- Kiedy Borusewicz znalazł się na tak zwanym lodzie, to Lech Kaczyński sprawił, że otrzymał on pracę jako wicemarszałek województwa, że dostał gabinet, samochód, sekretarkę - twierdzi Jarosław Kaczyński i wylicza co jeszcze marszałek Senatu zawdzięcza tragicznie zmarłemu prezydentowi. W wywiadzie opublikowanym na oficjalnej stronie PiS atakuje także Henrykę Krzywonos i dziennik "Fakt".
Prezes PiS przypomina jak wiele Bogdan Borusewicz zawdzięcza jego partii oraz Lechowi Kaczyńskiemu i wylicza:
- Kiedy Borusewicz znalazł się na tak zwanym lodzie, to Lech Kaczyński sprawił (...) że otrzymał on pracę jako wicemarszałek województwa, że dostał gabinet, samochód, sekretarkę. To Lech Kaczyński i ludzie PiS, zaczęli powszechnie głosić (...), że to Bogdan Borusewicz był w istocie ojcem zwycięstwa "Solidarności".
(...) To wreszcie na wniosek Lecha Kaczyńskiego Prawo i Sprawiedliwość wysunęło jego kandydaturę na senatora. To Lech Kaczyński bezpośrednio interweniował w trakcie kampanii, kiedy jego wybór wydawał się zagrożony. To Lech Kaczyński uczynił go w istocie marszałkiem Senatu.
Co więcej, zdradza, że tragicznie zmarły prezydent RP wcale za Borusewiczem nie przepadał. - Lech Kaczyński specjalnie nie lubił Borusewicza, ale uważał, że pewne rzeczy mu się za zasługi historyczne po prostu należą - dodaje w wywiadzie.
Jarosław Kaczyński przyznaje, że ma żal o wypowiedzi marszałka Senatu z ostatnich lat. - Skoro już jest w Platformie, to niech będzie, byle niesprawiedliwie nie atakował PiS i jego ludzi.
Powiedział, to co chciał powiedzieć
- Dobrze się stało, że pani Krzywonos jest dzisiaj bohaterką Platformy Obywatelskiej i "Gazety Wyborczej". Ona znakomicie odpowiada dzisiejszym czasom, ich atmosferze - tak Kaczyński komentuje szum wokół wystąpienia Henryki Krzywonos na zjeździe "Solidarności" i po więcej szczegółów na jej temat odsyła do artykułu opublikowanego w Biuletynie IPN. Z dokumentu wynika, że to nie Krzywonos rozpoczęła strajk gdańskiej komunikacji miejskiej.
Jarosław Kaczyński uważa, że jego przemówienie wygłoszone na zjeździe "Solidarności w Gdyni nie było kontrowersyjne. - Nie planowałem żadnej politycznej ofensywy. Powiedziałem tylko to, co uważałem, że podczas tego zjazdu powinienem powiedzieć - stwierdza prezes PiS w wywiadzie.
Podtrzymuje także zarzuty jakie wysunął wobec grupy ekspertów, którzy doradzali robotnikom podczas strajków w 1980 r. w stoczni. - Eksperci obawiali się, że komunistyczna władza nie przełknie powołania legalnych niezależnych związków zawodowych. Jest to rzecz powszechnie znana i nikt poważny tego nie podważa. (...) Zatem nie powiedziałem jakiejkolwiek nieprawdy. W tym sporze to robotnicy mieli rację - przekonuje.
Lider największej opozycyjnej partii nie zgadza się z twierdzeniem, że "Solidarność" jest dziś przybudówką Prawa i Sprawiedliwości. Jego zdaniem gwizdy i buczenie podczas wystąpienia Donalda Tuska były wynikiem tego, że "duża część społeczeństwa po prostu PO nie lubi". - Przestrzegałbym ludzi obecnie rządzących Polską, przed ignorowaniem faktu, że w dużej części społeczeństwa, która nie ma żadnych związków z PiS, budzą głęboką i rosnącą niechęć - mówi.
"Fakt" poniżej tabloidowych standardów?
Prezes PiS komentuje też doniesienia dziennika "Fakt", który napisał, że Jarosław Kaczyński dostał od Jacka Kurskiego ściągawkę podczas zjazdu "Solidarności". Jego zdaniem gazeta dopuściła się nadużycia i manipulacji. - Co wynika z umieszczenia na pierwszej stronie wielkiego tytułu o ściągawce Kurskiego dla Kaczyńskiego? Ni mniej ni więcej tylko tyle, że Kaczyński wygłasza przemówienia wedle ściągawki Kurskiego - mówi. Jego zdaniem do czytelników nie dociera zamieszczone na końcu artykułu wyjaśnienie, że w istocie ze ściągawki nie skorzystał. - Wiadomo przecież, że takich tekstów nie czyta się precyzyjnie, a najważniejsze jest to, co znajduje się w tytule - stwierdza.
Tabloidowi zarzuca również, że nie traktuje wszystkich polityków w identyczny sposób. - Każdy normalny tabloid na świecie zamieściłby w środę na pierwszej stronie wiadomość o niekorzystnym dla pana Wałęsy wyroku sądu (...). Panowie z "Faktu" jednak zrobić tego nie mogą - kończy rozmowę z serwisem pis.org.pl Kaczyński.
mm
Źródło:
pis.org.pl