Menu Region

W Sośnicy wszyscy kibicują Polsce i Podolskiemu

W Sośnicy wszyscy kibicują Polsce i Podolskiemu

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Agata Pustułka, Gliwice

Prześlij Drukuj
Jaki jest ideał piłkarza? Ma 180 cm wzrostu, waży 80 kg i nazywa się Łukasz Podolski. Po pierwszym wygranym przez Niemców meczu w Euro 2008, pech chciał, że z Polakami, oczy i uszy kibiców zwróciły się w stronę pochodzącego ze Śląska niemieckiego napastnika, którego wartość szacuje się dziś na ponad 12 mln euro!
W Niemczech od co najmniej czterech lat panuje prawdziwa poldimania. Poldi to pseudonim Łukasza.

W Polsce Podolski też nie narzeka na brak wielbicieli. Ma swoje fankluby. Wyznał, że dostaje wiele listów. Został też zaliczony do najbardziej seksownych piłkarzy. Ale spokojnie. Dziewczyny muszą odpuścić, bo Łukasz jest szczęśliwie zakochany, a jego synek niedawno skończył roczek.

Babcia odmawia dziennikarzom


W Polsce Łukasz to postać wciąż tajemnicza. Rodzina i znajomi z Gliwic chronią jego prywatność. Babcia Zofia w sposób miły, ale konsekwentny odmawia rozmów na temat wnuka. Przyjmuje gratulacje i stanowczo odkłada słuchawkę. W Sośnicy, dzielnicy Gliwic, gdzie od lat mieszka, mało kto nawet wie, że niańczyła sławnego dziś napastnika.

Przeraża ją szum medialny wokół Łukasza. No i trochę niezręcznie jest się wypowiadać, gdy Łukasz strzela naszym gole.

Sam Podolski też sprawia wrażenie rozdartego. Kiedyś powiedział nawet, że w piersi bije mu polskie i niemieckie serce.

Chociaż w meczu Polska - Niemcy strzelił nam dwa piękne gole, robił wszystko, by nie stracić sympatii polskich kibiców. Ciągle spoglądał w kierunku trybun, gdzie siedziała spora część zaproszonej przez niego rodziny. Gdy po raz pierwszy pokonał Artura Boruca, z radości wcale nie szalał. Wręcz przeciwnie. Można było odnieść wrażenie, że jest mu nawet przykro. Zauważyli to komentatorzy sportowi, twierdząc, że jeszcze nie widzieli, by ktoś był tak smutny po zdobyciu gola.

Już po spotkaniu jako jedyny z niemieckich zawodników paradował w koszulce Mariusza Lewandowskiego. Z orzełkiem na piersi. Cóż, pięknie mogło być... Dziś tylko jednego możemy być pewni. W meczu Polska - Austria Łukasz będzie trzymał kciuki za Polaków.

Serce w rozterce


- Kibicujemy polskiej drużynie, ale cieszymy się, gdy Łukasz gra dobrze - tłumaczy trudne relacje Krystyna Gregorczyk z Gliwic. Jest imienniczką i koleżanką mamy Podolskiego. Obie grały w jednym klubie w piłkę ręczną. Jej mąż, pan Jerzy, jest ojcem chrzestnym Łukasza i przyjacielem z boiska jego taty, znanego kiedyś polskiego piłkarza Waldemara Podolskiego. Rodziny przyjaźniły się, zanim Podolscy wyjechali do Niemiec.

Jerzy Gregorczyk z Waldemarem Podolskim grali razem w IV lidze. Ojciec Łukasza swoją karierę zakończył w Szombierkach Bytom, pierwszoligowej wówczas drużynie. Jerzy, wierny Górnikowi Zabrze, po zakończeniu przygody z piłką był w tym klubie trenerem odnowy biologicznej.

- Gdy Podolscy przyjeżdżali do nas w odwiedziny, Łukasz jako pięcio-, sześciolatek nie rozstawał się z piłką. Teraz, gdy z mężem oglądamy mecze, to on cały czas powtarza: Łukasz gra jak ojciec. Ta sama postawa, te same ruchy, szybkość - opowiada pani Krystyna.

- Pana Waldemara zapamiętano jako potężnego, niezwykle skutecznego napastnika. Genialnie wykonywał rzuty wolne i był bramkostrzelny. Pod koniec kariery był wsparciem obrony - opowiada Piotr Skorupa, były działacz Górnika Knurów, w którym Podolski też grał.

Rodzice Łukasza wyjechali z Polski w 1987 r. Dwa lata przed demontażem komunistycznej części Europy. Powielili częsty w śląskich domach model emigracji. Takich jako oni po drugiej stronie Odry są tysiące. Wszyscy mają problem: komu kibicować?

W domu Podolscy mówią po polsku. Pani Krystyna często odwiedza matkę, a sam Łukasz bywa w Gliwicach przynajmniej raz w roku. W ubiegłym przyjechał z ojcem na mecz oldbojów Górnika Knurów.

- Dorosłem, dojrzałem - mówił wtedy Łukasz w wywiadzie dla Dariusza Czernika. Przyznał, że z rodziną w Polsce ma obecnie częstszy kontakt niż jako nastolatek. - To jest dla mnie bardzo ważne - powiedział.

