Polska » Opinie » Pułkownik Łukaszewicz: Kaczyński wyciąga mylne wnioski co do...

Pułkownik Łukaszewicz: Kaczyński wyciąga mylne wnioski co do przyczyn katastrofy

Data dodania: 2010-09-07 08:10:12 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-09-07 08:31:22

30KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Skutki przeciążeń dla pasażerów były katastrofalne. W tej sytuacji nikt nie miał szans na przeżycie. Z płk. Piotrem Łukaszewiczem, pilotem Tu-154 i byłym dowódcą jednostki szkolenia Dowództwa Sił Powietrznych RP, rozmawia Andrzej Grzegrzółka

Jarosław Kaczyński stwierdził, że prezydencki tupolew podczas katastrofy 10 kwietnia powinien "ściąć jak kosa zboże" brzozę, o którą zahaczyła maszyna. Czy rzeczywiście skrzydła samolotu nie powinny odczuć uderzenia z cienkim drzewem?
Całkowicie zgadzam się z opinią pana Jarosława Kaczyńskiego, z tą różnicą, że to drzewo było kosą, a skrzydło zbożem. Nacisk jednostkowy przy uderzeniu z tak dużym impetem jest olbrzymi m.in.
∨ Czytaj dalej
właśnie dlatego, że drzewo było cienkie. Brzoza bez problemu odcięła część skrzydła. Jego utrata spowodowała przechylenie się maszyny na lewą stronę, a w efekcie uderzenie grzbietem samolotu. Grzbiet w przeciwieństwie do dolnej części kadłuba jest najsłabszą częścią konstrukcji. To, co się później stało, można porównać np. z dachowaniem rozpędzonego kabrioletu. Cienkie poszycie tupolewa nie mogło pochłonąć nawet niewielkiej części siły uderzenia. Jedynie podwozie i skrzydła są elementami, które w takich sytuacjach przejmują część impetu.

Zatem gdyby prezydencki Tu-154 nie zahaczył o drzewo i przyziemił w normalnej konfiguracji, ktoś mógłby przeżyć katastrofę, tak jak mówi Jarosław Kaczyński?

Szanse przeżycia byłyby na pewno znacząco większe. Należy mieć świadomość, że załoga już po zderzeniu z drzewem i utracie części skrzydła nie miała żadnego wpływu na to, co dzieje się z maszyną. Nie mogli wyprowadzić jej ponad las i lotnisko.

Według prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego błotniste podłoże okolic lotniska Smoleńsk-Siewiernyj powinno być kolejnym czynnikiem sprzyjającym temu, aby przynajmniej część pasażerów przeżyła katastrofę.
Jedyną konsekwencją podmokłego podłoża jest to, że nie powstał większy pożar niż ten, który miał miejsce. Przy uderzeniu grzbietem rodzaj podłoża naprawdę ma drugorzędne znaczenie. Powtarzam: 50-tonowy Tu-154M z prędkością około 250 km/h uderzył częścią grzbietową w ziemię i został wyhamowany na bardzo krótkim odcinku. Skutki przeciążeń dla pasażerów były katastrofalne. W tej konkretnej sytuacji nikt nie miał żadnych szans na przeżycie. Z całym szacunkiem i zrozumieniem dla tragedii, jaką przeżył Jarosław Kaczyński, jego opinie nie mogą być obiektywne i miarodajne. Lider Prawa i Sprawiedliwości nie posiada wiedzy dotyczącej aerodynamiki, zasad pilotażu, konstrukcji samolotu czy tego, jak w danych warunkach zachowuje się maszyna. Bez względu na to, z jakimi specjalistami lotnictwa rozmawiał, jego wnioski są jednostronne.


Rozmawiał Andrzej Grzegrzółka

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Wnioski wyciągnijcie sami po przeczytaniu poniższego artykułu.

