Assange przyznał, że wielokrotnie uprawiał seks z jedną ze swoich oskarżycielek (tą która pozwała go za molestowanie seksualne) bez jakiegokolwiek sprzeciwu z jej strony. We wtorek szwedzka prokuratura ponownie uruchomiła śledztwo w sprawach domniemanych przestępstw seksualnych Assange'a.
Wcześniej Assange stwierdził, że nie uważa by oskarżenia o przestępstwa seksualne były częścią kampanii na rzecz zdyskredytowania jego osoby, prowadzonej przez Pentagon.
Wczoraj dodał, że prowadzone przeciwko niemu śledztwo blokuje jego staranie o uzyskanie statusu rezydenta Szwecji. A uzyskanie go jest dla niego - człowieka, który szybko narobił sobie wielu silnych wrogów - niezwykle ważne, ponieważ szwedzkie prawo najlepiej chroni swoich obywateli.
W lipcu WikiLeaks ujawniły blisko 70 tysięcy tajnych dokumentów wojskowych dotyczących kampanii w Afganistanie. Od tamtej pory wokół osoby Assange’a dzieją się dziwne rzeczy. Dwa tygodnie temu pewna Szwedka oskarżyła go o gwałt. Po paru dniach jednak je wycofała. Trwające śledztwo dotyczy tylko drugiego oskarżenia - o molestowanie seksualne, jakie złożyła inna mieszkanka Szwecji. - Mówię to samo od poczatku tej afery: nie zmuszałem tych kobiet do niczego - mówił Assange.
Szef WikiLeaks twierdził, że o możliwej kampanii medialnej prowadzonej przeciwko niemu został ostrzeżony przez australijski wywiad.
- Nie wiem kto za tym stoi - stwierdza bezradnie Assange. Jednak wielu komentatorów zwraca uwagę na fakt, że obie kobiety posiadają tego samego prawnika, którego mógł wynająć ktoś chcący zniszczyć reputację szefa WikiLeaks.
- Tracę wiarę w szwedzki system sprawiedliwości - powiedział Szwedzkim prokuratorom Assange.
WR Źródło:
THE DAILY TELEGRAPH