Gazety zrobiły mu sesję zdjęciową. Pokazał się na tle kościoła, w którym był chrzczony, szpitala, gdzie się urodził. Uśmiechnięty, wyluzowany i bardzo skromny.

- Obaj Podolscy są tak samo skromni. I ojciec, i syn. Ja Łukasza porównuję do Jurka Dudka. Ta sama klasa, szacunek dla kibiców, kultura - podkreśla Skorupa. - Widać, że chłopak nie zadziera nosa. A że strzela nam gole? Cóż, jest profesjonalistą, choć na pewno to przeżywa.

Dziewczyna i hip-hop

Krystyna Gregorczyk podkreśla, że Łukasza teraz częściej widzą w telewizji. Raz na jakiś czas porozmawiają przez telefon.

- Jest zajęty treningami i grą, a poza tym cały wolny czas zajmuje mu synek Louis - mówi.
Partnerką Łukasza jest Polka, pochodząca z Legnicy Monika. Jak wyjawił w jednym z wywiadów, zagadnęła go na ulicy, zupełnie nie wiedząc, że Łukasz jest gwiazdą futbolu. On za to od razu dostrzegł, że Monika jest piękną kobietą. Długie blond włosy, zgrabna figura. Monika często zasiada na trybunach Bayernu Monachium - klubu Łukasza - i jest ich ozdobą.

To niejedyny związek Łukasza z Polską. Piłkarz, który 4 czerwca skończył 23 lata, słucha też polskiego hip-hopu (najbardziej ceni rapera Mezo) oraz pielęgnuje znajomość z mistrzem Formuły 1 Robertem Kubicą. Często do siebie SMS-ują.

Jest też fanem Adama Małysza. Znalazł nawet czas, by pojechać na Turniej Czterech Skoczni, podczas którego skoczek podarował mu narty.

Nieudane kuszenie

Po meczu Polska - Niemcy możemy tylko gryźć ze złości paznokcie, że ten piekielnie szybki piłkarz nie gra w kadrze Leo Beenhakkera. A było mu do polskiej reprezentacji tak blisko.

Jeszcze w 2004 r. wydawało się, że Łukasza skusi Paweł Janas. Wysłał mu nawet w prezencie koszulki reprezentacji Polski, przydzielając zaszczytny nr 10. Nie doszło jednak do oficjalnych rozmów, choć Podolski mógł jeszcze wtedy wybierać reprezentacyjne barwy, bo posiadał podwójne obywatelstwo. Ówczesny trener Niemiec Rudi Völler przechytrzył wszystkich. Powołał Podolskiego - najlepszego zawodnika reprezentacji młodzieżowej Niemiec - na mistrzostwa Europy do Portugalii w 2004 r. Klamka zapadła.

W internetowej ankiecie przeprowadzonej tuż po meczu Polska - Niemcy 53 proc. respondentów uznało, że Łukasz zrobił dobrze, że związał się z niemiecką piłką. Ankietowani uważają, że w Polsce mógłby zostać jeszcze jednym zmarnowanym talentem.

Poldi nie odpuszcza

Jednak podczas poniedziałkowego meczu z Polakami niemieckiego hymnu nie zaśpiewał. Taką ma zasadę, że przed meczem w ogóle hymnu nie śpiewa. Nie zmusił go do tego swego czasu nawet sam Franz Beckenbauer, który wręcz nakazał zawodnikom śpiewanie. - Na szczęście to ja decyduję, czy śpiewam, czy nie - rozstrzygnął piłkarz w jednym z wywiadów.

Na boisku też nie odpuszcza. Ale jest bezwzględnie posłuszny. Trener jest dla niego bogiem. Bez szemrania wypełnia jego polecenia.

Wszyscy początkujący piłkarze powinni nad łóżkiem powiesić sobie słowa Podolskiego, które zamieścił na swojej stronie internetowej: "Trening sprawia mi przyjemność. Chcę przez trening rozwijać się coraz bardziej. Trzeba ciągle pracować nad swoimi słabościami. (...) Nic nie przyniosłoby mi, jakbym kupował sobie drogie samochody i naszyjniki. Nigdy nie wie się, co może zdarzyć się na boisku. Kariera może złamać się w każdej chwili, dlatego zdrowie jest dla mnie prawdziwym luksusem".

Podolski tworzy piłkarski duet z innym Polakiem grającym w reprezentacji Niemiec - Mirosławem Klose. Podczas ostatnich mistrzostw świata w Niemczech żartowali, że trener Jürgen Klinsmann w meczu z Polakami zakazał im porozumiewać się po polsku, a nasi zawodnicy mówili za to bardzo cicho, żeby Klose i Podolski nie rozszyfrowali ich planów. - Choć pochodzą z Polski, to na boisku myślą po niemiecku - opinii Michaela Ballacka, kapitana reprezentacji Niemiec, nie można odmówić trafności...

Na koniec rada dla polskich trenerów. Znacznie częściej powinni zaglądać do Sośnicy. W tej dzielnicy, 38 lat wcześniej niż Łukasz, urodził się inny genialny polski piłkarz - Włodzimierz Lubański. Nie przegapcie następnej gwiazdy rodem z Gliwic.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się