Menu Region

Destrukcyjna taktyka zgubiła obrońców tytułu

Destrukcyjna taktyka zgubiła obrońców tytułu

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Jacek Kmiecik

Prześlij Drukuj
Zgodnie z przewidywaniami obrońcy tytułu sprzed czterech lat i twardzi do bólu Szwedzi dali pokaz antyfutbolu, zwany szumnie piłkarskimi szachami.
Grecja vs. Szwecja - 0:2
Drużyny, choć z dwóch skrajnych biegunów Europy, grają zadziwiająco podobnie. Przykładają przede wszystkim niezmierną wagę do dyscypliny taktycznej. Co nie może oczywiście podobać się kibicom, ale bywa niesamowicie skuteczne i cieszy trenerów, którzy kochają zabijać piękno futbolu.

Grekom taka antygra zapewniła mistrzostwo Europy. A Niemiec Otto Rehhagel, który oduczył południowców indywidualnych popisów i finezyjnych akcji kosztem zabezpieczenia bramki i czyhania na błąd przeciwnika, uznany został za Zeusa futbolu i czczony jest pod Olimpem niczym mitologiczna postać.

Zimni Skandynawowie, choćby nawet chcieli grać jak Brazylijczycy, po prostu tego nie potrafią i niestety nigdy się tego nie nauczą. Bo im mentalnie bardziej pasuje wyrachowany, przewidywalny futbol.

Wyjątek stanowi Zlatan Ibrahimović, który nieprzypadkowo od 2,5 roku nie rozegrał dobrego meczu w reprezentacji. On, przyzwyczajony do improwizacji na boisku, czarowania przeciwnika magicznymi sztuczkami, zwany nie bez kozery Ibracadabrą, nie rozumie się z partnerami. I nie pasuje do tej lodowej ekipy.

W pierwszej połowie, stojąc tyłem do bramki, głową skierował piłkę w poprzeczkę. Po przerwie trafił już do siatki po podaniu weterana, 36-letniego Henrika Larssona, który na Euro 2008 wrócił do kadry Szwecji już po kolejnym "definitywnym" z nią rozstaniu.

Warto zaznaczyć, że gol Ibrahimovicia w 67. min był dopiero pierwszym celnym strzałem Szwedów w tym meczu. Zdobycie bramki bynajmniej nie świadczyło o udanym występie 26-letniego napastnika Interu Mediolan. Wspaniałego meczu nie rozegrał także strzelec drugiego gola - stoper Peter Hansson. Wepchnął piłkę do siatki w ogromnym zamieszaniu sprokurowanym przez bramkarza Antoniosa Nikopolidisa i środkowych obrońców.

Destrukcyjna taktyka, stosowana wbrew ekspresyjnej naturze Greków, wreszcie okazała się zgubna. Może ta porażka sprowadzi ich na ziemię i znowu zaczną grać swój ulubiony radosny futbol?

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się