Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu serwisowi blogpress.pl w którym zarzuca politykom partii rządzącej, że są w stosunku do PiS agresywni i chamscy. - Oni nie uznają żadnych granic i to, co na ten temat wie opinia publiczna, to nawet nie jest promil tego - mówi. Na potwierdzenie swoich słów przytacza historię z sejmowej restauracji. - Zdarzają się sytuacje, gdy w sejmowej restauracji poseł z PO siada na miejscu naszej koleżanki, która akurat wstała po jedzenie.
Panie mu mówią, że to miejsce jest zajęte, a on siada. To jest takie lekceważenie, chamstwo - opowiada Kaczyński.
Prezes PiS przekonuje, że politycy jego partii próbują nie reagować na takie zachowania posłów PO. Jego zdaniem, w porównaniu z PO "Samoobrona to najbardziej kulturalna z partii". - To jest grupa ludzi nie wiem czy zdegenerowanych, bo nie wiem, czy byli kiedyś na poziomie - mówił o politykach Platformy.
Wywiad Jarosława Kaczyńskiego politycy komentowali w Radiu Zet. - Mamy do czynienia z wścieklizną polityczną. Zaczęło się w 2005 roku i niestety trwa. To przykre, że są takie sytuacje. Przejawia się w agresji, nie tylko słownej, również w kuluarach - stwierdził Mariusz Błaszczak z PiS i dodał, że był świadkiem kilku sytuacji. Nie chciał jednak zdradzić szczegółów.
Wymienił jednak jako przykład chamstwa publiczne wystąpienia Janusza Palikota. - Palikot powiedział o upolowaniu i wypatroszeniu prezesa Kaczyńskiego. Takie słowa nie powinny padać. To jest kolejny dowód na to, że poseł z Biłgoraja psuje polskie życie polityczne - stwierdził szef klubu PiS.
- Każdy, kto bywa w Sejmie, wie, że w kuluarach podziały znikają. Przy jednym stole siedzą politycy PO, PiS, PSL, SLD - uspokajał Paweł Graś. I zarzucał, że publiczne wystąpienia posłów PiS także odbiegają od standardów kultury. - To nie poseł z Biłgoraja i nie w kuluarach sejmowych, ale pan poseł Hofman z PiS, partii o wielkiej kulturze i spokoju wzywał do tego, by posła z Biłgoraja powiesić na drzewie i żeby znaleźć mu gałąź - mówił.
Marek Wikiński z SLD stwierdził, że wypowiedź Kaczyńskiego jest wynikiem traumy jaką przeżył. Powiedział jednak, że on osobiście w Sejmie nie spotyka się z przejawami chamstwa i agresji. Z kolei Stanisław Żelichowski z PSL przypomniał, że to w koalicji PiS-Samoobrona-LPR między partnerami padały oskarżenia o chamstwo i warcholstwo. - Poprzednia koalicja była w skrócie nazywana ChiW - Chamy i Warchoły, bo sami tak o sobie mówili.
mm
Źródło:
blogpress.pl, Radio Zet