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

WP (gość), 07.09.10, 11:04:50

Wnioski wyciągnijcie sami po przeczytaniu poniższego artykułu. - SPÓŁKI SPECJALNEGO ZAUFANIA Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski, 07-09-2010 09:25 - Czy to przypadek, że wart 70 mln zł przetarg na remont Tu-154, który rozbił się pod Smoleńskiem, wygrały: spółka, w której władzach zasiada absolwent Akademii Sztabu Generalnego w Moskwie, oraz firma podejrzewana przez wywiad wojskowy o infiltrację przez FSB? W kwietniu 2009 r. spółka MAW Telecom Intl SA w konsorcjum z polską firmą Polit-Elektronik, reprezentującą przemysł rosyjski, wygrała przetarg Ministerstwa Obrony Narodowej. Ciekawe, że Polit-Elektronik nie jest nawet zarejestrowana w KRS, a jej właściciel prowadzi zwykłą działalność gospodarczą. Kontrakt o wartości prawie 70 mln zł obejmował remont główny, przedłużenie resursu technicznego i modyfikację obu rządowych Tu-154M Lux, remont główny 8 silników D-30KU, silnika TA-6A oraz agregatów zapasowych z apteczek technicznych samolotów. Zastanawiające, że przez MON pominięty został zarówno państwowy Bumar, który zajmował się wcześniej obsługą techniczną rządowych tupolewów (zlecając remonty podmoskiewskiemu przedsiębiorstwu WARS400 z Wnukowa), jak i Metalexport-S. Resort Bogdana Klicha odrzucił te oferty bez dokonania analizy cen, choć np. przedsiębiorstwo WARS400 dysponuje pełną dokumentacją tego samolotu, a także zatrudnia licencjonowanych ekspertów. Zakład w Samarze natomiast – co według informacji „Gazety Polskiej” podnosili specjaliści – nie ma doświadczenia i nie dawał gwarancji rzetelnego wykonania remontu. Specjaliści ci przypominali, że firma Aviakor z Samary przez sześć lat nie mogła się wywiązać ze zlecenia na remont czeskiego tupolewa. Jakie więc powody zdecydowały, że tym razem nie liczyła się cena, doświadczenie wykonawcy ani opinie ekspertów? I z jakiego powodu trzeba było ten remont zlecić wyjątkowo człowiekowi szczególnie zaufanemu, wręcz podporządkowanemu Władimirowi Putinowi.

Człowiek Komorowskiego

Wiceprzewodniczącym rady nadzorczej MAW Telecom Intl SA jest generał broni w stanie spoczynku Henryk Tacik, który stracił stanowisko szefa Dowództwa Operacyjnego MON w kwietniu 2007 r., za czasów ministra Aleksandra Szczygły. Przyczyną jego dymisji miał być fakt, że w latach 1986–1988 studiował w Akademii Sztabu Generalnego w Moskwie (słynnej „Woroszyłówce”), którą ukończył. Stanowiska utracili także wówczas szef sztabu Wojsk Lądowych oraz dwóch zastępców Tacika. Wszyscy studiowali na uczelniach wojskowych w ZSRR lub w NRD. – Gen. Henryk Tacik na początku lat 90. miał bogate kontakty z oficerami radzieckimi i uczestniczył w kilku imprezach towarzyskich w okolicach Walimia z udziałem wyższej kadry północnej grupy wojsk radzieckich w Polsce i kadry WP. O tych spotkaniach meldował przełożonym Zarząd II WSI, ale pozostało to bez reakcji najwyższego kierownictwa WSI. Potem gen. Tacik był przedstawicielem Polski w NATO. Zastanawiające, że oficerowie, których wówczas wysyłano do NATO, mieli w życiorysach „wątek rosyjski”, np. gen. Bolesław Izydorczyk. Gen. Tacik to człowiek Bronisława Komorowskiego, dobrze się znają i lubią – mówi nasz informator. Raport z Weryfikacji WSI wymienia Henryka Tacika wśród wysokich rangą dowódców wojska, zaangażowanych w działalność nielegalnego lobby na rzecz SILTEC. Firma ta specjalizuje się w produkcji urządzeń klasy Tempest, czyli budowanych zgodnie z technologią pozwalającą na stworzenie tzw. bezpiecznych stanowisk, zabezpieczonych przed podsłuchem elektronicznym. Na początku 2010 r. szczególne zainteresowanie sprzętem klasy Tempest wyraziła Służba Kontrwywiadu Wojskowego. Związana z gen. Tacikiem spółka akcyjna MAW Telecom jest jednak przynajmniej znana w branży bezpieczeństwa, teleinformatyki i radiokomunikacji. Nie można tego powiedzieć o warszawskiej firmie Polit Elektronik, która wraz z MAW Telecom wygrała przetarg na remont Tu-154. Polit Elektronik nie ma strony internetowej, nie jest zarejestrowana w KRS. Jej właściciel Dariusz Kamiński prowadzi od 1993 r. zwykłą działalność gospodarczą. Jaka to działalność? Na stronie Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji znajduje się informacja, że Polit Elektronik ma certyfikat na obrót materiałami wybuchowymi, bronią, amunicją oraz wyrobami i technologią o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym. Jak stwierdził jednak w rozmowie z „GP” jej właściciel, do tej pory firma nie handlowała ani bronią, ani amunicją.

