu. Pensje wypłacano w ratach. A z pracy wciąż odchodzi personel medyczny.
- Na moim oddziale rezygnują z pracy trzy pielęgniarki - mówi Jacek Bierca, ordynator chirurgii. - W sierpniu nie będę miał kim obsadzać dyżurów pielęgniarek - dodaje.
Ratusz obiecuje, że plan naprawczy lecznicy powstanie w ciągu dwóch tygodni. - Musimy najpierw stwierdzić, czego brakuje, ale wstępna koncepcja już jest - twierdzi Zakrzewski. Nie podaje żadnych konkretów.
Placówkę czeka inspekcja NIK-u. Kontrolerzy mają zbadać, czy publiczne pieniądze były przez lecznicę prawidłowo wydawane.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.