FSB broni polskiej firmy

Polit Elektronik jest od 2002 r. wyłącznym polskim przedstawicielem rosyjskiego Miga, a dokładniej: Russian Aircraft Corporation „MiG” – będącej w 100 proc. własnością Federacji Rosyjskiej. Dariusz Kamiński, właściciel Polit Elektronik, przyznał w rozmowie z „GP”, że jego firma współpracowała i współpracuje także z innymi spółkami rosyjskimi. W sierpniu 2005 r. MiG zawarł z Polit Elektronik – chodzi, przypomnijmy, o firmę prowadzącą zwykłą działalność gospodarczą! – kontrakt wart 18 mln rubli (637 tys. USD) na dostawę nowych części elektronicznych do samolotów bojowych Mig-29 należących do polskiej armii. Wkrótce okazało się jednak, że części przekazane przez MiG i współpracującą z nim prywatną rosyjską firmę Awiariemsnab polskim przedstawicielom i kontrahentom są wadliwe. Oszustwo, w wyniku którego Polit Elektronik Kamińskiego mógł stracić 18 mln rubli, wykryła... Federalna Służba Bezpieczeństwa Rosji. Jak dowiedziała się „GP”, feralny kontrakt – uratowany dziwnym trafem przez FSB – był pierwszym rządowym przetargiem wygranym przez Polit Elektronik. Według naszych informatorów, polskie służby już wówczas informowały o szczególnym zainteresowaniu Rosjan firmą Kamińskiego. – Niektórzy twierdzili, że FSB chodziło o rozpoznanie sytuacji w polskich siłach zbrojnych. Polskie firmy kupujące sprzęt i części zamienne od MIG RSK dawały taką możliwość, ponieważ realizowały kontrakty MON-owskie. Rosjan interesował plan modernizacji wojsk lotniczych w związku z wejściem do NATO i dostosowaniem naszych sił w ramach członkostwa w pakcie. O zainteresowaniu tym informował w połowie 2006 r. Oddział 36 Zarządu III WSI. Kierownictwo WSI nie podjęło jednak żadnych kroków, aby dalej zbadać sprawę spółki Polit Elektronik. Nie oceniono w ogóle, na ile mogła być infiltrowana przez FSB, pomimo że WSI miały informacje o aktywnym zainteresowaniu tą firmą rosyjskich służb specjalnych – mówi nasz informator. Gdy ministrem obrony narodowej został śp. Aleksander Szczygło, zaczął zlecać remonty samolotów bojowych i ich części polskim Wojskowym Zakładom Lotniczych. Wszystko z obawy przed uzależnieniem się od władz Rosji. Dariusz Kamiński, szef Polit Elektronik, narzekał wówczas w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że MON pomija jego firmę przy przetargach. Całość artykułu w środowym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska". Znajdą w nim Państwo unikalną nalepkę "Smoleńsk 2010 pamiętamy"!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Re: Adam

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

WP (gość), 07.09.10, 11:03:09

To statecznik pionowy który ponoć orał ziemię jak lemiesz jest mocniejszy od kadłuba?, poczytaj o budowie kadłuba, który ma wręgi i podłużnice, etc tylko takim idiotom jak ty i tobie podobni można każde łgarstwo wcisnąć. Po drugie skąd na widocznym zdjęciu skrzydła kilkanaście otworów

odpowiedzi (0)

skomentuj

Re: Adam

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

WP (gość), 07.09.10, 11:00:41

To staecznik pionowy ktry orał ziemię jak lemiesz jest mocniejszy od kadłuba? tylko takim idiotom jak ty i tobie podobni można każde łgarstwo wcisnąć. Po drugie skąd na widocznym zdjęciu skrzydła kilkanaście otworów

odpowiedzi (0)

skomentuj

Katastrofa

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Adam (gość), 07.09.10, 10:24:00

Pan płk ma rację grzbiet to najsłabsza część w każdym samolocie. A swoją drogą nie byłoby żadnej tragedii gdyby jedna osoba na pokładzie (prezydent) potrafiła w odpowiedniej chwili powiedzieć "lecimy na zapasowe". Ś.p prezydent miał wiedzę jaka pogoda jest na lotnisku-monitor pokazujący to co widzi załoga, i powinien mieć informacja od swojego szef protokołu. Przypominam, że zgodnie ze stenogramami rozmów załogi szef został poinformowany około 30 min przed tragedią o panujących warunkach, Jakoś dziwnie zbiega się to z czasem telefonu prezydenta do brata.

odpowiedzi (0)

skomentuj

wnioski jednostronne

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ondzio (gość), 07.09.10, 10:20:06

.. wyciąga każdy. Ale naciski na pilotów, mylenie przez nich liczebników, obecność w kabinie innych osób, natychmiastowy wyjazd polskich ekip, służb, archeologów, prokuratorów, zabezpieczenie miejsca katastrofy, wraku samolotu i wszystkich przedmiotów, rozwikłanie zagadki filmu nagranego tuż po wypadku oraz rychłej śmierci jego autora… niezłomnie świadczą o wielkości naszego państwa i pełnym profesjonalizmie wszystkich jego służb w tych tragicznych momentach historii. Nasi amerykańscy sojusznicy i NATO powinni być z nas dumni i brać przykład.

odpowiedzi (0)

skomentuj

"Ekspert" sie odezwa

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Polak (gość), 07.09.10, 10:03:45

Kolejny "ekspert" POdejżanej konduity i wpisujący się w serwilizm POpaprańców wobec Cara Putina. Cała Polska i Polacy (a nie "elementy polskojęzyczne") czeka na prawdę na temat dobijania rannych Polskich Patriotów strzałami z pistoletów współczesnych czekistów. Nikt normalny nie ma już wątpliwości- TO BYŁ ZAMACH!! Prezesie broń Honoru Polski i Naszego Prezydenta. Razem brońmy krzyża, i wiary - ostoi Polskości. Jeszcze Polska nie zginęła, choć liberalna swołocz nas niszczy.

odpowiedzi (0)

skomentuj

OJ, NAIWNIAKI!

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

sa (gość), 07.09.10, 09:59:50

NIE bądzcie naiwni!
Pan Kaczyński nie doszedł sam do wniosku, którym podzielił się z opinią publiczną.
Jednak tym, nawołującym, żeby "nie grać tragedią smoleńską" - każda ocena inna niż ich własna - nie jest na rękę. Szczególnie, jeśli są tzw. "autorytetami"w swoim własnym odczuciu i odczuciu tych, w których interesie działąją!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Wyglada na to, ze komus z otoczenia KACZYNSKIEGO, bardzo zalezy na

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

klasa (gość), 07.09.10, 09:18:29

uczynienia go niepoczytalnego.Takich bredni, nie wypowiada dr prawa.

odpowiedzi (0)

skomentuj

NAPRAWDĘ, CZY OBOK PANA

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Lodzermensch (gość), 07.09.10, 08:23:25

Kaczyńskiego nie ma kogoś kompetentnego, który by strzegł go przed takimi babolami jak ten - teraz "bombowiec Kaczyńskiego" długo nie zejdzie z tzw. łamów i będzie służył za przykład mentalnej słabości prezesa. Po co to formułować tak kategoryczne opinie w dziedzinie, o której nie ma się bladego pojecia. Dla polityka nawet skrajne rozżalenie nie jest usprawiedliwieniem ze względu na skutki takiego palniecia.

odpowiedzi (0)

skomentuj
« 1 2 3

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 21.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.